Mateusz Ponitka przejechał się walcem po bracie. "Nie będę z nim grał"

- Jeśli trener uzna, że Marcel bardziej przyda się zespołowi, to ja chętnie oddam swoje miejsce w reprezentacji. Po wywiadzie Marcela nie ma możliwości, bym zagrał z nim w jednym zespole. Ludzie uwielbiają męczenników i wielce poszkodowanych, a nikt nie zna prawdy - mówił Mateusz Ponitka w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Konflikt między braćmi Ponitka trwa od kilku miesięcy. Młodszy brat Marcel uważa, że Mateusz zablokował jego powołanie na EuroBasket, które będzie rozgrywane w dniach 1-18 września. - Nie jestem trenerem, to on decyduje, kto występuje na parkiecie - tak mówił starszy z braci Ponitków na marcowej konferencji prasowej. Na ten moment warto wspomnieć, że słowa Marcela Ponitki są wyłącznie jego teorią. - Dostałem informację, że sportowo szkoleniowiec jest jak najbardziej na tak, ale Mateusz nie akceptuje mojej osoby w kadrze - tłumaczył Marcel Ponitka w rozmowie z TVP Sport.

Zobacz wideo Gortat znowu na parkiecie. Gwiazdy zagrały w szczytnym celu

Mateusz Ponitka mówi o szczegółach konfliktu ze swoim bratem Marcelem. "Ludzie uwielbiają męczenników"

Mateusz Ponitka rozmawiał z "Przeglądem Sportowym" po tym, jak pojawiły się kolejne zarzuty ze strony jego brata Marcela. Kapitan reprezentacji Polski podkreślił, że nie ma wpływu na powołania i może pokazać zapis rozmowy z trenerem Igorem Miliciciem. - Chciałbym zobaczyć dowód na to, że ja coś takiego powiedziałem. To sprawa trenera, kogo powołuje i to on będzie za to rozliczany. Wyniki pokazują, że mój brat nie potrafił pomóc zespołowi w meczach z rankingowo słabszymi od nas drużynami i dlatego zaraz powalczymy w prekwalifikacjach mistrzostw Europy. Po wywiadzie Marcela nie ma możliwości, bym zagrał z nim w jednym zespole. W kadrze potrzebne są osoby z charakterem, a nie ludzie, którzy płaczą w mediach i się nad sobą użalają - powiedział.

28-latek postanowił opowiedzieć o genezie konfliktu ze swoim bratem. I nie bał się użyć mocniejszych słów. - Poszedłem swoją drogą życiową w wieku 19 lat i od tego czasu ja i moja żona byliśmy ciągle obrażani przez moich rodziców, a później dołączył do nich Marcel. Rozmawiałem z nim i ostrzegałem go. Niestety Marcel wybrał inną drogę. Długo milczałem na ten temat i nigdy się nie wypowiadałem o Marcelu. Ludzie uwielbiają męczenników i wielce poszkodowanych, a nikt nie zna prawdy, którą trzeba teraz powiedzieć - dodał Ponitka.

Starszy z braci Ponitków zadeklarował, że jeśli Marcel otrzyma powołanie do reprezentacji Polski, to on się na nim nie pojawi. - W tym momencie nie ma możliwości zakończenia konfliktu i nie wyobrażam sobie grania z nim w jednym zespole. Jeśli trener uzna, że Marcel bardziej przyda się zespołowi, to ja chętnie oddam swoje miejsce w reprezentacji - przyznał trzykrotny uczestnik mistrzostw Europy. Mateusz Ponitka dodatkowo ujawnił, że wciąż nie ma podpisanego kontraktu z nowym klubem, po tym jak w marcu rozstał się z Zenitem Sankt Petersburg.

Konflikt braci ciągnie reprezentację Polski na dno. "Nie ma szans"

Igor Milicić zdradził, między wierszami, w rozmowie z dziennikarzami po środowym treningu, że nie ma szans na to, by powołał dwóch braci Ponitków do reprezentacji Polski. - To ja powołuję i dobieram zawodników, widzicie to od pierwszego okienka. To była moja decyzja, by nie powołać Marcela. Uznałem, że bez niego drużyna ma szansę osiągnąć lepszy wynik - mówił selekcjoner.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

"O braterskim konflikcie w reprezentacji Polski koszykarzy piszą już zachodnie media, a obaj bracia Ponitkowie już bez zahamowań publicznie piorą brudy. Wszystko w przeddzień najważniejszego od lat turnieju, po którym możemy spaść na samo dno europejskiej hierarchii" - pisze Piotr Wesołowicz, dziennikarz Sport.pl

Więcej o: