Iga Świątek była pod ścianą. Dawno nie zagrała takiego meczu. Rywalka zaskoczyła

Dominik Senkowski
Iga Świątek
Screen/C+ Sport

Iga Świątek pokonała Julię Putincewą 6:3, 6:4 w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie, ale niech nikogo nie zmyli sam wynik spotkania. Polka była o włos od przegrania drugiej partii, odrodziła się w imponującym stylu. Dawno już nie była zmuszona przez jakąkolwiek rywalkę do tak intensywnego biegania, jak w sobotę przez Putincewą.

Eksperci spodziewali się nieco trudniejszego pojedynku dla Igi Świątek. Julia Putincewa jest co prawda dopiero 41. na świecie, ale w ostatnich tygodniach gra najlepiej w karierze. Pod koniec marca doszła do ćwierćfinału imprezy WTA 1000 w Miami, a kilka dni temu była blisko pokonania w półfinale w Madrycie Jeleny Rybakiny. 

Zobacz wideo Iga Świątek pokazała zdjęcie z El Clasico

Było już groźnie

W sobotę Julia Putincewa postawiła się Idze Świątek. Wynik 6:3, 6:4 niewiele mówi o przebiegu spotkania. W trakcie drugiego seta fani mogli być już prawie pewni, że dojdzie do trzeciej partii. Polka przegrywała 1:4, a rywalka doczekała się czterech szans na kolejne przełamanie. Nie wykorzystała ich i to był punkt zwrotny.

Od tamtego momentu Polka wygrała pięć gemów z rzędu i cale spotkanie 2:0 w setach. Trwało prawie dwie godziny, co pokazuje, że wyzwanie wyglądało zdecydowanie groźniej niż w czwartek w pojedynku drugiej rundy z Bernardą Perą (6:0, 6:2). 

Już w pierwszej odsłonie gry tenisistka urodzona w Moskwie, a reprezentująca Kazachstan napsuła trochę krwi naszej liderce rankingu. Momentami grała płasko, cofała się głębiej przy returnie, w ten sposób znajdując patent na podanie Igi Świątek. Przede wszystkim jednak zaskakiwała Polkę częstymi skrótami.

Dawno już polska zawodniczka nie musiała tak często biegać do siatki, jak w sobotnim spotkaniu z Putincewą. Były takie fragmenty meczu, gdy rywalka w każdej akcji posyłała dropshota, zmuszając Igę do szybkiego wysiłku biegowego. Zagrania te często miały zaskakujący charakter, pozostawały niesygnalizowane, a przez to liderka rankingu nie mogła już zbyt wiele zrobić. Reprezentantka Kazachstanu dobrze ukrywała swój zamiar posłania skrótów.

Imponujące skróty rywalki 

Gdy zaś na początku drugiej partii Świątek popełniła kilka błędów to wynik zaczął niebezpiecznie kształtować się na korzyść rywalki. Putincewa posyłała asy, czuła się coraz pewniej także z głębi kortu. Aż przyszedł decydujące szósty gem przy podaniu faworytki. Polka popełniała w nim sporo błędów, kilka bardzo wyraźnych, trafiając piłką nawet daleko poza linię w bandę reklamową. A jednak po 20 rozegranych punktach wyrwała gema przeciwniczce, wychodząc na 2:4.

I nagle obraz gry kompletnie się odmienił! Świątek zaczęła znów prezentować się pewniej, wyeliminowała niewymuszone pomyłki. Putincewa oddała inicjatywę, jej dropshoty przestały stanowić zagrożenie. 41. rakieta świata wściekała się, że zwycięstwo w partii wymyka jej się z rąk. To jedna z bardziej impulsywnych zawodniczek w tourze WTA. Także i w tym meczu rzucała rakietą, krzyczała na siebie, kręciła głową ze złości. 

To na Idze Świątek nie robiło jednak żadnego wrażenia. Tym razem obyło się także bez wyraźniejszych prowokacji ze strony Julii Putincewej, jakie widzieliśmy w trakcie ich poprzedniego starcia w 1/8 finału w Indian Wells. 

Cieszy bardzo, że choć nasza zawodniczka pogubiła się w trakcie drugiego seta, była o włos od konieczności rywalizowania na przestrzeni trzech partii, ostatecznie potrafiła skutecznie zareagować, odbudować się i wygrać spotkanie bez straty seta. Niektórzy przy stanie 1:4 i kilka okazji dla rywalki na przełamanie mogliby się poddać. To jednak nie leży w naturze Igi Świątek. 

Wykazała się wielką cierpliwością, przetrzymała chwilowy spadek własnej dyspozycji i odpowiedziała najlepiej, jak mogła na wyzwanie, jakie rzuciła jej Julia Putincewa. Dzięki temu zwycięstwu Polka jest już w czwartej rundzie w Rzymie, gdzie wygrywała dotychczas dwukrotnie imprezę. Jej kolejną rywalką w walce o ćwierćfinał będzie lepsza z pary Angelika Kerber - Aliaksandra Sasnowicz. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...