- To był taki krzyk rozpaczy. Byli zdesperowani. Nie wiedzieli, co robić - wspomina w rozmowie ze Sport.pl Nikola Grbić. Osoba związana z klubem Zaksa Kędzierzyn-Koźle, który dopiero powoli wychodzi z wielkiego kryzysu, jakiś czas temu zwróciła się do niego z prośbą o pomoc. Nieprzypadkowo wybrała właśnie trenera reprezentacji Polski siatkarzy.
"Świder, ratuj" - taki transparent wywiesili w grudniu na trybunach hali w Kędzierzynie-Koźlu kibice Zaksy. Ich ulubieńcy, zmagający się właściwie od początku sezonu z plagą kontuzji, przegrali wtedy dotkliwie mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów (0:3). Ale to nie był wyjątek - trzykrotny triumfator tych prestiżowych rozgrywek tracił też sporo punktów w PlusLidze. Jak się okazuje, fani apelujący do Sebastiana Świderskiego, klubowej legendy, nie byli jedynymi, którzy szukali pomocy u osoby związanej w przeszłości z Zaksą. Ktoś inny postanowił skontaktować się z Nikolą Grbiciem.
Nietypowa interwencja u Grbicia. Trener Polaków broni byłego trenera Zaksy
Świderski związany był z Zaksą jako: zawodnik, asystent trenera, główny szkoleniowiec, dyrektor sportowy, a od 2015 roku jako prezes. To właśnie za jego rządów zaczęła się złota era klubu. W 2021 roku, poza triumfami na arenie krajowej, doszedł historyczny triumf w LM. Świderski kilka miesięcy później przestał pełnić tę funkcję - jesienią wybrano go szefem Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Jego miejsce w Zaksie na początku 2022 roku zajął Piotr Szpaczek i początkowo miał wiele powodów do zadowolenia. Aż do tego sezonu.
Wydłużająca się lista urazów sprawiła, że kędzierzynianie notowali coraz słabsze wyniki i przez długi czas nie mogli wyjść z kryzysu. Najpierw stało się jasne, że z powodu niskiej pozycji w tabeli PlusLigi po raz pierwszy od wielu lat nie zakwalifikują się do ćwierćfinału Pucharu Polski. To w tym okresie frustracja kibiców zaczęła przybierać na sile na tyle, że postanowili się zwrócić o pomoc do Świderskiego.
Szpaczek stracił stanowisko w połowie lutego. Kilka dni wcześniej Zaksa odpadła z LM w barażu o ćwierćfinał. W nim drużyny nie prowadził już odsunięty kilka dni wcześniej trener Tuomas Sammelvuo. W pewnym momencie na swoistą interwencję zdecydowała się osoba współpracująca z Zaksą.
- Odezwał się do mnie jeden ze sponsorów. Wiedzieli, że nie mogę wrócić, ale to był taki krzyk rozpaczy. Byli zdesperowani. Nie wiedzieli, co robić. Niestety, ale zwykle to właśnie trener w takich sytuacjach płaci najwyższą cenę. Oczywiście, spoczywa na nim pewna odpowiedzialność, ale nie sądzę, by można było go uznać tu za winnego tego, co się wydarzyło - zaznacza Grbić.
Grbić: mam nadzieję, że nigdy nie znajdę się w takiej sytuacji
Serb od 2022 roku prowadzi reprezentację Polski i odniósł z nią już kilka sporych sukcesów. Pierwsze ważne osiągnięcia w kraju nad Wisłą zanotował jednak właśnie jako trener Zaksy. Pracował w tym klubie w latach 2019–21 i - poza wspomnianym historycznym zwycięstwem w LM - dołożył do tego m.in. wicemistrzostwo kraju (2021) i Puchar Polski (2021).
Utytułowany dawny rozgrywający w ostatnich miesiącach obserwował coraz bardziej napiętą sytuację w Zaksie (odszedł latem 2021, by prowadzić Sir Safety Perugię). W mediach pojawiły się informacje, że po jednej z grudniowych porażek zdenerwowany Szpaczek miał wkroczyć do szatni i zarzucić liderom drużyny brak zaangażowania. Sugerowano też, że Sammelvuo nie stanął wówczas w obronie swoich zawodników.
- Nie oceniam tego. Nie było mnie tam. Mogę jedynie powiedzieć, że może gdybym tam był, to zrobiłbym coś inaczej. Ale nie wiem tego. Mam nadzieję, że nigdy nie znajdę się w takiej sytuacji - podsumowuje Grbić, mistrz olimpijski z Sydney i brązowy medalista igrzysk w Atlancie.
Sytuacja zdrowotna w Zaksie w ostatnich tygodniach stopniowo poprawia się. Zespół pod wodzą Adama Swaczyny (wcześniej był asystentem Sammelvuo) wygrał trzy mecze ligowe z rzędu, ale z ekipami z dolnej części tabeli. W fazie zasadniczej czekają go jeszcze pojedynki m.in. z mistrzem Polski Jastrzębskim Węglem, świeżo upieczonym zdobywcą PP Aluronem CMC Wartą Zawiercie i trzecim w tabeli Projektem Warszawa. Na sześć kolejek do końca tej części sezonu kędzierzynianie zajmują siódme miejsce i wciąż walczą o awans do fazy play off.
Długi wywiad z Nikolą Grbiciem ukaże się na Sport.pl niebawem.