Andy Murray w akcji. Chciał zaskoczyć rywala. "Chwila psoty" [WIDEO]

Andy Murray świetnie rozpoczął Wimbledon i awansował do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju. Podczas meczu z Jamesem Duckworthem popisał się nietypowym serwisem, którym doprowadził do rzadko spotykanej sytuacji.

Andy Murray (ATP: 52.) wygrał mecz I rundy Wimbledonu 2022, pokonując w czterech setach Jamesa Duckwortha (ATP: 74.) 4:6, 6:3, 6:2, 6:4.

Zobacz wideo

Murray zagrał jak Kyrigos

Murray do Londynu, na jeden z najbardziej prestiżowych turniejów, udawał się z dobrym nastawieniem, bo w ostatnich tygodniach odzyskiwał formę. Kibice liczą na dobry wynik, zwłaszcza że podczas turnieju ATP w Stuttgarcie dotarł aż do finału. 

Ana IvanovićIvanović chwali Świątek i wskazuje Serenę Williams. "Ma szansę"

Szkot podkreślał jednak po ostatnim finale, że to Wimbledon jest jego docelową imprezą. James Duckworth w pierwszej rundzie tej imprezy robił jednak, co tylko mógł, aby powstrzymać faworyta gospodarzy. Australijczyk szczególnie zapadł w pamięci publiczności, kiedy przy stanie 4-4 w pierwszym secie przełamał Murraya, a następnie dokończył partię własnym podaniem.

Później Murray nie pozwolił już rywalowi na takie spektakularne powrotu i w kolejnych dwóch setach oddał mu ugrać łącznie ledwo pięć gemów. Dobrze oglądało się grę byłego lidera światowego rankingu, który całkowicie przejął kontrolę na korcie. W ostatnim secie sytuacja z pierwszego seta się odwróciła i to Andy Murray przy stanie 4-4 przełamał przeciwnika, a chwilę później zakończył seta i mecz.

Spotkanie było jednak dość zacięte i dochodziło do ciekawych wymian między tenisistami, ku uciesze widowni. Tak było chociażby podczas czwartego gema w trzecim secie. Do podania podszedł Murray i zaskoczył wszystkich, kiedy zdecydował się na serwis... dołem. Dla niektórych kontrowersyjny sposób, za który często krytykowany jest Nick Kyrgios. Świat tenisa jednak nie ma jednoznacznej opinii na ten temat, bo część uznaje ten sposób podawania jako brak szacunku dla rywala, a druga część twierdzi, że co nie jest zabronione, jest dozwolone.

W tym przypadku Duckworth nie dał się jednak zaskoczyć i dobiegł pod siatkę, odpowiadając pięknym bekhendem. Szkot natomiast odbił piłkę tak, aby minąć czekającego przy siatce australijskiego tenisistę. Ten jednak sięgnął i podbił piłkę w górę. W ten sposób właściwie ułatwił utytułowanemu rywalowi zakończenie akcji. "Chwila psoty" - opisał tę akcję oficjalny profil Wimbledonu na Twitterze.

Andy Murray w drugiej rundzie Wimbledonu zagra z Johnem Isnerem (ATP: 24.).

Więcej o: