Burza po meczu Argentyny. Messi opluty? "Polecam obejrzenie zdjęć"

W nocy z czwartku na piątek reprezentacja Argentyny zmierzyła się z Paragwajem w meczu eliminacji do mistrzostw świata 2026. W drugiej połowie spotkania doszło do skandalicznego incydentu z udziałem Leo Messiego i Antonio Sanabrii. Z powtórek wynikało, że napastnik rywali opluł piłkarza Interu Miami, kiedy ten odwrócił się do niego plecami. Teraz oskarżony reprezentant Paragwaju wrócił do meczu z Argentyną, zabierając głos w tej sprawie.

Co prawda reprezentacja Argentyny po bramce Nicolasa Otamendiego z 3. minuty pokonała u siebie Paragwaj 1:0, to zdecydowanie więcej mówi się o starciu Messiego i Sanabrii niż o samym meczu. W 70. minucie Paragwajczyk miał dopuścić się karygodnego czynu. Najpierw wszedł w ostrą dyskusję z nowym gwiazdorem Interu Miami, a gdy ten odwrócił się do niego plecami, postanowił go opluć - tak wynikało z telewizyjnych powtórek, choć sędzia nie dostrzegł takiej sytuacji.

Zobacz wideo Co za słowa Piotra Zielińskiego! "Spełnienie dziecięcych marzeń"

Oskarżony Paragwajczyk zabrał głos ws. oplucia Leo Messiego

- Prawda jest taka, że tego nie widziałem. Powiedzieli mi o tym dopiero w szatni. Nie wiem, kim jest ten dzieciak. Nie chcę przywiązywać do tego uwagi, bo jeśli zacznę o tym mówić, to zrobi się o tym głośno, a on zyska na popularności. Lepiej zostawmy to w spokoju - mówił Lionel Messi tuż po zakończeniu meczu na antenie TyC Sports.

Argentyńscy eksperci i kibice od razu rozpoczęli dokładną analizę całej sytuacji, dosyć szybko twierdząc, że Antonio Sanabria faktycznie splunął w kierunku Messiego. Pod zdjęciami Paragwajczyka w mediach społecznościowych rozpętała się burza. Widnieje tam mnóstwo krytycznych komentarzy, w których rozwścieczeni kibice obrażają piłkarza za to, co zrobił. Po dwóch dniach od zakończenia meczu Sanabria odniósł się do oskarżeń o oplucie Leo Messiego.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Na profilu Instagram wystosował oświadczenie, w którym podkreślił, że taka sytuacja nie miała miejsca. Ze względu na groźby i hejt, jaki spływa na jego rodzinę, 27-latek zaapelował do fanów z Argentyny, aby jeszcze raz obejrzeli całą sytuację i dopiero wydawali wyroki.

"Czuję się zobowiązany zaprzeczyć temu, co wydarzyło się wczoraj wieczorem. Z prostego faktu, że widzę, jak to wpływa na moją rodzinę i z powodu licznych gróźb związanych z wydarzeniem, które nigdy nie miało miejsca. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił jakiemukolwiek koledze z boiska lub jakiejkolwiek osobie. Jaki przykład dałbym moim córkom, dopuszczając się takiego czynu? Polecam obejrzenie wszystkich zdjęć" - napisał Antonio Sanabria.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.