Iga Świątek była w nią zapatrzona, teraz jest przeszkodą. "Wszyscy zamilkli"

Utytułowana zawodniczka, tenisowa twarz walki z depresją, aktywistka, gwiazda serialu, prężna bizneswoman i matka. Naomi Osaka ma niespełna 27 lat, a już pokazała się światu w tylu rolach. Kibice pamiętają jej płacz i przeprosiny po pierwszym wielkim sukcesie i głośną decyzję z Roland Garros 2021. Teraz w paryskim turnieju walcząca o powrót do czołówki Japonka zagra z Igą Świątek, która najpierw była w nią zapatrzona, a potem odkryła w niej siostrzaną duszę.

- Nigdy nie byłam tak zadowolona po przegranej - uśmiechała się Iga Świątek, wspominając pierwszy pojedynek z Naomi Osaką z 2019 r. Wtedy to Japonka haitańskiego pochodzenia była światową gwiazdą, a Polka miała status młodziutkiej tenisistki z potencjałem. Teraz, kiedy zagrają w Roland Garros o awans do trzeciej rundy, role są inne - Polka jest liderką rankingu i wielką faworytką paryskiej imprezy, a wracająca po przerwie macierzyńskiej rywalka marzy, by wrócić na szczyt.

Zobacz wideo Zaskakujące pytanie do Igi Świątek

Wielkie buczenie i wielkie łzy. Osaka przepraszała za życiowy triumf. Przepis na sukces Williamsów

Do ścisłej czołówki Osaka przedarła się w 2018 r. Pierwszy raz błysnęła, triumfując w marcu w prestiżowej imprezie w Indian Wells, ale cały świat zaczął o niej mówić, gdy niespodziewanie wygrała wielkoszlemowy US Open. Dokonała tego w trzecim pełnym sezonie rywalizacji w tourze, jako 19. rakieta świata. W finale pokonała starszą o 16 lat Serenę Williams.

Legendarna Amerykanka, która kilka miesięcy wcześniej wróciła po przerwie macierzyńskiej i bardzo chciała dopisać do swojego wielkiego dorobku 24. tytuł wielkoszlemowy, po jednej z decyzji sędziowskich wpadła w furię. Długo kłóciła się z sędzią, który zauważył, że trener Williams nieprzepisowo udzielał jej wskazówek. W pewnym momencie zarzuciła arbitrowi kłamstwo i nazwała go złodziejem. Zniszczyła też rakietę. Nowojorska publiczność w geście solidarności mocno buczała. Nie tylko wówczas, ale i podczas późniejszej ceremonii wręczenia nagród. Słynna zawodniczka z USA płakała wtedy rozczarowana. Łzy leciały też z oczu Osaki, ale nie były to łzy szczęścia.

- Bardzo mi przykro, że to musiało się tak skończyć - tak swoją przemowę zaczęła 21-latka, która właśnie odniosła życiowy sukces, ale przez zachowanie rywalki i kibiców nie czuła się szczęśliwa, ale winna. Za to, do jakiego stanu została doprowadzona, winiono kibiców, ale krytyka i kara finansowa nie ominęła też Williams, która potem jeszcze raz przeprosiła rywalkę.

- Miałam wtedy wrażenie, że wszyscy są niezadowoleni. Pojawiło się we mnie wiele emocji i miałam poczucie, że muszę przeprosić. Było mi trochę przykro. Nie byłam pewna, czy to buczenie było skierowane pod moim adresem, czy chodziło tylko o wynik, który nie był taki, jak chciano - wspominała później Osaka w jednej z amerykańskich telewizji.

Był to tym bardziej przykry obrazek, że Serena Williams wraz z siostrą Venus były dawniej idolkami Osaki. A jej ojciec - Leonard Francois - starał się skopiować plan Richarda Williamsa. Haitańczyk też chciał z obu córek zrobić gwiazdy światowych kortów. Dlatego cała rodzina przeniosła się z Japonii (z tego kraju pochodzi matka Osaki) do USA, gdy Naomi miała trzy lata. Plan powiódł się połowicznie, bo starsza z sióstr - Mari - w środowisku tenisa pozostała postacią anonimową.

Przełomowy występ Osaki z udziałem Radwańskiej. Ulga po zwycięstwach, smutek po przegranych

O tym, kiedy Osaka poczuła, że jest w stanie osiągać naprawdę wielkie sukcesy, opowiadała niedawno w podcaście "Good Trouble" Nicka Kyrgiosa. Okazuje się, że nastąpiło to, gdy zwyciężyła we wspomnianym wcześniej turnieju w Indian Wells.

