Skarcił były klub w 29 minut. To nie wystarczyło. Dramat

Joao Mario nie miał sentymentów dla byłego klubu. Piłkarz Benfiki skompletował hat-tricka w meczu z Interem Mediolan w zaledwie 29. minut. Jego niesamowity wyczyn w meczu dał Portugalczykom prowadzenie do przerwy 3:0. Aż trudno w to uwierzyć, ale ostatecznie wypuścili je z rąk. I tak mogą mówić o szczęściu, bo wywalczyli pierwszy punkt w tej edycji Ligi Mistrzów i dalej mają o co grać.

Benfica Lizbona był o krok od sprawienia ogromnej sensacji w meczu z Interem Mediolan. Po pierwszych 45 minutach prowadziła aż 3:0, a genialnym wyczynem popisał się były gracz ekipy z Mediolanu Joao Mario. Choć skompletował klasycznego hat-tricka w niecałe pół godziny, ostatecznie portugalski klub nie dowiózł zwycięstwa do końca.

Zobacz wideo Prezes Jastrzębskiego Węgla skomentował decyzję o zmniejszeniu PlusLigi: Rozumiem, że zespoły z dołu tabeli mają z tym problem

Liga Mistrzów. Joao Mario show. Trzy szybkie bramki. Inter na kolanach... do czasu

Wielkie strzelanie rozpoczęło się już w piątej minucie. Długie crossowe podanie z głębi pola posłał środkowy obrońca Benfiki Antonio Silva. Piłka trafiła do Caspera Tengstedta, a ten głową odegrał do Joao Mario. Portugalski pomocnik sprytnym strzałem umieścił piłkę w dolnym rogu bramki. Upłynęło zaledwie osiem minut i zrobiło się już 2:0. Tengstedt pociągnął akcję skrzydłem i zdecydował się na dośrodkowanie po ziemi. Do piłki doszedł Rafa Silva, ta jednak odbiła się od nóg defensorów Interu. Na posterunku ponownie był Joao Mario. Znalazł się w idealnym miejscu, przejął futbolówkę i ponownie z dużym spokojem posłał piłkę po ziemi w dolny róg.

Współpraca Portugalczyka z Tengstedtem układała się wręcz wybornie. W 34. minucie doborowy duet ponownie błysnął. Duńczyk dostał podanie na skrzydło od Rafy Silvy i mięciutko wrzucił piłkę w pole karne. W nim znów najlepiej odnalazł się Mario. Wygrał walkę o pozycję i trafił z bliska do pustej bramki. Tym samym w dokładnie 29 minut skompletował hat-tricka, a Benifica do przerwy prowadziła 3:0

Trzęsienie ziemi po przerwie. Benfica roztrwoniła trzybramkową zaliczkę

Wydawało się, że Benfica jest na najlepszej drodze do pierwszego w tej edycji Ligi Mistrzów zwycięstwa. Tymczasem Inter rzucił się do odrabiania strat. Rozpoczął w 51. minucie Marko Arnautović. Strzał głową po rzucie rożnym oddał Yann Bisseck, ale minimalnie niecelny. Na szczęście dla Włochów austriacki napastnik zaczaił się przy dalszym słupku i z bliskiej odległości poprawił uderzenie młodszego kolegi.

Po siedmiu minutach było już 3:2. Mocne dośrodkowanie z lewej strony posłał Federico Acerbi, a potężnie z woleja huknął Davide Frattesi. Bramkarz nie miał żadnych szans. Benfica kompletnie się pogubiła i tuż przed rozpoczęciem 70. minuty Nicolas Otamendi faulował rywala w polu karnym. Sędzia obejrzał sytuację na monitorze VAR i podyktował jedenastkę. Tę pewnym strzałem wykorzystał Alexis Sanchez.

Inter walczył o pełną pulę. Atakował ambitnie, a od 86. minuty grał w przewadze. Antonio Silva otrzymał czerwoną kartkę i zeszedł z boiska. W doliczonym czasie bliski gola na wagę zwycięstwa był jeszcze Nicolo Barella. Skończyło się remisem 3:3. Wynik uratował szanse Benfiki na pozostanie w europejskich pucharach na wiosnę. By zakwalifikować do Ligi Europy, musi za dwa tygodnie z odpowiednio dużą zaliczką pokonać RB Salzburg. Już wcześniej awans do 1/8 finału wywalczyły Inter i Real Sociedad.

Benfika - Inter 3:3

Bramki: Joao Mario (5', 13', 34') - Arnautović (51'), Frattesi (58'), Sanchez (rz. karny 72')

Więcej o:
Copyright © Agora SA