Michniewicz zabrał głos ws. swojej przyszłości. Jednoznaczne stanowisko

- Nie zamierzam rezygnować, bo uważam, że wykonuję swoje zadania. Oczywiście, zawsze może być lepiej - powiedział Czesław Michniewicz podczas audycji Gość Radia Zet. Tym samym selekcjoner reprezentacji Polski zaprzeczył, jakoby chciał ustąpić ze stanowiska. Zdementował również plotki na temat konfliktu z prezesem PZPN, Cezarym Kuleszą.

Po 36 latach reprezentacja Polski awansowała do 1/8 finału mistrzostw świata, ale styl, w jakim tego dokonała, budził wątpliwości kibiców i ekspertów. W fazie grupowej Biało-Czerwoni skupili się przede wszystkim na grze defensywnej, za co spadła na nich fala krytyki. Szczególnie negatywne komentarze kierowano pod adresem Czesława Michniewicza. Wiele osób uważa, że PZPN nie powinien przedłużać z kontraktu z trenerem, ponieważ ten nie potrafi wykorzystać walorów ofensywnych drużyny.

Zobacz wideo Dziennikarze z Maroka oszaleli ze szczęścia po wygranej nad Hiszpanią

Dodatkowo w ostatnich dniach atmosfera wokół kadry i selekcjonera zrobiła się napięta. Wszystko przez obietnicę Mateusza Morawieckiego, który zaoferował reprezentacji 30-50 milionów złotych nagrody za awans do 1/8 finału mundialu. Media donosiły, że PZPN nie wiedział o propozycji premiera, co pogorszyło stosunki na linii Cezary Kulesza - Michniewicz. Prezes związku miał mieć pretensje do selekcjonera, że wszystko dzieje się za jego plecami. Dziennikarze informowali o uwagach, jakie ma do Michniewicza, również za wpuszczenie do hotelu kadry rodzin reprezentantów.

Jednoznaczne oświadczenie Michniewicza. Nie zamierza rezygnować z posady

Teraz do sprawy postanowił odnieść się selekcjoner reprezentacji Polski. Michniewicz był gościem audycji Gość Radia Zet, prowadzonej przez Bogdana Rymanowskiego. Szkoleniowiec zaprzeczył plotkom, jakoby sam chciał zrezygnować z funkcji selekcjonera. - Nie pojawiła się w mojej głowie taka myśl. Nie zamierzam rezygnować, bo uważam, że wykonuję swoje zadania. Oczywiście, zawsze może być lepiej, ale jak się popatrzy, jak ta drużyna się tworzy, jak się zbudowała, jacy zawodnicy ją tworzą, również ci, których nie ma z różnych powodów, to ta reprezentacja może bardzo fajnie funkcjonować - podkreślił Michniewicz.

W dalszej części wywiadu selekcjoner zdementował plotki, jakoby doszło do spięcia pomiędzy nim a prezesem PZPN. - Co zrobi pan Kulesza, to zobaczymy. Nikt z nas tego nie wie, nawet ja. Ale mówienie, że jestem w konflikcie z prezesem Kuleszą, to kolejna manipulacja i nieprawda. Cały czas jestem z nim w kontakcie. Bylem w kontakcie także po przylocie - podkreślił Michniewicz.

- Te wszystkie zadania, które postawił przede mną Kulesza, nie były łatwe od samego początku. Co warto podkreślić, prezes cały czas mnie wspiera, jest po mojej stronie, pomaga mi. Wbrew wszystkim doniesieniom medialnym, ktoś by chciał, żebyśmy się pokłócili, ale tak niestety dla nich nie jest. Może to kiedyś nastąpi, ale na pewno nie teraz - zaznaczył. W dalszej części rozmowy Michniewicz powiedział też wprost, że prezes Kulesza nie ma siedmiu dni na przedłużenie umowy z selekcjonerem, bo nie ma takiego zapisu w kontrakcie. 

,Mecz pilki noznej Polska - Chile w WarszawieAgent Grosickiego uderzył w Michniewicza. "Został skrzywdzony"

Selekcjoner odniósł się również do afery z rodzinami kadrowiczów. Wyjaśnił, jak od początku wyglądała kwestia zakwaterowania bliskich. - Przylatując do Kataru, do pierwszego meczu na mundialu mieszkaliśmy wspólnie w hotelu. Razem z nami mieszkała wąska delegacja z PZPN. Może 5-7 osób. Jednak tuż przed pierwszym meczem ta delegacja przeniosła się na drugą część Doha, około 40 km dalej. Tam też zamieszkały rodziny piłkarzy, łącznie cztery - wyjawił.

Michniewicz podkreślił, że nie doszło do spięcia z Kuleszą w sprawie rodzin kadrowiczów. - Nie, nic takiego nie było. 40 km od miejsca pobytu, PZPN i sponsorzy mieszkali w osobnym hotelu. Tam mieszkała m.in. żona Kamila Glika czy rodzina Matty'ego Casha. Po meczu z Arabią Saudyjską zorganizowaliśmy kolację dla wszystkich rodzin piłkarzy, znajomych, którzy są w Katarze i nam kibicują. Przyjechali do nas do hotelu - opowiadał selekcjoner.

- Od razu wyjaśnię, że tam nie można było pić alkoholu, żeby ktoś nie pomyślał, że coś się złego działo. Zjedliśmy kolację, ja powiedziałem kilka słów do wszystkich obecnych. To było jedyne takie spotkanie. W tym czasie. Te cztery rodziny mieszkały za własne pieniądze w hotelu oddalonym o 40 km - kontynuował.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Marek Koźmiński, Robert LewandowskiByły reprezentant z mocnym apelem do Lewandowskiego. "Wszyscy na to czekają"

Michniewicz odpowiedział również na kilka krótkich pytań związanych z mundialem. "Krótka piłka" - tak zatytułowano ten cykl. W jego trakcie selekcjoner odpowiedział na negatywne komentarze, które najczęściej przewijają się pod jego adresem. A oto one:

Rymanowski: Bardzo państwa przepraszam, ale obrałem złą taktykę na mundial? Michniewicz: Nie.

Rymanowski: Jestem lepszym trenerem niż Sousa? Michniewicz: Pomidor. Nie chcę sam się oceniać. Niech mnie ludzie oceniają.

Rymanowski: Nasi piłkarze reprezentują taki, a nie inny poziom i więcej z nimi nie dało się ugrać? Michniewicz: Nie. Zawsze można ugrać więcej.

RymanowskiMessi jest lepszym piłkarzem, niż Lewy i pokazał to mecz z Argentyną. Michniewicz: W meczu z Argentyną tak.

Rymanowski: Kilku piłkarzy mnie zawiodło, dlatego podziękuję im po mundialu, jeśli nadal będę trenerem? Michniewicz: Nie. 

Więcej o: