Gigantyczny skandal na Roland Garros. Tenisista opluty

Francuska publiczność na Roland Garros znana jest ze swojej żywiołowości, zwłaszcza w trakcie meczów swojego reprezentanta. Niestety ich aktywność nie ogranicza się jedynie do dopingu gospodarza, ale przeszkadzają także rywalowi. We wtorek doświadczył tego David Goffin, który w pięciu setach pokonał Giovanniego Mphetshi Perricarda. - To, co się dzisiaj stało, poszło za daleko - wyznał po meczu Belg.

Jedną z rewelacji ostatnich tygodni w męskim tenisie jest Giovanni Mphetshi Perricard. 20-letni Francuz dotychczas grał głównie w Challengerach, gdzie błysnął w kwietniu, triumfując tydzień po tygodniu na meksykańskiej ziemi - w Morelos i Acapulco. Otrzymał dziką kartę do imprezy ATP 250 w Lyonie. Tam również okazał się najlepszy, dzięki czemu awansował na 66. miejsce na świecie.

Zobacz wideo Skarga na dziennikarza Polsatu

Skandal na Roland Garros. Tenisista opluty przez kibica

Nie miało to jednak wpływu na wielkoszlemowy Roland Garros, albowiem zgłoszenia zamknęły się dużo wcześniej, jednakże Perricard i tak otrzymał dziką kartkę do turnieju głównego. W pierwszej rundzie trafił nie najgorzej. Zagrał ze 115. zawodnikiem rankingu ATP Davidem Goffinem, która najlepsze lata ma już dawno za sobą.

20-latek mógł liczyć na ogromne wsparcie publiczności zgromadzonej na korcie numer 14 - pod względem atmosfery to najbardziej nośny obiekt - ale to nie wystarczyło. Po ponad trzech i pół godziny gry lepszy okazał się David Goffin 4:6, 6:4, 6:3, 6:7(4), 6:3. Niestety paryscy kibice wielokrotnie przekroczyli granicę przyzwoitości. Po ostatniej piłce doświadczony Belg został wygwizdany i wybuczany, aż w końcu przyłożył palec do ucha. Podobnie uczynił schodząc z kortu. 

David Goffin na konferencji prasowej skomentował zachowanie publiczności. - Kiedy obrażają cię przez trzy i pół godziny, spodziewasz się interwencji sędziego głównego. To, co się dzisiaj stało, poszło za daleko. Są ludzie, którzy są tam tylko po to, by cię zdenerwować. Ktoś nawet opluł na mnie gumą - powiedział Belg w rozmowie z mediami. - Wiele osób narzeka. Odbija się to echem w szatni i we władzach ATP. Myślę, że dzieje się tak tylko we Francji. Na Wimbledonie tak nie jest. W Australii czy na US Open też. We Francji panuje naprawdę niezdrowa atmosfera - dodał. - To staje się piłką nożną. Wkrótce pojawią się race dymne i chuligani walczący na trybunach. Myślę, że to staje się śmieszne. Niektórzy ludzie są tam bardziej po to, by robić bałagan, niż tworzyć dobrą atmosferę - podsumował.

W drugiej rundzie Roland Garros 2024 David Goffin zagra z Alexanderem Zverevem, który pokonał Rafę Nadala. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.