Przypomniały się czasy Smudy. Tego w kadrze nie było od 12 lat

Reprezentacja Polski jedzie na EURO 2024 po dwóch czerwcowych zwycięstwach. Najpierw pokonała Ukrainę (3:1), a następnie wygrała z Turcją (2:1). Michał Probierz i jego podopieczni zbierają zasłużone pochwały. Kadra po raz pierwszy od pięciu lat wygrała dwa czerwcowe spotkania. Przełamała także inny impas, choć on wcale nie musi być dobrym omenem.

W czerwcu 2019 roku reprezentacja Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka grała eliminacje EURO 2020. Najpierw wygrała z Macedonią Północną (1:0), a następnie z Izraelem (4:0). Choć trudno w to uwierzyć dopiero trwające zgrupowanie było kolejnym, w którym biało-czerwonym udało się wygrać oba czerwcowe mecze.

Zobacz wideo Frankowski przed Euro 2024: Chcemy wyjść z grupy

Wyniki jak za Smudy. Oby na EURO było lepiej

To zresztą nie jest jedyny impas, który udało się przerwać Michałowi Probierzowi i jego podopiecznym. Mecze z Ukrainą i Turcją były ostatnimi sparingami przed rozpoczynającym się w piątek EURO 2024. Kiedy drużynie narodowej po raz ostatni udało się wygrać dwa towarzyskie spotkania bezpośrednio przed mistrzostwami Europy?

Aby odnaleźć taki wyczyn należy się cofnąć do... czasów Franciszka Smudy. W czerwcu 2012 roku Polska szykowała się na turniej stulecia - mistrzostwa, których byliśmy gospodarzami, rozbudzały nadzieje kibiców. Wydawało się, że wszystko układa się pod nas - łącznie z wymarzoną, wydawać by się mogło, grupą. 

Przed turniejem Polacy w odstępie kilkunastu dni rozegrali trzy sparingi. Najpierw pokonali Łotwę po golu Artura Sobiecha, a następnie Słowację dzięki trafieniu Damiena Perquisa. Na koniec przyszła gładka wygrana z Andorą. W wygranym 4:0 meczu gole strzelali Ludovic Obraniak, Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Marcin Wasilewski. Jak wypadł sam turniej? O tym wszyscy chcieliby już zapomnieć.

Cztery lata później sytuacja się odwróciła. Po świetnych eliminacjach biało-czerwoni mierzyli się w dwóch ostatnich sparingach przed startem EURO we Francji z Holandią i Litwą. Pierwsze spotkanie zakończyło się porażką 1:2, a honorowego gola zdobył Artur Jędrzejczyk. Z Litwinami padł remis 0:0. Wiele było wątpliwości co do Michała Pazdana i ustawionego z konieczności na lewej obronie Jędrzejczyka. Sparingi nie pokryły się jednak z turniejową rzeczywistością. W niej obaj należeli do naszych najważniejszych piłkarzy i przyczynili się do awansu do ćwierćfinału.

Dwa remisy - takim bilansem mógł pochwalić się Paulo Sousa, kiedy kończył ostatnie przed EURO 2020 (rozgrywane w 2021 roku - przyp. red) zgrupowanie. 1:1 we Wrocławiu z Rosją i gol Jakuba Świerczoka. 2:2 z Islandią w Poznaniu i trafienia Piotra Zielińskiego i Karola Świderskiego. Na turnieju skończyło się na remisie z Hiszpanią i dwiema porażkami - ze Szwecją i Słowacją. 

Historia pokazuje więc, że mecze towarzyskie nie zawsze bywają miarodajne przed startem turnieju. Gra reprezentacji Polski momentami naprawdę może się podobać i widać, że Michał Probierz ma na nią pomysł. Kluczowe jednak będzie to, jak zrealizuje go już na samym EURO. Pierwsza próba 16 czerwca z Holandią.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.