Punkt uratowany! Legia Warszawa wstała z kolan, ale dopiero w samej końcówce spotkania z Arką Gdynia. Już od 58. minuty przegrywała 0:2 po golach Michała Marcjanika i Nazarija Rusyna. Dodatkowo popełniała kolejne błędy i kibice warszawian powoli tracili nadzieje. A jednak. W 90. minucie po stałym fragmencie gry bramkę kontaktową zdobył Antonio Colak. Pięć minut później ponownie dokonał tej sztuki. Tym samym Legia zremisowała 2:2. To jej pierwszy punkt z Markiem Papszunem na ławce trenerskiej.
Po spotkaniu eksperci nie szczędzili słów krytyki warszawianom, ale docenili też fakt, że w ostatnich minutach byli w stanie odwrócić losy rywalizacji. "Paradoksalnie ten uratowany rzutem na taśmę remis, to coś na czym można budować. Piłkarze Legii pokazali charakter, remisując ten mecz" - ocenił Kamil Głębocki z Na Wylot.
A co do powiedzenia miał Papszun? Trener pojawił się na konferencji prasowej i opowiedział nieco więcej o przebiegu spotkania, a także o własnych odczuciach. - To był taki szalony mecz - zaczął, cytowany przez profil Legionisci.com na X. - Mieliśmy go pod kontrolą, ale straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. Po drugiej bramce wydawało się, że jest po nas - mówił wprost. Ku jego uciesze, piłkarze podnieśli się i doszło do zwrotu.
- Walczyliśmy i pokazaliśmy w trudnym momencie duży charakter, czyli to co zarzucano tej drużynie, że tego charakteru brakuje. Tym razem było odwrotnie - strzeliliśmy bramki w końcówce. Uratowaliśmy cenny remis w tych okolicznościach - dodawał, po czym stwierdził: - Byłoby duże rozczarowanie, gdybyśmy przegrali. Ten punkt w naszej sytuacji musimy przyjąć - przyznał szczerze.
Remis był słodko-gorzki dla Legii. Choć wyjechała z Gdyni z punktem, to urazu doznał lider, Paweł Wszołek. Wszedł na murawę wraz z początkiem drugiej połowy, ale już w 62. minucie potrzebował zmiany, a wszystko wyglądało dość groźnie. Czy już wiadomo, co dolega piłkarzowi? I w tej sprawie Papszun przemówił. - Pawłowi Wszołkowi odnowił się uraz mięśnia dwugłowego. To bardzo martwiąca sytuacja, pewnie będziemy musieli sobie radzić bez niego - ujawnił. Absencja lidera Legii może potrwać nawet kilka tygodni.
Zobacz też: W 95. minucie Legia uniknęła totalnej kompromitacji. Oto tabela Ekstraklasy.
Legia pozostała w strefie spadkowej. Awansowała jednak o jedno miejsce - na 16. lokatę. Czy długo będzie się z niej cieszyć? Możliwe, że nie. Już w niedzielę mecz rozegra Widzew Łódź. Jeśli pokona bądź zremisuje z GKS-em Katowice, to zepchnie warszawian z powrotem na 17. pozycję. Ba, istnieje nawet ryzyko, że tę kolejkę Legia zakończy na ostatnim miejscu. Do tego potrzebne jest zwycięstwo Bruk-Bet Termaliki Nieciecza nad Pogonią Szczecin.