7 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. Wiosenny limit Puszczy Niepołomice jest rewelacyjny. W 2026 roku jedynie Śląsk Wrocław zdobył więcej punktów (24) w I lidze. Przed dzisiejszym meczem ze Zniczem Pruszków podopieczni Tomasza Tułacza mieli 42 punkty - a to oznaczało, że zwycięstwo dałoby im awans na 6. miejsce w tabeli. Dzisiejszy mecz był też ważny dla Znicza, który miał szansę przybliżyć się do opuszczenia strefy spadkowej.
Pierwsza połowa nie przyniosła większych emocji. Do sytuacji dochodzili głównie goście, ale dali radę oni oddać jedynie jedno celne uderzenie. Ciekawe zrobiło się dopiero w końcówce - tuż przed przerwą Puszcza zdobyła bramkę na 1:0! Trafienie nie zostało jednak uznane z powodu spalonego.
Początek drugiej połowy należał do Znicza! Goście stworzyli sobie dwie groźne okazje i... stracili gola. Na strzał dystansu zdecydował się Adrian Piekarski. Jego uderzenie nie było najlepsze, ale odbiło się od jednego z obrońców Znicza. Bramkarz nie zdążył już zareagować i od 58. minuty Puszcza prowadziła 1:0.
Ten moment źle wpłynął na Znicza, który wytracił impet. Puszcza kilkakrotnie była blisko podwyższenia prowadzenia. Z każdą kolejną minutą Znicz grał coraz bardziej chaotycznie, łatwo tracąc piłkę. Ostatecznie jednak nic już się nie zmieniło i gospodarze wygrali to spotkanie tylko 1:0.
Niepołomiczanie zagrają w tym sezonie jeszcze trzy mecze - ze Stalą Mielec, ŁKS-em Łódź i Miedzią Legnica. W każdym z tych spotkań powinni być faworytami, więc całkiem realny wydaje się udział zespołu Tomasza Tułacza w barażach o awans do Ekstraklasy.
Za to Znicz powoli godzi się ze spadkiem. Na ten moment klub z Pruszkowa traci cztery punkty do 15. miejsca, ale jeszcze w tej kolejce ta różnica może zwiększyć się do siedmiu punktów.