Oto co teraz piszą Niemcy o Marciniaku. "Wielka hańba"

Szymon Marciniak jest bardzo mocno krytykowany w Niemczech za swoją pracę przy meczu Realu Madryt z Bayernem Monachium (2:1) w półfinale Ligi Mistrzów. Mowa tutaj o sytuacji z końcówki spotkania, gdy polski sędzia odgwizdał spalonego, kiedy Matthijs De Ligt strzelił gola na 2:2. W niemieckich mediach jest sporo gorzkich słów pod adresem Marciniaka. Jeden z dzienników przypomina nawet finał mistrzostw świata z 1966 r. z kontrowersyjnym, wówczas uznanym golem Geoffa Hursta.

Real Madryt wywalczył awans do finału Ligi Mistrzów, wygrywając 2:1 z Bayernem Monachium w rewanżu na Estadio Santiago Bernabeu. Na gola Alphonso Daviesa Real odpowiedział dubletem ze strony Joselu. Pod koniec meczu doszło do kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Szymona Marciniaka i polskiego zespołu sędziowskiego. W jednej z akcji Bayern strzelił gola na 2:2, ale w jej trakcie Tomasz Listkiewicz podniósł chorągiewkę, a Marciniak odgwizdał spalonego.

Zobacz wideo Załamany Kamil Grosicki: Przepraszam! Zawiedliśmy, ja zawiodłem

- To była katastrofa, której nikt nie chciał. Odgwizdanie spalonego uniemożliwia systemowi VAR wkroczenie do akcji. Stało się więc najgorsze, co w arbitrażu może się zdarzyć - stwierdził Mateu Lahoz, były hiszpański arbiter. "Histeria ogarnęła Niemcy. Właściwie nikogo nie obchodzi, jak potoczył się mecz między Realem a Bayernem. Znakomita większość mediów za Odrą skupia się na jednej jedynej akcji w meczu, gdy Szymon Marciniak gwizdnął zbyt wcześnie. A prawda jest taka, że piłkarze Bayernu mogą polskiemu sędziemu podziękować" - pisał Michał Kiedrowski, dziennikarz Sport.pl w swoim felietonie.

A jak na to zachowanie Marciniaka zareagowały niemieckie media, dwa dni po samym spotkaniu?

Mocne słowa nt. Marciniaka w Niemczech. "Największe oszustwo od Wembley"

Niemiecka prasa nie ukazywała się w czwartek, więc dopiero w piątek dziennikarze odnieśli się do postawy Marciniaka na Estadio Santiago Bernabeu. Dziennik "Kicker" przyznał Marciniakowi "czwórkę" w skali 1-6, gdzie "jedynka" jest najwyższą notą. "Podczas doliczonego czasu gry zasługiwał jeszcze na jedynkę. Ale to absolutnie niezrozumiałe i niedopuszczalne na tym poziomie, że sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, kiedy to Bayern strzelił na 2:2. Marciniak odgwizdał spalonego i tym samym pozbawił się możliwości sprawdzenia tej sytuacji na VAR-ze" - czytamy w artykule.

Na okładce "Bilda", którą opublikował Roman Kołtoń z Prawdy Futbolu pojawił się dużo mocniejszy zarzut: "Największe oszustwo od Wembley". To nawiązanie do gola Geoffa Hursta z finału mistrzostw świata między Anglią a RFN-em w 1966 r., gdzie do tej pory nie wiadomo, czy piłka faktycznie przekroczyła linię bramkową. Wtedy taką decyzję podjął sędzia liniowy Tofik Bachramow z Azerbejdżanu. "Wielka hańba w Madrycie. Skradli gola Bayernowi, a sędzia uciekł ze stadionu" - pisze "Bild", który dodaje, że Marciniak opuścił stadion około godz. 23:51.

"Krecia dziura i fatalny gwizdek. Tego wieczora dwie sceny okazały się brutalne dla Bayernu Monachium. Najpierw Manuel Neuer upuścił piłkę, którą zwykle zawsze trzyma. A potem zespół sędziowski podjął fatalną podwójną decyzję" - to z kolei tytuł i treść artykułu w dzienniku "Sueddeutsche Zeitung".

Ten incydent z udziałem Marciniaka może mieć też wpływ na to, jakie mecze będzie sędziował podczas Euro 2024. Polak miał poprowadzić mecz otwarcia między Niemcami a Szkocją, ale w związku z tą sytuacją, UEFA zdecyduje się na inną nominację. "Łatwo sobie wyobrazić, jakie byłyby reakcje w kraju organizatora mistrzostw Europy, gdyby do sędziowania meczu Niemcy - Szkocja w Monachium UEFA wyznaczyła akurat sędziego niedawnego meczu Real - Bayern" - przekazał Rafał Rostkowski z TVP Sport.

Czy Szymon Marciniak poprowadzi finał Euro 2024?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.