Sensacyjny zwrot ws. Marciniaka? W UEFA już wiedzą. "Idealny kandydat"

Na Szymona Marciniaka spadła krytyka po półfinale Ligi Mistrzów. Obawiano się, że odebrane zostanie mu jedno z prestiżowych spotkań na Euro 2024, co miałoby być dla niego swego rodzaju karą. Inne zdanie w tej sprawie wyraził jednak Michał Listkiewicz. Były prezes PZPN podkreślił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", że sędzia nie zaszkodził sobie decyzją, ale wręcz pomógł. Dzięki temu ma duże szanse poprowadzić aż dwa prestiżowe mecze!

Szymon Marciniak to jeden z najlepszych arbitrów na świecie. W CV posiada m.in. finał mistrzostw świata w Katarze czy decydujące starcie Ligi Mistrzów 2023, za które otrzymał wiele pochwał. - Silniejszy od technologii - komplementował go Pierluigi Collina. Wydawało się, że już wkrótce Polak dostanie kolejne ważne starcie do poprowadzenia - mecz otwarcia Euro 2024, w którym Niemcy zmierzą się ze Szkocją.

Zobacz wideo Dziewczyny z Legii: Chłopcy lekceważą, robią sobie żarty. Ale charakter mamy mocniejszy

Jednak zdaniem wielu ekspertów szansę na to drastycznie zmalały po dość kontrowersyjnej decyzji, jaką nasz sędzia podjął w spotkaniu Realu Madryt z Bayernem Monachium (2:1) w Lidze Mistrzów. "Mecz otwarcia Euro 2024 raczej bez Marciniaka" - pisał Rafał Rostkowski na łamach TVP Sport, wskazując, że w ten sposób UEFA będzie chciała uniknąć eskalacji konfliktów. W końcu w Niemczech uważają, że nasz sędzia skrzywdził Bayern. Jednak w sprawie może dojść do nagłego zwrotu akcji.

Michał Listkiewicz nie ma wątpliwości ws. decyzji Marciniaka. "Nie był to duży spalony, ale był"

Przypomnijmy, kontrowersyjna decyzja Marciniaka zapadła w końcowych minutach półfinałowego starcia. Wówczas sędzia odgwizdał spalonego, a chwilę później piłkę w siatce umieścił Matthijs de Ligt. Polak nie miał jednak szansy sprawdzić, czy faktycznie podjął słuszną decyzję, ponieważ przedwczesne przerwanie akcji zabrało mu możliwość konsultacji z VAR. I właśnie o to spore pretensje mieli nie tylko piłkarze Bayernu, ale i eksperci. Twierdzili, że spalonego nie było. - To spory błąd, wstyd i hańba - grzmiał zdobywca anulowanej bramki.

Jednak zdaniem Michała Listkiewicza Marciniak podjął słuszną decyzję. - Fachowcy w analizach wyliczyli, że spalony był! Nie był to duży spalony, bo to był ok. jeden centymetr, ale był - podkreślał były sędzia w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet". Miał on zupełnie odmienne zdanie od większości ekspertów. Według jego opinii Marciniak nie zaszkodził sobie tą decyzją, a wręcz zyskał w oczach UEFA. Na tyle, że może poprowadzić spotkanie Niemcy - Szkocja i nie tylko.

Sensacyjne doniesienia Listkiewicza. Marciniak może poprowadzić mecz otwarcia Euro. Dodatkowo pojawiła się szansa na inne prestiżowe spotkanie

- Nasi sędziowie mają ogromne szanse na sędziowanie meczu otwarcia Euro 2024. Ponieważ na mecz otwarcia przydziela się zawsze mocne nazwisko. A właśnie Szymon Marciniak i jego zespół jest teraz takim asem w talii UEFA. (...) Meczu otwarcia nie może sędziować wystraszony debiutant, więc ceniony Szymon Marciniak jest idealnym kandydatem - podkreślał. 

Co więcej, zdaniem Listkiewicza polski sędzia ma szansę na jeszcze jedno prestiżowe spotkanie w tym sezonie. Chodzi o... finał Ligi Mistrzów! Byłoby to wielkie wyróżnienie, w końcu poprowadził takie starcie również przed rokiem. - Środowy mecz nie zaszkodził Szymonowi Marciniakowi. On tylko zyskał w oczach UEFA i niewykluczone, że władze europejskiego futbolu zdecydują się na przydzielenie mu tegorocznego finału Ligi Mistrzów - dodawał. 

O tym, czy faktycznie Marciniak otrzyma szansę poprowadzenia tych dwóch spotkań, przekonamy się już za kilka tygodni. Nie tylko sędziego będą mogli podziwiać polscy kibice w Niemczech. Emocji dostarczą również piłkarze Michała Probierza, którzy trafili do grupy razem z Holandią, Francją i Austrią.

Czy Szymon Marciniak poprowadzi mecz otwarcia Euro 2024?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.