To była 26. minuta spotkania w Kielcach. Martin Remacle miał okazję do strzału na bramkę Motoru Lublin po dośrodkowaniu Mariusza Fornalczyka. Piłka po uderzeniu głową poleciała tuż obok słupka. To była jedna z wielu okazji, które miała Korona w niedzielnym spotkaniu.
Korona rozpoczęła drugą rundę Ekstraklasy od remisu 1:1 z Legią Warszawa. Patrząc na to, jak ten mecz się układał, trener Jacek Zieliński mówił jednak o sporym niedosycie. Tym samym wynikiem zakończyło się starcie Motoru Lublin z Lechią Gdańsk.
W rundzie jesiennej w Lublinie w starciu między Motorem a Koroną był remis 1:1. Wtedy na gola Adriana Dalmau odpowiedział Piotr Ceglarz, wykorzystując rzut karny w drugiej połowie.
Korona świetnie weszła w mecz z Motorem i miała inicjatywę po swojej stronie. Fornalczyk uderzył sprzed pola karnego w szóstej minucie, ale Kacper Rosa zbił piłkę na rzut rożny. Motor miał spore problemy z wyprowadzeniem piłki od własnej bramki. Pod sam koniec pierwszej połowy Remacle uderzył zza pola karnego na bramkę Motoru, ale trafił w słupek.
- Dobrze weszliśmy w mecz z Legią, więc plan był taki, żeby podobnie wyglądało to dziś z Motorem - mówił Fornalczyk w przerwie. Zespół Jacka Zielińskiego prezentował się bardzo dobrze, a Fornalczyk był zdecydowanie najlepszy po stronie gospodarzy. Z kolei Motor wyglądał tak, jakby się jeszcze nie wybudził z zimowego snu.
Po przerwie mecz się uspokoił, a w środku pola było sporo niedokładności po obu stronach. W 57. minucie Fornalczyk po raz kolejny sprawdził Rosę, natomiast bramkarz Motoru odbił piłkę do boku. Kilkanaście sekund później Rafał Mamla wyszedł z bramki i został trafiony piłką w klatkę piersiową przez Samuela Mraza.
W 71. minucie było bardzo groźnie w polu karnym Motoru. Miłosz Trojak uderzył z woleja po rzucie wolnym, ale Marek Bartos ubiegł Rosę przed interwencją. Z powtórki wydawało się, że obrońca Motoru został trafiony w rękę, ale ani sędzia, ani VAR, nie dopatrzyli się tam przewinienia pod rzut karny dla Korony. Dwie minuty później doszło do zderzenia Rosy z Pau Restą, po czym ucierpiał defensor Korony.
Zobacz też: Nagrało się, co Bellingham powiedział do sędziego. Skandal to mało powiedziane
Tym razem VAR wezwał arbitra do siebie, a Korona otrzymała rzut karny. Do piłki podszedł Pedro Nuno, wykonał karnego na dwa tempa i dał prowadzenie Koronie. Piłkarze Motoru zgłaszali pretensje sędziemu i domagali się powtórki karnego, bo ich zdaniem Nuno zatrzymał się przed oddaniem strzału.
W 83. minucie Motor miał znakomitą okazję do wyrównania. Mraz uderzył z pierwszej piłki po dośrodkowaniu Filipa Lubereckiego, natomiast trafił w poprzeczkę. Filip Wójcik uderzał na bramkę Korony w końcówce, ale jego strzał został zablokowany ciałem przez jednego z obrońców gospodarzy. W 94. minucie na bramkę Korony uderzał Mathieu Scalet, natomiast Trojak zablokował piłkę ciałem. Potem szansę do dobitki mieli Mbaye Ndiaye i Sergi Samper, ale Mamla nie skapitulował.
Korona wygrała więc pierwszy domowy mecz w Ekstraklasie od 15 września zeszłego roku. Wtedy kielczanie pokonali 2:0 Zagłębie Lubin. Od tamtej pory Korona zremisowała 0:0 z Pogonią Szczecin oraz Lechią Gdańsk, a także przegrała 0:2 z Piastem Gliwice, 2:3 z Lechem Poznań i 2:4 z Górnikiem Zabrze. Korona awansowała na 13. miejsce z 22 punktami. Motor zakończy 20. kolejkę na dziewiątym miejscu.
Korona Kielce 1:0 Motor Lublin (78' Pedro Nuno)