Małysz wściekły po Klingenthal. "Jesteśmy w szoku. Jest na nas nagonka"

W niedzielnym konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w niemieckim Klingenthal Paweł Wąsek był bliski zdobycia kolejnych punktów do klasyfikacji generalnej. Ostatecznie 22-latek został zdyskwalifikowany za nieprawidłowości przy kombinezonie. Dla Adama Małysza ta decyzja była szokiem.

W sobotę na niemieckiej skoczni Paweł Wąsek zdobył swoje pierwsze w tym sezonie punkty w Pucharze Świata, zajmując 30. miejsce. Dzień później również miał na to dużą szansę, jednak pomimo bycia o krok od awansu do drugiej serii nie oddał drugiego skoku, bowiem został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon.

Zobacz wideo "Stoch wzrusza ramionami i mówi, że czegoś brakuje. To nas trochę martwi"

Dyskwalifikacja Polaka. Żyła najlepszy w sezonie, ale to marne pocieszenieDyskwalifikacja Polaka. Żyła najlepszy w sezonie, ale to marne pocieszenie

Małysz sfrustrowany dyskwalifikacją Wąska

W związku z decyzją kontrolerów sporą złość wyraził Adam Małysz. - Jesteśmy w szoku. Czujemy się, jakby nagonka była na nas. Piotrek Żyła wczoraj po każdym skoku był kontrolowany, co się nie zdarza. Sztab przecież mierzy kombinezony. Dziś nawet dwa razy i wszystko wychodziło ok. To jest szok. Paweł mógł dziś dobre miejsce zająć - powiedział w rozmowie z Eurosportem.

Nieco inaczej na dyskwalifikację 22-letniego skoczka zareagował Michal Doleżal. - Był pomiar przy udzie. Faktycznie tam trochę było za dużo. Jedno miejsce w kombinezonie, gdzie go złapali - skomentował trener biało-czerwonych.

Małysz komentuje nieobecność Stocha

Po zakończeniu sobotniego konkursu w Klingenthal o szczegółowych pomiarach opowiadał również Piotr Żyła. Doświadczony skoczek musiał aż dwa razy pojawiać się w miejscu mierzenia kombinezonów. Przy drugiej sytuacji opuścił pomieszczenie po ośmiu minutach. - Chyba zapomniał, bo sprawdzał to samo - komentował.

W rozmowie z Eurosportem dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w PZN mówił również o nieobecności Kamila Stocha, którego z udziału w konkursie wykluczyła choroba. - Mogłaby się zacząć już nowa era. Wydawało się, że już jest ok, to Kamila choroba położyła. Cały czas jest jakiś pech, ale to się musi skończyć - dodał Małysz.

Klasyfikacja Pucharu Świata po Klingenthal. Spadek StochaTak wygląda klasyfikacja generalna PŚ. Rośnie strata Polski w Pucharze Narodów

44-latek wierzy jednak, że lider biało-czerwonych będzie do dyspozycji trenera na kolejne zawody, które odbędą się w Engelbergu. - Miejmy nadzieję, że lekarze go postawią na nogi i Kamil będzie mógł startować. Oby chłopaki, którzy trenowali w Ramsau, też się odbudowali - zakończył.

Więcej o: