To miało być wielkie piłkarskie święto i innym scenariuszem nikt nie zawracał sobie głowy. Mimo mrozu na stadionie pojawił się komplet publiczności. Na boisku mieli zagrać piłkarze lidera i wicelidera rozgrywek. A ostatnie starcie było dość emocjonujące, zakończone remisem 1:1 po golu w 97. minucie obrońcy Wisły Wiktora Biedrzyckiego. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że Wieczystą prowadzi legenda Wisły, Kazimierz Moskal, którego prezes "Białej Gwiazdy" sensacyjnie zwolnił i mianował na to stanowisko aktualnego trenera - Mariusza Jopa. I w końcu - oba zespoły reklamowały to starcie jako "Derby w dobrym stylu". W końcu wielu kibiców Wieczystej jest również kibicami Wisły. Na czele z głównym sponsorem Wieczystej - Wojciechem Kwietniem, który chce wprowadzić osiedlowy klub do Ekstraklasy.
I już w pierwszej minucie Wieczysta mogła prowadzić! Wiślaków uratowało to, że napastnik gości nie trafił z dwóch metrów do bramki, ale wcześniej był jeszcze spalony. A w drugiej minucie odpowiedziała Wisła! Ale w tym przypadku strzał Duarte odbił Mikułko. Kibicom Wisły mógł się przypomnieć poprzedni mecz obu zespołów, kiedy Mikułko był absolutnym bohaterem gości i uchronił swój zespół przed porażką. W 6. minucie celnie uderzał Rodado z dystansu, ale prosto w Mikułkę. Chwilę później doszło do przerwy w grze, bo kibice Wisły odpalili race i zadymyli boisko.
Po przerwie stuprocentową sytuację miała Wieczysta. Po katastrofalnym błędzie w środku pola wiślaków sam na sam z Letkiewiczem pędził Miki Villar, ale górą w tym pojedynku okazał się golkiper Wisły!
W następnych minutach niewiele się działo. Optyczną przewagę miała Wisła, ale tym razem dobrze bronili się goście. Oni zresztą też potrafili rozgrywać piłkę na połowie Wisły, ale również nie byli w stanie sforsować obrony gospodarzy. Ale spustoszenie w szeregach gości powodowały stałe fragmenty gry bite przez powracającego do składu Wisły Ertlthalera. Co ciekawe, statystyki pokazywały przed tym meczem, że najlepsza w tym elemencie jest Wieczysta. Ale w ich polu karnym był pożar za pożarem.
W 29. minucie kapitalnie rzut rożny rozegrali wiślacy, ale strzał Biedrzyckiego zablokował... jego kolega z drużyny. A chwilę później blisko dużego babola był Mikułko. Pressing na niego założył Rodado, ale po wślizgu Hiszpana piłka nie trafiła do bramki, a potoczyła się obok niej.
W 39. minucie kolejny rzut rożny spowodował gigantyczne zamieszanie w polu karnym Wieczystej. Piłka znowu nie trafiła do bramki, za to przed monitor VAR trafił sędzia. Arbitrzy dopatrzyli się bowiem zagrania ręką piłkarza Wieczystej, który interweniował wślizgiem. Werdykt? Rzut karny! A jak rzut karny, to Rodado, jak Rodado, to gol. Wisła w 43. minucie objęła prowadzenie. W ostatniej minucie jeszcze strzał głową po dośrodkowaniu, a jakże, z rzutu wolnego oddał Colley, ale niecelnie. Po pierwszych 45 minutach na prowadzeniu była Wisła. Zasłużenie, ale trzeba przyznać, że nie był to najlepszy mecz wiślaków. Było sporo prostych błędów, strat, paniki i niecelnych podań. Ale Wieczysta nie potrafiła z tego skorzystać.
Od początku drugiej połowy inicjatywę przejęła Wieczysta i to ona utrzymywała się przy piłce. Można wręcz powiedzieć, że takich scen w I lidze na Reymonta niemal nie oglądaliśmy. To "Biała Gwiazda" tym razem cofnęła się do obrony i nie potrafiła wyprowadzić żadnej akcji. W 64. minucie dopiero wiślacy znowu zagrozili Mikułce po rzucie rożnym, ale znowu niecelnie uderzał Colley.
W 69. minucie kamienie z serc spadły kibicom Wisły. Kapitalne dośrodkowanie posłał z lewej strony zawonik Wieczystej, a w polu karnym sam był Carlitos, wprowadzony w drugiej połowie. Strzelił na bramkę, ale genialnie interweniował Letkiewicz, wybijając piłkę z linii! Sędziowie sprawdzali jeszcze na VAR, czy piłka na pewno nie przekroczyła linii bramkowej. A kiedy sędzia pokazał trybunom, że gola nie ma, rozległy się brawa.
Ale potem był już tylko jęk zawodu! Napór Wieczystej rósł. I w 80. minucie Wisły już nic nie uratowało. Zza pola karnego płasko uderzył Dzięgielewski i piłka wpadła do siatki. To zwiastowało bardzo emocjonującą końcówkę, ale w niej już niewiele się wydarzyło. Wisła znowu stworzyła zagrożenie po stałym fragmencie, ale piłkę sprzed bramki wybili goście.
Mecz zakończył się remisem 1:1, podobnie jak spotkanie jesienią. Wisła pozostaje liderem tabeli i ma 11 punktów przewagi nad Wieczystą, która jest druga. Natomiast nad trzecim miejscem, barażowym, Wisła ma 13 punktów przewagi, a Wieczysta dwa.