Reprezentacja Portugalii przegrała 0:1 z reprezentacją Maroka po bramce Youssefa En Nesyriego w 42. minucie gry. Selekcjoner Fernando Santos próbował zmieniać oblicze gry zespołu zmianami, a jedną z nich było wprowadzenie Cristiano Ronaldo w 51. minucie spotkania. 37-latek nie zrobił na boisku zbyt wiele, a jego zespół odpadł z turnieju. Dla Ronaldo to prawdopodobnie ostatnia wielka impreza w narodowych barwach i nie będzie wspominał jej najlepiej. Również z powodu zachowania kibiców wobec niego.
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania wiadomo było, że Cristiano Ronaldo rozpocznie je na ławce. Dla byłego piłkarza Manchesteru United był to drugi mecz z rzędu, kiedy w pierwszym składzie zastąpił go Goncalo Ramos. 37-latek po poprzednim meczu ze Szwajcarią był wściekły na selekcjonera, ale po raz kolejny musiał pogodzić się z rolą rezerwowego.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Podczas rozgrzewki Ronaldo przechodził obok jednej z ławek dla rezerwowych, a wtedy jeden z kibiców postanowił pokazać mu swoją niechęć. Mężczyzna złapał za butelkę pełną wody, pochylił się nad ławką i chlusną wprost na portugalską gwiazdę. Cristiano przed sytuacją nie prowokował atakującego, a kiedy został oblany, po prostu nie zwrócił uwagi.
Zrobili to jednak inni przebywający na stadionie, którzy niemal od razu osaczyli mężczyznę. Na akt z pozoru niegroźnej agresji zareagowali również ochroniarze, którzy wyprowadzili mężczyznę ze stadionu. Warto nadmienić, że po spotkaniu jeden z kibiców wbiegł na murawę i niebezpiecznie zbliżył się do Cristiano Ronaldo, co również spotkało się z natychmiastową reakcją ochrony.
Cristiano Ronaldo po rozwiązaniu umowy z Manchesterem United pozostaje bez klubu, ale media informują o rzekomym podpisaniu kontraktu z saudyjskim Al-Nassr. Portugalczyk jednak dementował plotki po meczu ze Szwajcarią w 1/8 finału. - To nieprawda - mówił dziennikarzom.