Prawdziwy thriller w debiucie Legii w LM. Decydowały sekundy w dogrywce

Legia w debiucie w rozgrywkach koszykarskiej Ligi Mistrzów zaserwowała fanom thriller i, mówiąc wprost, świetny mecz. Ale niestety zakończony porażką z mistrzem Izraela Hapoelem Holon 81:84. Na Torwarze do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była jednak dogrywka.

Dla Legii to było premierowe spotkanie w Lidze Mistrzów – trzecich w hierarchii europejskich rozgrywek, ale dużo bardziej prestiżowych niż FIBA Europe Cup, w których legioniści rywalizowali przed laty, zapisując się na fali entuzjazmu po awansie do ekstraklasy w 2017 r. Mającej być także przystankiem w drodze do wymarzonej Euroligi.

Zobacz wideo Barkom Każany Lwów zadebiutował w PlusLidze

Tym razem stołeczny klub do rywalizacji w Europie przygotowany jest lepiej – pokrzepiony pierwszym od 53 lat medalem mistrzostw Polski zbudował mocny zespół, choć grupa w FIBA Champions League też jest piekielnie mocna – Hapoel Holon to mistrz Izraela, czwarta drużyna ostatniego sezonu Ligi Mistrzów.

I kibice, których w poniedziałkowe popołudnie przyjechało na Torwar około trzech tysięcy, dostali w zamian świetne i zacięte widowisko, którego finisz oglądali na stojąco. Choć skończone minimalną porażką 81:82, to wciągające do ostatniej sekundy.

Na początku pierwszej kwarty wydawało się jednak, że to będzie przygnębiający poniedziałek. W pewnym momencie Izraelczycy prowadzili aż 14 punktami (11:25), gra Legii się nie kleiła dokładnie tak, jak kilka dni wcześniej na tym samym parkiecie w ligowym meczu ze Śląskiem Wrocław (63:76).

Zgoda – wpadły dwie trójki Devyna Marble’a i Raya McCalluma, ale gospodarze mieli gigantyczne kłopoty w obronie. Nie pomagała ani defensywa jeden na jednego, ani zmiana stylu na strefę. A w Hapoelu szalał Chris Johnson, który w 10 minut zdobył 11 punktów, trafiając trzy z czterech trójek.

Trójka z połowy przełomowym momentem dla Legii

Na szczęście legioniści szybko się otrząsnęli. Efektownym przełamaniem była trójka Janisa Berzinsa – z połowy, wraz z końcem pierwszej kwarty, po której było tylko 21:29. Ale prawdziwie ważnym momentem był ten, gdy w kryzysowym momencie pierwszej kwarty o przerwę poprosił trener Wojciech Kamiński.

Od tego czasu, na przełomie pierwszej i drugiej kwarty, Legia miała zryw 20:5. Za trzy – tym razem w pierwszej akcji drugiej części gry – trafił Berzins, pięknie pod kosz wchodził Ray McCallum, dobry fragment miał wchodzący z ławki Łukasz Koszarek. Legioniści wrócili do żywych, w połowie kwarty – po raz pierwszy od pierwszego rzutu w meczu – wyszła na skromne, trzypunktowe prowadzenie.

Po 20 minutach było 37:42, warszawiacy wciąż byli w grze o zwycięstwo. I w trakcie trzeciej kwarty przyszła myśl, że ten mecz da się wyrwać! Wicemistrzowie Polski złapali rytm, powoli odrabiali stratę, a gdy trójkę w kontrataku na trzy minuty i 33 sekundy przed końcem trzeciej trafił Travis Leslie, prowadzenie urosło do pięciu punktów! Trener Izraelczyków Guu Goodes, który prowadzi także tamtejszą reprezentację, poprosił o czas, ale po nim znów lepiej wyglądała Legia. A zwłaszcza Devyn Marble, który kwartę skończył efektownym pięcioma punktami z rzędu, a w sumie zdobył 13 punktów - o dwa więcej niż cały Hapoel. Było 60:53.

Potrzebna była dogrywka. Zabrakło kilku sekund

Dla odmiany w czwartej kwarcie zryw 15:0 mieli goście. I doprowadzili do remisu po 65 na trzy minuty i 24 sekundy przed końcem. Finisz był pasjonujący - rzut na zwycięstwo miała najpierw Legia, a potem Hapoel, oba nie wpadły, potrzebna była dogrywka.

W niej brakowało niewiele. Po trójce Marble'a na sześć sekund przed końcem było 81:82, ale goście trafili w odpowiedzi dwa rzuty wolne, a legionistom zabrakło czasu, by zareagować. Mecz otwarcia w Champions League Legia przegrała, ale zrobiła dobre wrażenie. Lub na odwrót: zrobiła dobre wrażenie, ale przegrała.

Do następnej fazy rozgrywek na pewno awansuje zwycięzca czterozespołowej grupy. Druga i trzecia drużyna zagrają w play-in. Obok Legii i Hapoelu Holon w grupie C są Galatasaray i Filou Ostende. Kolejny mecz legioniści zagrają 11 października w Stambule.

Liga Mistrzów, 1. kolejka. Legia Warszawa - Hapoel Holon 81:84 (21:29, 16:13, 23:11, 8:15, d. 13:16)

Więcej o: