Złe wieści ws. transferu Wojciecha Szczęsnego. Będzie coraz trudniej

Saga z potencjalnym transferem Wojciecha Szczęsnego trwa i nie wygląda, jakby miała się prędko zakończyć. Wiemy już natomiast, gdzie golkiper reprezentacji Polski najprawdopodobniej nie zagra. Chodzi o Monzę, w której wedle doniesień Polak miałby zastąpić... własnego następcę. Prezes klubu zdementował wszelkie informacje o negocjacjach w sprawie pozyskania bramkarza Juventusu.

Trwająca od wielu tygodni historia z Wojciechem Szczęsnym, będącym na wylocie z Juventusu, zdaje się nie mieć końca. Początkowo wszystko miało być gładko. Nasz golkiper odchodzi do Al-Nassr, by w Arabii Saudyjskiej zarobić ogromne pieniądze przed emeryturą. Ten transfer stanął jednak w miejscu przez brak zgody saudyjskiego Public Investment Fund, które rządzi całą tamtejszą ligą i jej finansami. Potem jeszcze gruchnęła informacja, że Al-Nassr skierowało wzrok na Brazylijczyka Edersona z Manchesteru City, co tylko powiększyło znak zapytania nad transferem Szczęsnego.

Zobacz wideo Został antybohaterem ćwierćfinałów. "Byłem bardzo zdziwiony"

Wojciech Szczęsny w niekończącej się opowieści

Włoskie media donosiły, że Polak mógłby też zostać następcą... własnego następcy. Zainteresować się nim miała bowiem Monza, z której Juventus kupił Michele Di Gregorio, czyli bramkarza mającego zmienić Szczęsnego na pozycji bramkarza nr 1. Ten ruch jednak od początku wydawał się mało realny, bowiem na takim ruchu "Stara Dama" specjalnie by nie zarobiła, a sam golkiper nie mógłby liczyć na zbyt wysoką pensję. 

Monza nie rozmawia z Juventusem w sprawie Szczęsnego. Polakowi zniknęła opcja

Teraz wiemy już, że ten kierunek z całą pewnością nie wypali. Monza zaprezentowała oficjalnie nowego trenera Alessandro Nestę, a przy okazji konferencji temu poświęconej prezes klubu Adriano Galliani zaprzeczył, by prowadzone były jakiekolwiek negocjacje w tej sprawie. - Nie rozpoczęliśmy żadnych rozmów prowadzących do pozyskania Wojciecha Szczęsnego, wbrew niedawnym doniesieniom - powiedział 79-letni Włoch. 

Wygląda więc na to, że na ten moment ten kierunek dla Polaka można uznać za zamknięty. Co to oznacza dla Polaka? Dalszą stagnację. Szczęsny musi czekać, aż temat Al-Nassr ruszy z miejsca lub pojawi się nowy chętny. Choć jest też jeszcze jedna opcja, o której informował niedawno portal calciomercato.com. Wedle ich scenariusza nasz reprezentant mógłby zostać w Juventusie przez następny rok (do końca kontraktu) i dzielić się miejscem w bramce z Di Gregorio tak, jak kiedyś z Polakiem dzielił się Gianluigi Buffon.

Czy Wojciech Szczęsny powinien zostać w Juventusie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.