Rywal Najmana chce walczyć na gołe pięści. "To chory człowiek. Niech pokaże przelewy"

- Marcin Najman stara się grać na ludzkich emocjach i mówi o milionie, który da na dziecięce hospicjum. (...) Lubi się szczycić swoją działalnością charytatywną, ale to niech może pokaże te swoje wpłaty? Wiem, jakie to były przelewy... Szkoda gadać - mówi nam promotor bokserski Mariusz Grabowski, który jest otwarty na walkę z Najmanem na gali Gromda.

Marcin Najman kilka dni temu za pośrednictwem Twittera poprosił kibiców, by sami wskazali dla niego przeciwnika na pożegnalną walkę. Sam zaproponował jednak czterech kandydatów: Tomasza Adamka, Andrzeja Fonfarę, Kasjusza "Don Kasjo" Życińskiego i Piotra Świerczewskiego. Ale to grono się poszerza. Niespodziewanie znalazł się w nim promotor bokserski i założyciel federacji Gromda - Mariusz Grabowski. Tomasz Adamek, dobry kolega Grabowskiego, dodał, że stawia milion na jego wygraną. 

 - Jeśli nie wytrzymam, to oczywiście nie zarobię. Ja się jednak bardzo cieszę, bo to będą najłatwiej zarobione pieniądze w życiu. To są duże pieniądze, więc pierwszy milion przekażę do warszawskiego hospicjum dla dzieci - oznajmił Najman. Zadzwoniliśmy do Mariusza Grabowskiego, założyciela federacji Gromda, by skomentował całą sprawę.

Zobacz wideo "Najman jest starszym facetem, który cały czas ma jakieś kontuzje"

"Marcin Najman? To chory człowiek"

- Szczerze? Nie ma żadnego problemu, żebym wyszedł bić się z Najmanem. Myślę, że każdy, kto ma choć trochę ambicji, to by go zbił. Zapraszam na galę Gromda, możemy się zmierzyć na gołe pięści, nie ma sprawy. Najman szuka rozgłosu, ale gada głupoty. Nie umie nawet czytać ze zrozumieniem. Tomek Adamek powiedział, że stawia milion na moją wygraną. Przecież to nie znaczy, że zarobi go Najman. Chodzi o to, że Tomek jest pewny mojej wygranej i chce to obstawić. Idąc tokiem rozumowania Najmana, mogę oświadczyć, że jeśli wygram sześć milionów w loterii, to też zapewniam, że oddam całość na cele charytatywne - mówi Mariusz Grabowski, który w przeszłości trenował boks i karate. - Tych nieoficjalnych, ulicznych walk, też kilka stoczyłem - uśmiecha się promotor i założyciel federacji Gromda - Fight Club.

I dodaje: - To jest chory człowiek. Stara się grać na ludzkich emocjach i mówi o milionie, który da na dziecięce hospicjum. Nie dość, że nie ma żadnego miliona, to jeszcze żadnej walki nie wygrał, a już wydaje te wirtualne pieniądze. Najman lubi się szczycić swoją działalnością charytatywną, ale to niech może pokaże te swoje wpłaty? Wiem, jakie to były przelewy... Szkoda gadać. Organizował galę charytatywną, zbierał niezłe sumy, ale na dzieci szła tylko skromna część wpłat. Jeśli Marcin uważa inaczej, to niech pokaże swoje przelewy. A ja wtedy wpłacę takie same sumy na cele charytatywne

Marcin Najman to intrygująca postać w polskim show-biznesie. Trudno o innego polskiego sportowca, który osiągnął tak niewiele, a ciągle było o nim głośno.