Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Krychowiak zmierzył się z trudnymi pytaniami. "Było jeszcze gorzej. Nie chcę wyjść na klauna"

Dawid Szymczak
- Wstałem we wtorek rano, po źle przespanej nocy i było jeszcze gorzej niż w czasie mundialu. Na szczęście jest jeszcze jest szansa, żeby wyjść z tego bagna - mówił Grzegorz Krychowiak na konferencji prasowej dzień po porażce 1:2 ze Słowacją. Kolejny mecz Polacy zagrają w sobotę z Hiszpanią.

Zanim Grzegorz Krychowiak otrzymał pierwsze pytanie, sam zabrał głos, by rozliczyć się z czerwonej kartki, którą zobaczył w meczu ze Słowacją. - Witam serdecznie, jestem tu jako jeden z liderów reprezentacji. Jako lider, który wczoraj popełnił poważny błąd. Błąd, który może pokrzyżować nam plany na Euro. W momencie, w którym byliśmy blisko osiągnięcia celu i zdobycia trzech punktów, popełniłem ten błąd. Wszyscy je popełniamy, ale mój miał olbrzymie konsekwencje. Za mną jedna z najtrudniejszych nocy. Krytykę biorę klatę i pracuję dalej - zaczął.

Zobacz wideo Mucha: Mam wrażenie, że Polska nie wie, co ma grać. Uczucie totalnego chaosu

- We wszystkim, co powiecie, będziecie mieli rację. Naprawdę nie chcę wyjść na klauna i przekonywać, że było w tym meczu coś dobrego. Pewnie takie momenty były, ale nie chcę o tym mówić, wieczorem będziemy mieli analizę i na pewno wyciągniemy z niej wnioski. Pamiętam, że na Euro 2016 zagraliśmy z Irlandią Północną słaby mecz, ale wygraliśmy i odczucia były dobre. Tutaj mogłoby być podobnie. Gdybyśmy strzelili i wygrali, ocena byłaby inna - uważa Krychowiak.

Grzegorz Krychowiak o popełnionych błędach w meczu ze Słowacją:

- Pierwsza żółta kartka to była próba zatrzymania kontrataku. A druga? Oglądałem mecz Szwecja - Hiszpania i tam było bardzo dużo takich sytuacji, a nie było kartek. Cóż, trudno. Miałem kilka sekund na podjęcie decyzji. Podjąłem taką, która okazała się niesłuszna. Z perspektywy boiska mogę stwierdzić, że ta kartka się należała, ale nie widziałem powtórek. Może to ja kopnąłem go w podeszwę, może on pierwszy wystawił nogę, to ma znacznie. Ale czy jest sens się nad tym zastanawiać? Decyzja zapadła.

- Popełniłem poważny błąd, ale było jeszcze kilka innych błędów w tym meczu. Za łatwo traciliśmy bramki: pierwszą po błędzie, drugą znów po stałym fragmencie gry. Czerwoną kartkę dostałem akurat w momencie, w którym się odbudowaliśmy. Mieliśmy 1:1, kilka dogodnych okazji i czuliśmy, że możemy za chwilę strzelić drugiego gola.

- W przerwie wprowadziliśmy pewne zmiany, detale. Obrońcy mieli być bliżej pomocników, gdy mieliśmy piłkę. Te odległości w pierwszej połowie były za duże, wprowadziliśmy zmianę i po przerwie wyglądało to już lepiej.

Niemiecka media zawiedzione postawą Lewandowskiego. 'Wciąż wypada blado'Niemcy wskazują dwóch winnych porażki Polaków. "Bezproduktywny"

O tym, z czego czerpać nadzieje i co powiedzieć zawiedzionym kibicom: 

- Najlepszą odpowiedzią jest następne spotkanie, z bardzo trudnym rywalem, ale Szwecja już pokazała, że można z Hiszpanią zdobyć punkty. 

- Przed euro byliśmy dużą niewiadomą, dlatego nie oczekuję od nikogo, że będzie w nas wierzył. Najważniejsze, żeby ta wiara była w zespole. Patrzę na was i wiem, że nikt nie wierzy w wyjście z grupy. Ale w zespole jest wiara. Co prawda zawsze dwa dni po takiej porażce ciężko się dochodzi do siebie, ale musimy się zregenerować mentalnie i fizycznie. 

O tym, czy reprezentacja ma problemy fizyczne:

- Widziałem, ile przebiegłem i z jaką intensywnością. To są moje normalne wyniki jak w meczach ligowych. Nie czuliśmy zmęczenia. Kiedy się gra z nisko ustawionym przeciwnikiem, z każdą minutą on się męczy, dlatego w końcówce mecz mieliśmy więcej sił od Słowaków.

Robert Lewandowski podczas meczu Polska - Słowacja na Euro 2020. St. Petersburg, 14 czerwca 2021Niemcy rozliczają Polaków. Lewandowskiego też. "Może tak już zostanie"

O tym, czy w meczu ze Słowacją drużynie zabrakło charakteru:

- Zawsze stracona bramka i czerwona kartka wpływają na zespół. Ale trzeba jak najszybciej na to zareagować i zapomnieć. Potrzebowaliśmy trochę czasu na strzelenie gola na 1:1. Później były sytuacje na 2:1, ale ich nie wykorzystaliśmy. Taka jest piłka. Oni strzelili swojego gola w sytuacji, w której Skriniar miał pięciu naszych zawodników przed sobą, a jakoś tę piłkę zmieścił między nimi.

- Zespół pokazał charakter. Nie zgodzę się z tym, że nie wróciliśmy. Wróciliśmy zaraz po przerwie. Strzeliliśmy gola, mieliśmy szanse na następne. Moja czerwona kartka zaważyła na tym, że w dobrym momencie znów coś wybiło nas z rytmu. Ale niech pan powie, czy gdyby nie czerwona kartka, wygralibyśmy ten mecz? Uważam, że wszystko na to wskazywało. Dążyliśmy do strzelenia drugiego gola. 

- Zagraliśmy w tym meczu twardo. Jestem tego przykładem, złym, ale jestem. Wszystko jest jeszcze możliwe, ale po tak trudnej porażce musi przyjść regeneracja głowy. Plan na Hiszpanię? Musimy biegać, walczyć jeden za drugiego, tylko tak możemy spełnić wyznaczony cel.

O atmosferze w kadrze i samopoczuciu: 

- Wstałem we wtorek rano, po źle przespanej nocy i było jeszcze gorzej niż w czasie mundialu. Na szczęście jest jeszcze jest szansa, żeby wyjść z tego bagna.

- Będziemy mieli przed kolacją odprawę. Będziemy rozmawiać między sobą i z trenerami. Przy obiedzie rozmawialiśmy i było widać smutną atmosferę. 

"Nie mogę tego zrozumieć. Kogo się baliście? Słowaków?" - Jan Mucha brutalnie ocenił grę Polaków

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