Asseco Resovia Rzeszów mimo gwiazdorskiego składu nie umie złapać odpowiedniej stabilizacji, która pozwoliłaby osiągać sukcesy na krajowym podwórku. Drużynie Giampaolo Medeiego wciąż zdarzają się niezrozumiałe wpadki, jak choćby ostatnia porażka u siebie z beniaminkiem Exact Systems Hemarpol Norwidem Częstochowa 1:3. W sobotę rzeszowianie byli blisko kolejnej negatywnej niespodzianki.
Finaliści Pucharu CEV, gdzie zagrają dwumecz z niemieckim Luneburgiem, w 24. kolejce PlusLigi mierzyli się na wyjeździe z dopiero czternastym w tabeli GKS Katowice. I choć Resovia wreszcie mogła zagrać w swoim najsilniejszym składzie, to w pierwszych dwóch setach uległa stosunkowo gładko - do 21 i 20, przez co przegrywała już 0:2.
W pierwszej partii o wszystkim zadecydowała fatalna końcówka drużyny z Rzeszowa, która prowadziła nawet 19:18, ale potem do końca seta zdobyła już zaledwie dwa punkty. Świetne zagrywki Lukasa Vasiny sprawiały, że piłka raz za razem wracała na stronę katowiczan, a ci wyprowadzali skuteczne kontrataki. Wygranego przez GKS seta do 21 zakończył w ten sposób Marcin Waliński.
W drugim secie Resovia zdobyła o punkt mniej, ale miał on zupełnie inny przebieg, bo GKS przez całą partię budował przewagę, która w pewnym momencie wynosiła nawet siedem punktów (20:13). Ostatecznie gospodarze zwyciężyli pewnie 25:20.
Goście z Rzeszowa musieli wziąć się solidnie do pracy i to uczynili. W trzecim secie to oni wygrali bez większej historii do 20, a dobrze w mecz wprowadził się rezerwowy Yacine Louati, który zastąpił Amerykanina Toreya Defalco.
W czwartej najbardziej wyrównanej w tym meczu, partii najistotniejszy był inny zawodnik z ławki - atakujący Jakub Bucki. Ten zawodnik zmienił Stephena Boyera i sam zdobył po wejściu na parkiet aż siedem punktów w tej partii, atakując ze skutecznością 86 proc. i dokładając do tego kluczowego asa serwisowego. Jednak w połowie seta to GKS prowadził 13:10, ale Resovii szybko udało się doprowadzić do remisu po 17. W ten sposób doszło do gry na przewagi, w której rzeszowianie musieli bronić piłki meczowej, jednak uczynili to za sprawą udanego ataku Klemena Cebulja, a przy stanie 25:26 asa serwisowego posłał wspomniany Bucki, czym doprowadził do tie-breaka.
W decydującym secie Asseco Resovia nie pozostawiła wątpliwości, kto ma wygrać ten mecz. Zwyciężyła 15:9, całe spotkanie 3:2 i mimo wielkich kłopotów dopisała sobie 18. zwycięstwo w tym sezonie, umacniając się z punktami na czwartym miejscu w tabeli. MVP został wybrany Jakub Kochanowski, autor 14 punktów, ale dwucyfrową liczbę oczek zdobyli także czterej jego koledzy - Klemen Cebulj (16), Karol Kłos (12), Stephen Boyer (12) oraz Jakub Bucki.
Katowiczanie, dla których aż 18 punktów zdobył Lukas Vasina, mają 22 punkty i dalej są na czternastej pozycji.