Do groźnej sytuacji doszło w zeszły piątek, 10 lutego wieczorem. Na boisku przy ul. Knosały w Radzionkowie, gdzie trenują piłkarze miejscowego Ruchu, podczas gry w piłkę nagle zasłabł 17-letni mieszkaniec Bytomia. Nastolatek upadł na ziemię i stwierdzono u niego zatrzymanie krążenia. Przytomnością umysłu wykazali się jego koledzy, którzy udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali pogotowie.
Informacje te przekazał Kamil Kubica, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Tarnowskich Górach, cytowany przez portal bytomski.pl. - Nie było żadnej bójki, ani ingerencji osób trzecich – podkreślił. Przyczyna zasłabnięcia 17-latka nie jest znana. - Podjęta reanimacja sprawiła, że przywrócono mu funkcje życiowe. Chłopak został potem przewieziony do szpitala - relacjonował dalej sierż. sztab. Kubica.
Na murawie wylądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i właśnie nim chłopak został przetransportowany do szpitala. Jego życiu już nic nie zagraża. Według ustaleń Super Expressu chłopak wówczas po raz pierwszy pojawił się na treningu pierwszej drużyny Ruchu Radzionków, a do zdarzenia doszło zaraz po rozgrzewce.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
W skutecznej reanimacji wziął udział fizjoterapeuta Ruchu Wojciech Janik, a także trzej jego piłkarze: Tomasz Harmata, Adam Baran i Bartłomiej Gwiaździński. Wszyscy przeszli odpowiednie szkolenia z udzielania pierwszej pomocy, co pozwoliło uratować życie młodszemu koledze.