Nagle padł bez żadnego ciosu. Przerażające sceny w ringu

Do przerażającej i niepokojącej sytuacji doszło w walce Tramaine'a Williamsa z Ryanem Allenem. Po niespełna dwóch minutach starcia pierwszy z nich padł bez ciosu na matę ringu i potrzebował błyskawicznej pomocy medycznej. Walka została zorganizowana w ramach rozgrywek Team Combat League, które "zasłynęły" z tego, że nie tak dawno po jednej z gali zmarł 27-letni pięściarz.

Team Combat League to amerykańska liga bokserska składająca się z ośmiu drużyn. Każda drużyna ma po trzech zawodników w sześciu kategoriach wagowych. Z kolei każdy mecz składa się z dwóch połów po 12 rund, które trwają po trzy minuty. W meczu jeden pięściarz może wystąpić maksymalnie w dwóch rundach - po jednej na każdą połowę rywalizacji.

Zobacz wideo Adamek wszedł do świata Fame MMA. "To byłby obciach"

Przerażająca sytuacja w walce bokserskiej w lidze Team Combat League 

Minionej nocy doszło do spotkania zespołów NYC Attitude - Las Vegas Hustle. W jednej z walk w wadze superkoguciej spotkali się Tramaine Williams i Ryan Allen. Zawodnik ekipy z Las Vegas wyprowadził akcję lewy-prawy, która nie doszła celu. Jednak po chwili doszło do przerażającej sytuacji - Williams padł bez kontaktu na matę ringu i widać było tylko, jak dostał drgawek. 

Czy był to zawał? A może atak padaczki? Informacji na ten temat nie ma, ale była to strasznie wyglądająca scena, która poruszyła kibiców. "Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Modlę się za Williamsa", "szacunek dla drugiego zawodnika za powstrzymanie się od ciosów", "przerażająco to wygląda" - to wybrane komentarze.

Zaraz po upadku Tramaine Williams został przewieziony do szpitala i stamtąd napłynęły pozytywne informacje. "Dziękujemy wszystkim za waszą miłość i wsparcie dla naszego zawodnika Tramaine'a Williamsa. Został on już wypisany ze szpitala i czuje się coraz lepiej" - przekazał zespół NYC Attitude w mediach społecznościowych.

W tym roku zmarł pięściarz po gali Team Combat League

Pod koniec kwietnia bieżącego roku w wieku 27 lat zmarł kongijski pięściarz Ardi Ndembo. Na początku tamtego miesiąca na gali Team Combat League został brutalnie znokautowany przez Nestora Santanę w Miami. Błyskawicznie trafił do szpitala, gdzie wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. Niestety, ale po kilku dniach zmarł.

- Boks to sport, przy którym dorastasz, oglądając oraz kochając go. Wiąże się jednak z ogromnym ryzykiem. Każdy może stracić życie. Gdy coś takiego się dzieje, wszyscy nagle się budzą. Nie sądzę jednak, że boks jest złym sportem, gdyż w każdym innym również można zginąć - mówił Jeff Mayweather (wujek Floyda Mayweathera Jr.), który stał w narożniku Ndembo.

Oglądasz walki bokserskie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.