- Bo trzeba było tam wygrać siedem meczów, czyli tak jak w Wielkim Szlemie. A pokonałam tam wiele topowych zawodniczek - opowiadała australijskiemu tenisiście. Jedną z jej rywalek była wówczas Agnieszka Radwańska, którą wyeliminowała w drugiej rundzie. Odesłała też wtedy do domu m.in. Simonę Halep, Marię Szarapową oraz Karolinę Pliskovą.

Osakę i Williams łączy jeszcze coś. A raczej ktoś - Aleksandar "Sascha" Bajin. To właśnie pod okiem Niemca, który w przeszłości był sparingpartnerem Amerykanki, Japonka odnosiła pierwsze z największych sukcesów. W tym dwa triumfy wielkoszlemowe. Po tym drugim - Australian Open 2019 - została liderką światowego rankingu i... niespodziewanie ogłosiła zakończenie współpracy z Bajinem. Wspominała potem, że nie będzie przedkładać sukcesu sportowego ponad własne szczęście, dając jasno do zrozumienia, że nie dogadywała się z tym trenerem.

Potem próbowała różnych opcji (m.in. chwilowo pracując z ojcem), a ważnym momentem okazało się zatrudnienie od początku sezonu 2020 Wima Fissette. Z mającym doświadczenie w pracy z gwiazdami Belgiem sięgnęła po dwa kolejne tytuły wielkoszlemowe - US Open 2020 i Australian Open 2021. Drugie z nowojorskich zwycięstw uważa za najcenniejsze, bo "minęło już trochę czasu od jej poprzedniego takiego sukcesu".

Po triumfie w Melbourne sprzed trzech lat Osaka grała już rzadziej. Czasem chodziło o urazy, ale pojawiały się przy okazji głosy, że Japonka zmaga się z kłopotami natury mentalnej. W 2021 r. przed Roland Garros zapowiedziała, że w trosce o zdrowie psychiczne nie będzie brała udziału w konferencjach prasowych. Organizatorzy nie podeszli do tego przychylnie i gdy nie pojawiła się na obowiązkowym spotkaniu z mediami po meczu pierwszej rundy, to dostała ostrzeżenie, że za kolejnym razem zostanie wykluczona z rywalizacji. Uprzedziła ten ruch, wycofując się przed następnym pojedynkiem. Potem przyznała, że już od jakiegoś czasu zmaga się z depresją.

Następnie zrobiła sobie przerwę od gry, którą zakończyła z racji igrzysk w Tokio, gdzie miała być gwiazdą. Wzięła udział w sztafecie z ogniem olimpijskim, ale na korcie wiele nie zwojowała - odpadła w 1/8 finału. W tamtym roku zanotowała jeszcze dwa starty - zakończyła sezon odpadnięciem w trzeciej rundzie US Open. W kolejnym błysnęła właściwie raz - dochodząc wiosną do finału w Miami, w którym przegrała ze Świątek. Na konferencji prasowej po przegranej w meczu otwarcia w US Open zaś nie mogła powstrzymać łez.

- Od jakiegoś czasu po zwycięstwach nie czuję radości. Bardziej ulgę. A po przegranych jestem bardzo smutna. Nie sądzę, by to było normalne - opowiadała wtedy szczerze.

Tajemnicze zniknięcie Osaki. Dyskusyjne zachowanie trenera Japonki. "Liczy się każda sekunda"

Potem wystąpiła jeszcze w turnieju w Tokio, ale mecz drugiej rundy oddała walkowerem i zniknęła. Oczekiwano jej występu na początku kolejnego roku w Australian Open, ale nie pojawiła się i media pisały o tajemniczym zniknięciu Japonki. Zaraz potem sama zainteresowana wyjaśniła sytuację, informując na Twitterze o ciąży. I zapowiedziała od razu udział w kolejnej edycji prestiżowej imprezy w Melbourne. W lipcu urodziła córeczkę Shai i szybko wróciła do treningów. Głośno zrobiło się o Fissette, który miał nagle zakończyć we wrześniu zaplanowaną dłużej współpracę z Chinką Qinwen Zheng, by dołączyć do Japonki.

Do rywalizacji Osaka przystąpiła zaraz na początku sezonu, ale jak na razie bez zadowalających ją wyników. Najlepiej poszło jej w Dosze, gdzie zatrzymała się na ćwierćfinale. Sporo razy odpadała w pierwszej lub drugiej rundzie. Tuż przed przyjazdem teraz do Paryża wystąpiła w Rzymie, gdzie przegrała w 1/8 finału. Po drugiej stronie kortu była Zheng.

