GP Australii. Button przed Vettelem i Hamiltonem

Jenson Button zwyciężył w inaugurującym sezon wyścigu w Melbourne. Drugi był mistrz świata Sebastian Vettel, którego Red Bull na starcie sezonu jest słabszy niż McLaren

Co stanie się w nowym sezonie F1? Podyskutuj na forum! ?

Różnicę w osiągach samochodów wielkich rywali pokazały sobotnie kwalifikacje, w których mclareny zajęły dwa pierwsze miejsca - wygrał Lewis Hamilton przed Buttonem. Trzeci, sensacyjnie, był Romain Grosjean z Lotusa. Broniące tytułu red bulle były jak na nie zaskakująco daleko. Marek Webber - piąty, a broniący tytułu Vettel - szósty.

Hamilton w sobotę powtarzał nieustannie przymiotniki "wspaniały", "niesamowity" i "rewelacyjny", mówiąc o początku sezonu. Po niedzielnym wyścigu jednak już tylko coś mamrotał pod nosem. Startując z pierwszej pozycji, Brytyjczyk łatwo bowiem przegrał start z kolegą i rywalem z zespołu. Do końca wyścigu nie zagroził Buttonowi.

Zwycięzcy nie zagrozili też inni. Vettel, który w poprzednim sezonie był absolutnie najlepszy, tym razem musiał walczyć w środku stawki i tam radził sobie całkiem nieźle. Na drugim okrążeniu Niemiec wyprzedził Nico Rosberga, a na 10. wykorzystał awarię drugiego mercedesa - po usterce skrzyni biegów wycofał się Michael Schumacher.

Ważny moment wyścigu miał miejsce na 37. okrążeniu, kiedy awaria wspomagania w bolidzie Caterham Witalija Pietrowa spowodowała, że na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. - Pomyślałem wówczas, że to może wywołać kłopoty - przyznał Button. - Nie było gorąco, musieliśmy zwolnić, opony się schładzały. Neutralizacja to ostatnie, o czym myślisz, jak prowadzisz w wyścigu.

Wykorzystał to Vettel, który zaliczył bezkarną zmianę opon i wrócił na tor między pierwszym Buttonem a drugim Hamiltonem. - Myślałem, że znalazłem się w dobrej sytuacji do ataku na Jensona, ale tak nie było. On był po prostu zbyt szybki. Uciekł mi po dwóch zakrętach, a ja miałem problem, żeby się dobrze rozpędzić - opowiadał Vettel.

Button na dystansie jednego okrążenia odjechał Niemcowi na 2,5 sekundy. Z mniej więcej taką przewagą Anglik dojechał do mety. A po wyścigu McLaren ujawnił, że jego kierowcy byliby jeszcze szybsi, gdyby zespół lepiej oszacował ilość potrzebnego na wyścig paliwa. Button i Hamilton ponoć już od ósmego okrążenia musieli je oszczędzać, bo było zagrożenie, że nie dojadą do mety.

- Bezdyskusyjnie bylibyśmy szybsi - mówił szef ekipy Martin Whitmarsh. - Mieliśmy dobrze przygotowany samochód i powinniśmy zająć dwa pierwsze miejsca. Ale nie narzekamy na to, co osiągnęliśmy.

Niezadowolony w Melbourne był Fernando Alonso z Ferrari. Hiszpan, który zawsze jest w gronie kandydatów do mistrzostwa, zajął piąte miejsce. Ale już po kwalifikacjach, w których był na słabym 12. miejscu, narzekał: - Jesteśmy zbyt wolni. Musimy szybko coś zmienić, jeśli mamy zamiar walczyć o mistrzostwo.

- W tym momencie nie jesteśmy żadną konkurencją dla innych bolidów. W sumie mogliśmy się tego spodziewać po kiepskich sesjach treningowych - przyznał Alonso. W niedzielę był w trochę lepszym humorze, choć do czwartego Webbera stracił aż 17 sekund.

Grosjean, który tak zaskoczył w kwalifikacjach, skończył wyścig już na drugim okrążeniu po kolizji z Pastorem Maldonado z Williamsa. Odwrotny przebieg miały GP dla drugiego kierowcy Lotusa Kimiego Räikkönena. Fin w kwalifikacjach był dopiero 18., ale w wyścigu przebił się na siódme miejsce. - Błędy z soboty wiele nas kosztowały, wyścig mógł być lepszy - mówił po. - Weekend był daleki od idealnego, ale samochód spisywał się nieźle. Dobrze, że udało się zdobyć punkty - podsumował.

Kolejny wyścig F1 - o Grand Prix Malezji - odbędzie się w niedzielę na torze Sepang pod Kuala Lumpur.

Fernando Alonso krytykuje nowy bolid Ferrari ?

Więcej o: