Wstrząsające szczegóły po zaginięciu byłego polskiego bramkarza. "Zgłoście się"

- Jeśli coś wiecie, zgłoście się, nawet najmniejsza informacja może pomóc w śledztwie - mówią brytyjscy policjanci po zaginięciu byłego polskiego bramkarza Kamila Biecke.

Kamil Biecke to były bramkarz kilku pomorskich klubów, m.in. Bałtyku, Lechii, czy Arki. W barwach tej ostatniej zaliczył swój jedyny występ w ekstraklasie. Po zakończeniu kariery wyjechał do Wielkiej Brytanii, ale trzy lata temu – zaginął.

Zobacz wideo "Gdyby Lewandowski grał w tym klubie, miałby co najmniej jedną Złotą Piłkę"

Ostatni raz widziany był rano 8 grudnia 2018 r. na Shaftesbury Road w Luton. Zaginięcie zgłosiła mieszkająca w Polsce żona, z którą był w separacji. Poinformowała policję, że nie może skontaktować się z mężem. Dziś brytyjscy policjanci podchodzą do śledztwa w tej sprawie jako do morderstwa.

Policja: Jeśli coś wiecie, zgłoście się

O sprawie pisze m.in. BBC. – Nadal wierzymy, że odpowiedź kryje się wśród lokalnej społeczności. Namawiamy, by zgłosił się do nas każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje – mówi prowadzący śledztwo inspektor Lee Martin z Wydziału ds. Przestępczości Bedfordshire, Cambridgeshire i Hertfordshire.

– Przez ostatnie trzy lata pracowaliśmy niestrudzenie, aby zlokalizować Kamila i nie poddamy się, dopóki nie uzyskamy odpowiedzi. Wszelkie informacje będą traktowane z największym zaufaniem. Jeśli cokolwiek wiecie, zgłoście się, nawet najmniejsza informacja może pomóc w śledztwie – dodaje.

Detektywi ustalili również wstrząsające szczegóły. Biecke, który do Wielkiej Brytanii przeprowadził się w 2016 r., był zaangażowany w handel narkotykami. Policjanci podejrzewają również, że miał poważne długi hazardowe. Dlatego także są zdania, że zaginiony Polak mógł zostać zamordowany w ramach porachunków.

Więcej o: