Popis skuteczności Łomży Vive w meczu Ligi Mistrzów. Aż 90 proc. do przerwy

Piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce mieli do przerwy niespotykaną, aż 90 proc. skuteczność w meczu Ligi Mistrzów z Elverum Handball. A wygrali pewnie, bo aż 39:29.

Mecz w Kielcach dla ekipy Elverum Handball był dopiero pierwszym w tym roku. Norwegowie z powodu restrykcyjnych przepisów sanitarnych w swoim kraju nie mogli bowiem grać. Ostatni raz rywalizowali w Lidze Mistrzów 17 grudnia (wygrali z Mieszkowem Brześć 33:31), a w lidze norweskiej pięć dni później. Na następny pojedynek ligowy muszą czekać aż do 21 marca.

Zobacz wideo "Mało osób w nas wierzyło przed mistrzostwami. Nie tylko w telewizjach, ale ogólnie"

Kielce, 09.02.2021. Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych: Łomża Vive Kielce - FC Porto 32:30Zmiana systemu Ligi Mistrzów w trakcie sezonu! Niekorzystna dla Vive Kielce

Skuteczni kieleccy kołowi

Dla porównania zawodnicy Łomży Vive Kielce w tym roku grali już aż pięć razy  - trzy razy w PGNiG Superlidze oraz dwa w Lidze Mistrzów. W tych ostatnich rozgrywkach przegrali w ostatniej kolejce na wyjeździe z Mieszkowem Brześć 30:35 (11:15) i by myśleć o wygraniu grupy, nie mogli sobie już pozwolić na wpadkę. Tym bardziej z przedostatnią drużyną grupy, która dotychczas zdobyła zaledwie cztery punkty, ale ostatnio pokonała u siebie Mieszkowa 33:31.

Mistrzowie Polski od początku meczu byli drużyną lepszą. Najlepiej świadczą o tym statystyki. Do przerwy mieli znakomitą, 90 proc. skuteczność. Trafili 20 na 22 rzuty. Pierwszy raz spudłowali dopiero w 21. minucie (Branko Vujović w kontrze). W ofensywie kielczanie przede wszystkim szukali znakomicie dysponowanych kołowych. Białorusin Arciom Karalok oraz Francuz Nicolas Tournat rzucili w tej części w sumie siedem goli i mieli 100 proc. skuteczność. Jedyny minus w ataku, to aż dziewięć strat.

Kielczanie nieźle radzili sobie również w obronie. Skutecznie czytali grę rywali, którzy też często szukali obrotowych. Mieli sześć przechwytów i trzy bloki i dzięki temu i wycofywaniu bramkarza przez rywali, zdobyli kilka goli do pustej bramki. W dodatku dobrze grał między słupkami Mateusz Kornecki, który tym razem wyszedł w wyjściowej siódemce. Często jego interwencje oklaskiwał znakomity Niemiec Andreas Wolff.

Na początku drugiej części faworyci nie grali już tak dobrze. Stracili świetną skuteczność i m.in. spudłowali aż dwa rzuty karne (Alex Dujszebajew i Branko Vujović) i brakowało agresywności w obronie. W 49. minucie po stracie trzech goli z rzędu prowadzili tylko 30:26 i wściekły Talant Dujszebajew poprosił o czas. - Co to jest kur... Nie wygramy meczu w dziewiętnaście minut. Czemu nie ma obrony? - mówił zdenerwowany kielecki szkoleniowiec.

Ostre słowa bardzo pomogły, bo kielczanie fragment gry do końca spotkania wygrali aż 9:3. A aż cztery skuteczne obrony miał wprowadzony 19-letni bramkarz Miłosz Wałach. Dwa razy zatrzymał dwukrotnego mistrza olimpijskiego, Francuza Luca Abalo.

Po tym zwycięstwie Łomża Vive Kielce wciąż zajmuje pierwsze miejsce w grupie. Ma dwa punkty przewagi nad wiceliderem Flensburgiem. Niemcy rozegrali jednak dwa spotkania mniej. W następnej kolejce drużyna Talanta Dujszebajewa w hicie 12. kolejki zmierzy się na wyjeździe z francuskim PSG.

Jednemu Polakowi na MŚ w piłce ręcznej oberwało się najbardziej. Jednemu Polakowi na MŚ w piłce ręcznej oberwało się najbardziej. "Nie rozumiem"

Łomża Vive Kielce - Elverum Handball 39:29 (20:14)

Łomża Vive Kielce: Kornecki, Wałach - Karalok 7, Moryto 6, Tournat 5, Gudjonsson 5, A. Dujszebajew 4, Sićko 3, Olejniczak 3, T. Gębala 2, Vujović 1, D. Dujszebajew 1, Kulesz 1, Karacić 1, Surgiel.