Fissette chwalił ostatnio Japonkę za zaangażowanie. Zatrudniła ona nowego trenera przygotowania fizycznego oraz trenerkę ruchu, którą jest... była balerina. Sama Osaka zaś we wspomnianej rozmowie z Kyrgiosem opowiadała, że po powrocie do touru jako matka ma poczucie, że nie ma czasu do stracenia.

- Staram się więc być naprawdę efektywna we wszystkim. Wcześniej podczas treningów mogłam marnować czas. Teraz wiem, że w domu czeka na mnie córeczka i liczy się każda sekunda - podkreślała.

Bizneswoman i aktywistka. Świątek odnalazła w Osace bratnią duszę. "Wszyscy zamilkli"

Jej czas wypełniają jednak nie tylko obowiązki rodzicielskie. Wraz ze swoim wieloletnim menedżerem Stuartem Duguidem dwa lata temu założyła Evolve, agencję talentów koncentrującą się na kobietach. Do tego z Duguidem i ze słynnym koszykarzem LeBronem Jamesem stworzyli firmę produkcyjną Hana Kuma. Osaka znana jest też z tego, że od kilku lat zwraca uwagę na znaczenie dbania o zdrowie psychiczne. O jej zmaganiach mowa była m.in. w serialu Netfliksa, którego była główną bohaterką. Tenisistka zabiera też głos w sprawach społecznych, m.in. na temat sytuacji kobiet i problemów na tle rasowym. Dołączyła m.in. do protestu organizowanego przez ruch Black Lives Matter, a potem podczas US Open pojawiała się w maseczkach na ustach (wymaganych z powodu pandemii COVID-19), na których były nazwiska osób zastrzelonych przez policję.

Osaka jest introwertyczką, która jednak z czasem nieco otworzyła się na media i podczas konferencji potrafi nieraz rozbawić zebrane osoby. Podobnie podczas różnych wystąpień publicznych i na ceremonii na zakończenie turniejów. Pod tym względem bardzo podobna do niej jest Świątek. Zmierzyły się dotychczas na korcie dwukrotnie. Przy pierwszej okazji (wspominany już finał w Toronto w 2019 roku) Polka nie kryła podziwu dla faworytki, a ta bardzo chwaliła utalentowaną nastolatkę. Zawodniczki złapały dobry kontakt i nieraz wchodziły w zabawne interakcje w mediach społecznościowych oraz na żywo. Podczas przerwy w rywalizacji spowodowanej koronawirusem Japonka połączyła się ze Świątek w relacji live na Instagramie i wspominała m.in. ich pierwsze spotkanie podczas turnieju w Birmingham.

- Dostrzegłam, że na mnie patrzyłaś. Pomyślałam: "Wpatruje się we mnie, jakbym zrobiła coś złego lub dziwnego" - wspominała ze śmiechem Osaka, wywołując taką samą reakcję u Polki.

Podczas Australian Open 2021 Świątek niespodziewanie pojawiła się na konferencji prasowej Osaki i ucięły sobie luźną pogawędkę, podczas której pojawił się m.in. temat klapków, w jakich Polka przyszła na swoje spotkanie z prasą.

Zajmująca obecnie 134. miejsce w rankingu Osaka nie analizuje drabinki turniejowej, by się nie stresować, więc po losowaniu tegorocznego Roland Garros początkowo wiedziała jedynie, z kim zmierzy się na otwarcie. Nie miała zaś pojęcia, że już w drugiej rundzie czekać ją będzie pojedynek ze Świątek, która jest trzykrotną triumfatorką paryskiej imprezy i główną faworytką obecnej edycji. Szybko się jednak o tym dowiedziała.

- Kiedy dotarłam na miejsce, to wszyscy pytali mnie o drabinkę, więc zaczęłam się zastanawiać, o co chodzi. Wiedziałam wtedy jedynie, że jestem w górnej połówce. Rzuciłam więc żartem: "Cóż, przecież nie gram z Igą". Wtedy wszyscy zamilkli, a ja na to tylko: "Aha" - wspominała po awansie do drugiej rundy była liderka rankingu WTA.

Trzecie w karierze spotkanie tych tenisistek odbędzie się w środę późnym popołudniem.

Czy tenisistka Naomi Osaka wróci do światowej czołówki?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.