Dokładnie 6 września 2025 roku Tomasz Adamek skończył znokautowany w pięściarskim boju z Roberto Soldiciem. Spadła wówczas na niego spora krytyka, że w wieku 49-ciu lat zgodził się na walkę z 30-letnim Chorwatem o wysokich umiejętnościach i potężnej sile ciosu. Polak po tym pojedynku postanowił zakończyć sportową karierę, ale nie wszyscy w to uwierzyli. Na emeryturę przechodził już bowiem np. w 2018 roku po porażce z Jarrellem Millerem, a potem i tak wrócił najpierw do KSW, potem do freak fightów. Wygląda na to, że również tym razem Adamek może potraktować termin "emerytura" bardzo luźno.
Były mistrz świata w boksie udzielił wywiadu Karolowi Garncarzowi w podcaście "KG13". W pewnym momencie prowadzący zapytał go o ewentualny jeszcze jeden pojedynek. Jako potencjalnego rywala wymienił Jacka Murańskiego, czyli zawodnika bardzo kontrowersyjnego nawet jak na standardy freaków, który niedawno wywoływał temat Karola Nawrockiego. Fame MMA od lat z nim nie współpracuje, ale np. Prime MMA już jak najbardziej. Na gali Prime MMA 15 10 stycznia "Muran" zmierzy się z aż trzema rywalami naraz. Będą nimi: Paweł "Dalton" Dalidowicz, Dawid "Wampirek" Baran i Mariusz "Super Mario" Sobczak. Murańskiemu będzie w tym starciu w sumie wszystko, bo dla niego dozwolone będą m.in. uderzenia głową. Adamkowi jednak reputacja rywala wielkiej różnicy nie robi. Przyznał wprost, że ważny jest tylko jeden czynnik.
- Ja go nie znam. W ogóle ludźmi się nie interesuję, tylko patrzę ten rywal, tamten, bierzemy lub nie. Oczywiście wszystko wiadomo, kończy się. Za ile? No wiadomo, przecież to jest moja praca. Jeżeli są odpowiednie środki i jeżeli jestem zdrowy, to dlaczego mam nie walczyć? Dzwonię do Matiego (Mateusza Borka przyp. red), bo mnie reprezentuje jako menadżer. Pytam się: "Mati, ile?". Dobrze albo nie - powiedział Adamek. Brutalnie szczerze przyznał, że skończyły się czasy walki w imię wyższych idei. Teraz istotna jest tylko kasa.
- W Polsce to nie lubią tego tematu, bo mówią "Adamek tylko kasa, kasa". Ludzie muszą też zrozumieć, że my walczymy dla pieniędzy. Przecież ja nie walczę dla idei. Skończyły się te czasy, gdy w latach 70' polscy pięściarze amatorzy boksowali. To jeszcze ja w latach 90' boksowałem za drobne i byłem zatrudniony na co dzień w kopalni. Jeżeli będzie oferta dobra, to ja jadę z marszu. Mogę teraz im wyjść i on nie dotknie mnie - stwierdził Adamek.