Inter Miami w 2026 roku przegrał tylko jeden mecz - na otwarcie ligowych zmagań poległ w Los Angeles z miejscowym LAFC aż 0:3. W następnych spotkaniach radził sobie lepiej i dzięki temu może myśleć o czołowych miejscach w Konferencji Wschodniej. W ostatnim meczu udał się do stanu Kolorado na starcie z Colorado Rapids.
"Messi przywraca Inter Miami do życia w Kolorado" - grzmiał tytuł relacji w dzienniku "AS", który odnotował genialny występ argentyńskiego gwiazdora. Gol Lionela Messiego z rzutu karnego w 18. minucie dał prowadzenie gościom, którzy na przerwę schodzili z dwiema bramkami przewagi. Wszystko za sprawą gola głową Germana Berterame.
Po zmianie stron gospodarze wzięli się jednak do pracy. W ciągu zaledwie czterech minut Rafael Navarro i Darren Yapi doprowadzili do wyrównania. Wówczas sprawy w swoje nogi wziął Messi. W 79. minucie zdobył decydującego o triumfie gola na 3:2. Przejął piłkę jeszcze przed polem karnym, wpadł w szesnastkę, wymanewrował przeciwników dryblingiem i uderzył - pięknie, po długim rogu, nie dając szans bramkarzowi na skuteczną interwencję.
Inter Miami wygrał, choć mecz kończył w osłabieniu z powodu czerwonej kartki dla Yannicka Brighta. Dzięki tej wiktorii zawodnicy prowadzeni tymczasowo przez Guillermo Hoyosa zajmują drugie miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej i tracą do liderującego Nashville SC zaledwie cztery punkty. O punkt wyprzedzają z kolei dwa kluby: Charlotte i Chicago Fire.
W tych wynikach nie do pominięcia jest rola Messiego, który w czerwcu skończy 39. lat. Argentyńczyk ma w dorobku siedem goli. Skuteczniejszy jest tylko chorwacki napastnik FC Dallas - Petar Musa (dziewięć trafień). Kolejny mecz Interu Miami już 23 kwietnia. Tego dnia zawodnicy z Florydy zagrają na wyjeździe z Realem Salt Lake.