Jeszcze przed meczem było pewne, że atmosfera w Tychach będzie bardzo depresyjna, nawet jak na standardy tego sezonu. Sobotni remis Stali Mielec z Puszczą Niepołomice (1:1) przypieczętował los GKS-u, który oficjalnie spadł do II ligi i pozostało mu jedynie dograć sezon do końca. Ruch natomiast miał zupełnie inne cele. Oni po zwycięstwie Polonii Warszawa z Górnikiem Łęczna (2:1) wiedzieli, że aby wrócić do strefy barażowej (Top 6), muszą z Tyszanami wygrać.
Granie z zespołem, który już jest pewny degradacji może oznaczać coś dobrego, bo jest szansa, że kompletnie zrezygnowany rywal nie znajdzie w sobie już większej motywacji. Choć zdarza się i coś zupełnie odwrotnego, czyli założenie "spadamy, ale przynajmniej pożegnajmy się godnie". Bardzo szybko okazało się, jakiego typu to będzie scenariusz dla Ruchu. Ten pierwszy.
Chorzowianie rozprawili się z GKS-em bardzo szybko i bardzo brutalnie. Ich głównym orężem był Patryk Szwedzik. Zaczął od asysty, gdy w 7. minucie nawinął w polu karnym dwóch rywali, dograł w światło bramki do Daniela Szczepana, a ten z bliska tylko dostawił nogę. Później Szwedzik postanowił już strzelać osobiście. W 13. minucie sam dostał piłkę w polu karnym od Jakuba Jendryki i skutecznie skorzystał z tego, że obrońcy rywali zupełnie nie kontrolowali, gdzie się on znajduje.
Szwedzik był bardzo zdeterminowany, by samodzielnie roznieść rywali. Tuż przed przerwą, a konkretnie w 45. minucie napastnik Ruchu huknął zza szesnastki nie do obrony dla Jakuba Mądrzyka i podwyższył na 3:0! Nie zostawił już tym samym żadnych wątpliwości. Chorzowianie trzymali już niemalże obie ręce na trzech punktach.
GKS był rozbity w drobny mak, ale postanowił jeszcze zawalczyć o choćby honorowego gola. Byli niezwykle blisko w 58. minucie, gdy uderzenie Tymoteusza Ryguły w polu karnym zostało wybite tuż sprzed linii bramkowej. Za to dwie minuty później mogło być 4:0, ale Szwedzik w sytuacji sam na sam z golkiperem nawet nie trafił w bramkę i nie skompletował hattricka.
Ostatecznie jednak i tak Ruch trafił po raz czwarty. W 76. minucie Denis Ventura zagrał płasko w pole karne, a tam Jendryka wyprzedził obrońcę, z bliska trafiając na 4:0. Pieczątka na imponującym zwycięstwie, jakie Chorzowianie odnieśli w Tychach. Zespół Waldemara Fornalika wrócił dzięki temu do Top 6 ligowej tabeli i będzie w poniedziałek 11 maja kciuki za Śląsk Wrocław. Bowiem jeśli ŁKS Łódź zdobędzie w stolicy Dolnego Śląska choćby punkt, to Ruch z miejsc dających grę w barażach wyleci.
Jak to? Obecnie Ruch, ŁKS i Polonia Warszawa mają po 50 punktów, a mała tabela daje Chorzowianom miejsce w Top 6. Jeśli zaś Łodzianie się oderwą, to w meczach bezpośrednich z Polonią Ruch wygląda gorzej, co oznaczałoby spadek na 7. miejsce (czyli nie mieliby już wszystkiego w swoich rękach na dwie kolejki przed końcem).