Świątek wskazała, jaki problem ma w Polsce. "Nawet mi ciężko dostać"

- Myślę, że jednak teraz więcej będę trenowała za granicą - zadeklarowała wprost Iga Świątek. Powód? Sytuacja z kortami w naszym kraju. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" tenisistka obnażyła, jak ona naprawdę wygląda. - Jest dosłownie jeden kort w Warszawie, który ma dobrą nawierzchnię - tłumaczyła. A na tym problemy się nie kończą...
Iga Świątek
Screen YouTube - Canal+Sport

Iga Świątek udanie rozpoczęła swoją przygodę z nowym trenerem. W pierwszym meczu pod okiem Francisco Roiga pokonała Niemkę Laurę Siegemund 6:2, 6:3 i awansowała do III rundy turnieju w Stuttgarcie. Polka ma za sobą intensywne przygotowania w Akademii Rafaela Nadala na Majorce. Tuż po spotkaniu "Przegląd Sportowy" pytał ją, czy będzie tam trenować częściej. Kwestia ta okazała się poważniejsza, niż można się było spodziewać.

Zobacz wideo Jan Hadrava: "Rywalizowaliśmy z mocnymi drużynami"

Świątek zapowiada wielką zmianę. "Będę trenowała za granicą"

Okazuje się, że Świątek rzeczywiście planuje wprowadzić istotną zmianę w przygotowaniach. Tego typu zagraniczne obozy wkrótce staną się jej codziennością. - Myślę, że będę wracała do Polski częściej na takie 4-5 dni wolnego po to, żeby zrealizować jakieś sponsorskie zobowiązania, a będę trenowała więcej za granicą - przyznała wprost.

Skąd nagle takie plany? Chodzi infrastrukturę, jaką Polska dysponuje. Zdaniem Świątek w Warszawie są bardzo dobre korty ziemne. Pozostałe pozostawiają jednak wiele do życzenia. - Jeśli chodzi o korty twarde, to jest dosłownie jeden kort w Warszawie, który ma dobrą nawierzchnię. Reszta kortów jest od lat nieodnawiana. Nawierzchnie są totalnie pościerane - krytykowała tenisistka.

Zobacz też: Były trener Świątek reaguje ws. Abramowicz. "To nieuczciwe"

Świątek wskazała palcem problem w Polsce. "Nawet mi ciężko dostać"

Problem dotyczy zresztą nie tylko jakości, lecz przede wszystkim dostępności obiektów. - Nawet mi jest ciężko dostać czasami kort, bo też nie chcę wypychać innych klientów, którzy już go sobie zarezerwowali. To wcale nie jest tak, że są idealne warunki, często trzeba się dostosowywać. Jeśli chce się dostać na przykład cztery godziny kortów w ciągu dnia, tak jak, chociażby teraz trenowałam na Majorce, to w Warszawie jest to niemożliwe. Więc myślę, że jednak teraz więcej będę trenowała za granicą... dopóki sama nie wybuduję jakiegoś obiektu - dodała.

Ta ostatnia uwaga nie padła wcale w ramach żartu. Świątek przyznała, że rzeczywiście zastanawia się nad postawieniem własnych kortów. - Byłby to projekt, który na pewno kosztowałby mnie sporo czasu. Mam nadzieję, że okazja się pojawi, bo fajnie byłoby mieć coś swojego - podsumowała.

Więcej o: