Przygotowania do Euro 2024 ruszyły pełną parą. W piątek reprezentacja Polski rozegrała pierwszy sparing, a jej rywalem była Ukraina (3:1). Biało-Czerwoni spisali się solidnie. Pokazali, że mocno pracowali nad stałymi fragmentami gry, które do tej pory nie były ich konikiem. Aż dwie z trzech bramek zdobyli właśnie z rzutów różnych. Co więcej, wszystkie trzy gole padły już w pierwszych 30 minutach, kiedy to na murawie nie było jeszcze Roberta Lewandowskiego, a więc lidera ofensywy. O ile Michał Probierz nie miał zbyt wielu zastrzeżeń do gry własnych piłkarzy, to miał je dość zaskakująco do... rywali.
W sobotę odbyła się konferencja prasowa, na której klasycznie pojawił się selekcjoner reprezentacji Polski. Opowiedział nieco więcej o meczu z Ukrainą, a także o stanie zdrowia zawodników przed kolejnym sparingiem. Poważnej kontuzji doznał Arkadiusz Milik. Drobniejsze urazy nie ominęły też Tarasa Romanczuka czy Nicoli Zalewskiego.
Poważnej kontuzji uniknął na szczęście Adam Buksa, choć komentatorzy wielokrotnie zwracali uwagę, że jest dość mocno atakowany przez rywali. Ci nie mieli litości i grali agresywnie, co było zaskakujące. W końcu był to mecz towarzyski.
Po jednym z takich fauli nie wytrzymał sam Probierz. Wyskoczył na boisko i miał spore pretensje do selekcjonera przeciwników, o czym na konferencji przypomniał mu Dominik Wardzichowski ze Sport.pl. Przy okazji zapytał, czy trener spodziewał się tak ostrej gry Ukraińców.
Probierz szybko wyjaśnił sprawę. - Jeżeli chodzi o pierwszy faul z Arkiem Milikiem, to raczej duży przypadek zadecydował. Później rzeczywiście, szczególnie w końcówce meczu widać było dużo złośliwości. Na pewno o ten faul [na Buksie, przyp. red.] miałem pretensje - wyjawił selekcjoner naszej kadry, po czym dodał: - Później z trenerem porozmawialiśmy [i wyjaśniliśmy sobie sprawę, przyp. red], tak że tak to bywa.
Chwilę przed północą Probierz podał listę piłkarzy, którzy pojadą na Euro 2024. W porównaniu z szeroką kadrą, w tej docelowej zabrakło trzech zawodników. Oprócz Milika, którego wyeliminował uraz, do Niemiec nie pojadą Paweł Bochniewicz i Jakub Kałuziński.
Teraz przed Polakami jeszcze jeden sparing. W poniedziałek zmierzą się z Turcją, a następnie udadzą się za zachodnią granicę. W fazie grupowej Euro powalczą z Holandią, Austrią i Francją. Wygrana Biało-Czerwonych nad Ukrainą zrobiła duże wrażenie w krajach rywali, co można wyczytać w tamtejszych mediach. "Polska pokazała, że potrafi być bardzo niebezpieczna", "Biało-Czerwoni nabierają pewności siebie", "Są gotowi" - pisali dziennikarze.