Faworyt o włos od kolejnej wpadki w PlusLidze

Asseco Resovia Rzeszów jest zespołem, który w niezwykły sposób potrafi pakować się w kłopoty. Choć w sobotnie popołudnie rzeszowianie mierzyli się ze słabiutkim GKS Katowice, to po dwóch setach przegrywali 0:2 oraz byli bliscy porażki za trzy punkty. Skuteczny finisz pozwolił jednak Asseco Resovii wygrać w Katowicach 3:2 (21:25, 20:25, 25:20, 27:25, 15:9).
DLOKA
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Asseco Resovia Rzeszów mimo gwiazdorskiego składu nie umie złapać odpowiedniej stabilizacji, która pozwoliłaby osiągać sukcesy na krajowym podwórku. Drużynie Giampaolo Medeiego wciąż zdarzają się niezrozumiałe wpadki, jak choćby ostatnia porażka u siebie z beniaminkiem Exact Systems Hemarpol Norwidem Częstochowa 1:3. W sobotę rzeszowianie byli blisko kolejnej negatywnej niespodzianki. 

Zobacz wideo Długie spotkanie w Gdańsku. Mateusz Bieniek: Nie utrzymaliśmy koncentracji w trzecim secie

Asseco Resovia o krok od kolejnej wpadki w PlusLidze. Zadecydował tie-break

Finaliści Pucharu CEV, gdzie zagrają dwumecz z niemieckim Luneburgiem, w 24. kolejce PlusLigi mierzyli się na wyjeździe z dopiero czternastym w tabeli GKS Katowice. I choć Resovia wreszcie mogła zagrać w swoim najsilniejszym składzie, to w pierwszych dwóch setach uległa stosunkowo gładko - do 21 i 20, przez co przegrywała już 0:2. 

W pierwszej partii o wszystkim zadecydowała fatalna końcówka drużyny z Rzeszowa, która prowadziła nawet 19:18, ale potem do końca seta zdobyła już zaledwie dwa punkty. Świetne zagrywki Lukasa Vasiny sprawiały, że piłka raz za razem wracała na stronę katowiczan, a ci wyprowadzali skuteczne kontrataki. Wygranego przez GKS seta do 21 zakończył w ten sposób Marcin Waliński.

W drugim secie Resovia zdobyła o punkt mniej, ale miał on zupełnie inny przebieg, bo GKS przez całą partię budował przewagę, która w pewnym momencie wynosiła nawet siedem punktów (20:13). Ostatecznie gospodarze zwyciężyli pewnie 25:20.

Goście z Rzeszowa musieli wziąć się solidnie do pracy i to uczynili. W trzecim secie to oni wygrali bez większej historii do 20, a dobrze w mecz wprowadził się rezerwowy Yacine Louati, który zastąpił Amerykanina Toreya Defalco. 

W czwartej najbardziej wyrównanej w tym meczu, partii najistotniejszy był inny zawodnik z ławki - atakujący Jakub Bucki. Ten zawodnik zmienił Stephena Boyera i sam zdobył po wejściu na parkiet aż siedem punktów w tej partii, atakując ze skutecznością 86 proc. i dokładając do tego kluczowego asa serwisowego. Jednak w połowie seta to GKS prowadził 13:10, ale Resovii szybko udało się doprowadzić do remisu po 17. W ten sposób doszło do gry na przewagi, w której rzeszowianie musieli bronić piłki meczowej, jednak uczynili to za sprawą udanego ataku Klemena Cebulja, a przy stanie 25:26 asa serwisowego posłał wspomniany Bucki, czym doprowadził do tie-breaka.

W decydującym secie Asseco Resovia nie pozostawiła wątpliwości, kto ma wygrać ten mecz. Zwyciężyła 15:9, całe spotkanie 3:2 i mimo wielkich kłopotów dopisała sobie 18. zwycięstwo w tym sezonie, umacniając się z punktami na czwartym miejscu w tabeli. MVP został wybrany Jakub Kochanowski, autor 14 punktów, ale dwucyfrową liczbę oczek zdobyli także czterej jego koledzy - Klemen Cebulj (16), Karol Kłos (12), Stephen Boyer (12) oraz Jakub Bucki.

Katowiczanie, dla których aż 18 punktów zdobył Lukas Vasina, mają 22 punkty i dalej są na czternastej pozycji.

Więcej o: