Przełamanie Leo Messiego! Poznaliśmy pierwszego finalistę Copa America [WIDEO]

Długo trzeba było czekać na pierwszego gola Leo Messiego w Copa America 2024, ale jest! Żywa legenda reprezentacji Argentyny wpisała się na listę strzelców po raz 109. w narodowych barwach, przyczyniając się do półfinałowej wygranej swojej drużyny nad Kanadą 2:0. Mistrzowie świata awansowali do niedzielnego finału w Miami, w którym zmierzą się z Urugwajem lub Kolumbią.

Tegoroczne Copa America są mistrzostwami nie tylko Ameryki Południowej, ale obu Ameryk. Gospodarze turnieju Amerykanie marzyli o tym, aby w czołowej czwórce rozgrywek znalazł się zespół ze strefy CONCACAF, ale chyba nikt przed turniejem nie spodziewał się, że będzie to Kanada Jessego Marscha, zamiast reprezentacji Stanów Zjednoczonych czy Meksyku, które kompletnie się nie popisały, odpadając już w fazie grupowej.

Zobacz wideo Anglia marnuje swój potencjał! Latające kufle, awantury

Na stadionie w East Rutherford, na przedmieściach Nowego Jorku, gdzie na co dzień swoje mecze rozgrywają piłkarze New York Red Bulls oraz futboliści New York Jets i New York Giants, półfinałowym rywalem Kanadyjczyków byli we wtorek mistrzowie świata z Argentyny. W ten sposób doszło do powtórki meczu z fazy grupowej, gdy Argentyńczycy zwyciężyli pewnie w Atlancie 2:0 po golach Juliana Alvareza i Lautaro Martineza. Oba zespoły też potrzebowały w ćwierćfinale rzutów karnych, by wyeliminować Ekwador i Wenezuelę.

Przełamanie Leo Messiego! Argentyna pierwszym finalistą Copa America

Z "dinozaurami" Leo Messim czy Angelem Di Marią w podstawowej jedenastce Argentyna nie rozpoczęła tego meczu w sposób godny mistrza świata. W pierwszych minutach niejako dała się wyszumieć swoim rywalom, wśród których bardzo aktywny był Jacob Shaffelburg. Raz to on niecelnie uderzał na bramkę Emiliano Martineza, innym razem po jego podaniu czynił to Cyle Larin, jednak w obu przypadkach trudno mówić o tym, aby było blisko gola.

Argentyna rozkręcała się długo, ale gdy w 22. minucie zagrała groźną akcję, to od razu taką, po której wyszła na prowadzenie. Świetne podanie Rodrigo de Paula wykorzystał Julian Alvarez, który nie dał się przewrócić kanadyjskiemu obrońcy i trafił do siatki w sytuacji "sam na sam" z Maximem Crepeau.

To była jedyna bramka przed przerwą, choć niejedyna szansa dla mistrzów świata. W 34. minucie po fatalnym błędzie Alphonso Daviesa bramkarza rywali nie zdołał przelobować Angel di Maria, a dziesięć minut później po dobrym dryblingu w polu karnym prawą nogą nieznacznie obok słupka uderzył Leo Messi. W ostatniej akcji pierwszej połowy do wyrównania po dalekim wrzucie piłki z autu mogła doprowadzić Kanada, ale Jonathan David z ostrego kąta nie umiał pokonać Emiliano Martineza.

 

Na kolejnego gola nie trzeba było jednak po przerwie długo czekać. Już w 51. minucie po składnej akcji Argentyny i uderzeniu z kilkunastu metrów Enzo Fernandeza tor lotu piłki zmienił jeszcze przed bramką Leo Messi, który w ten sposób podwyższył na 2:0, strzelając zarazem swojego pierwszego gola na Copa America.

Argentyna w pełni kontrolowała boiskowe wydarzenia i niedługo później mogła dołożyć trzecią bramkę. Po świetnym zagraniu Angela di Marii w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem tym razem pogubił się autor pierwszego gola Julian Alvarez. Piłkarz Manchesteru City źle zabrał się z piłką i po chwili uderzył prosto w Maxime'a Crepeau.

Jesse Marsch, selekcjoner Kanadyjczyków, szukał różnych sposobów, by jego drużyna wróciła do meczu. Zdejmował z boiska swoich liderów - słabiutkiego w tym spotkaniu Jonathana Davida, a także Stephena Eustaquio. Do tego w 68. minucie dostał fatalną wiadomość w postaci urazu Alphonso Daviesa po ostrym wejściu Gonzalo Montiela. Piłkarz Bayernu Monachium nie był w stanie kontynuować gry.

Piłkarze Marscha dopiero w ostatnich minutach meczu byli w stanie stworzyć sobie okazje bramkowe. Dwie szanse w ciągu minuty miał napastnik Minnesota United Tanitoluwa Oluwaseyi, który najpierw po koszmarnym błędzie argentyńskiej obrony przegrał pojedynek z Emiliano Martinezem, a chwilę później po bardzo silnym dośrodkowaniu Jonathana Osorio nie był w stanie głową skierować piłki do siatki.

Ostatecznie Argentyńczycy raz jeszcze bez większego problemu pokonali Kanadę 2:0 i pewnie awansowali do niedzielnego finału w Miami, gdzie ich rywalem będzie ktoś z duetu Urugwaj - Kolumbia, które zmierzą się w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego w Charlotte. Również w Charlotte, w sobotę, dojdzie do meczu o 3. miejsce, w którym wystąpią Kanadyjczycy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.