10 lat i koniec. Polski wicemistrz świata ogłasza

Piotr Lisek jest obecnie jednym z najbardziej doświadczonych polskich lekkoatletów. W przeszłości zdobywał medale mistrzostw świata czy został mistrzem Europy w skoku o tyczce. Do tych sukcesów prowadził go trener Marcin Szczepański, ale jak się okazuje: to koniec tej długoletniej współpracy. Lisek przekazał zaskakujące wieści na Instagramie.
Piotr Lisek
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Ostatnie sezony nie są już tak udane w karierze polskiego tyczkarza. Lisek w szczycie formy potrafił osiągać wysokości przekraczające magiczne 6 metrów, ale od dłuższego czasu do tej granicy nie jest się w stanie nawet zbliżyć. Ostatni indywidualny medal wielkiej imprezy przywiózł co prawda dość niedawno, bo w 2023 roku - kiedy został wicemistrzem Europy na hali - ale już na mistrzowskich imprezach na stadionie nie stał na podium od sześciu lat.

Zobacz wideo Kobiety chcą zarabiać tyle samo co mężczyźni? Moura Pietrzak: Potrzebujemy dobrego wynagrodzenia, by móc po prostu grać

Piotr Lisek rozstał się z trenerem. To koniec

Gorsze wyniki 32-latka nie zapowiadały jednak tego, żeby w jego obozie doszło do przetasowań. Lisek był związany z Marcinem Szczepańskim od dziesięciu lat i to pod jego wodzą stał się czołowym tyczkarzem globu. Zewsząd dało się usłyszeć, że panowie stanowią zgrany duet. Dzisiaj jednak polski lekkoatleta przekazał, że, z inicjatywy trenera, ich współpraca dobiegła końca.

ZOBACZ TEŻ: Tak Rosjanie nazwali Isinbajewą po tym, co zrobiła. "Dyskredytuje mundur"

"Nie będę ukrywał że decyzje które podjął Trener są dla mnie nie łatwe. Z jednej strony, nawet rozumiem powody którymi się kieruje i są one oczywiste ale z drugiej, kończy się pewna historia, dziesięć lat współpracy, poświęceń z obu stron. Sukcesy, porażki, sposób na życie. Wskoczenie na głęboką wodę było piękną przygodą, trochę szkoda że teraz będę pływał sam" - napisał na Instagramie Lisek (pisownia oryginalna).

 

Jakie są kolejne plany doświadczonego lekkoatlety? Lisek nie zdradził jeszcze, kto będzie jego nowym szkoleniowcem, ale swoimi słowami na pewno trochę uspokoił kibiców. "Co dalej? Nie poddam się tak łatwo. Hejt, zdrowie, zmiany… przeciwności to część życia i każdy ze swoim bagażem doświadczeń musi iść do przodu. Myślę że do następnych Igrzysk Olimpijskich będę wstanie wzbudzać sportowe emocji, te pozytywne i pewnie często też te negatywne (taka specyfika sportu). Nie zwalniam tempa, będę robił co w mojej mocy by skakać jak najwyżej" - podsumował wicemistrz świata z 2017 roku.

Więcej o: