W ostatnim czasie sporo dzieje się wokół Śląska Wrocław. Wydawało się, że nowym właścicielem klubu zostanie Mariusz Iwański. Ten zresztą obiecywał już transfery. Ostatecznie do prywatyzacji nie doszło, więc Śląskiem wciąż zarządza miasto. We władzach dwukrotnego mistrza Polski doszło do zmian. Z posadą prezesa pożegnał się Michał Mazur, a jego stanowisko zajął były piłkarz - Remigiusz Jezierski. Z kolei dyrektorem sportowym ponownie jest Rafał Grodzicki, który zastąpił w tej roli Dariusza Sztylkę.
Dziennikarz Marcin Torz poinformował, że Śląsk Wrocław może liczyć na duże wsparcie miasta. Wszystko po to, by przeprowadzić jeszcze kilka transferów, które pomogą w walce o powrót do PKO Ekstraklasy.
"30 milionów trafi do Śląska Wrocław! Oznacza to pieniądze na bardzo konkretne wzmocnienia. Bo cel jest jeden: awans do Ekstraklasy w tym sezonie. Śląsk musi tam być, jeśli ma być normalnym klubem. Pobyt w I lidze to droga donikąd. Przelew może pójść już w czwartek" - napisał Torz na platformie X.
W teorii kibice Śląska mogą się cieszyć z faktu, iż jest szansa na wzmocnienie drużyny. Z drugiej strony społeczność jest oburzona, że tak wielkie pieniądze idą na klub piłkarski.
Śląsk Wrocław zakończył rundę jesienną Betclic 1. Ligi na siódmej pozycji. Na drugim miejscu - gwarantującym bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy - znajduje się Polonia Bytom, która zgromadziła cztery "oczka" więcej od ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. Śląsk ma obecnie 30 punktów, czyli tyle samo ile Wieczysta Kraków, plasująca się na ostatniej lokacie dającej grę w barażach.
Dotychczas Śląsk nie przeprowadził jeszcze żadnego transferu. Drużynę w przerwie zimowej zdążyli już natomiast opuścić Jakub Jezierski i Serafin Szota.