Euro 2012. Hiszpan lubi wodę - także w finale

Przed meczem grupowym Hiszpanii z Włochami trener Cesare Prandelli nie zgodził się na zroszenie boiska wodą i mecz skończył się remisem 1:1. Przed przegranym 0:4 finałem nie miał już takich obiekcji.

Mecze różniły się stawką, miejscem rozegrania (Gdańsk, Kijów), Włosi w obu spotkaniach zagrali innym składem i w innym ustawieniu. Ale wymieniającej w każdym spotkaniu setki szybkich podań reprezentacji Hiszpanii na zmoczonej wodą murawie gra się łatwiej, bo piłka porusza się po niej szybciej.

- W akademii Osasuny, gdzie teraz pracuję, polewamy boiska nawet dzieciom - tłumaczy były napastnik reprezentacji Polski, a w czasie Euro komentator TVP Mirosław Trzeciak. - Moim zdaniem kluczowa dla wysokiego zwycięstwa Hiszpanii była gra Xaviego, który w pierwszym meczu się oszczędzał. Ale jeśli ktoś nauczył się szybkiej gry, to ma pamięć ruchową, przywyczaja się do tego, jak porusza się piłka. Pamiętam, że po grupowym meczu w Gdańsku na suchym boisku Hiszpanie byli wściekli. Wtedy momentami piłka wręcz zatrzymywała się na murawie - wyjaśnia.

Polanie boiska wodą to poważna decyzja, na którą zgodę muszą wyrazić trenerzy obu drużyn. Hiszpania i Włochy zagrały ze sobą w pierwszej kolejce rundy grupowej w Gdańsku. Wtedy Prandelli się nie zgodził. - Sucha murawa miała wpływ na płynność i dynamikę naszej gry - przyznał po meczu Xavi. Na stan boiska narzekali też Andrés Iniesta i Cesc Fabregas. Kontuzjowany obrońca Carles Puyol, którego na turnieju zabrakło, napisał na Twitterze: "Jak dla mnie najlepszy mecz do tej pory, ale gdyby polano murawę wodą, byłby jeszcze lepszy".

Cała czwórka na co dzień gra w FC Barcelonie i nie po raz pierwszy musi się zmagać z suchym boiskiem. W marcu kataloński klub złożył oficjalny protest w UEFA, gdy w Mediolanie nie polano murawy wodą przed meczem Ligi Mistrzów z Milanem. Mimo dużej przewagi gości padł bezbramkowy remis. W niedzielnym finale Hiszpania wygrała wysoko, choć wymieniła mniej podań (577 podań, 88 proc. celnych) niż w meczu grupowym (733 podań, 88 proc. celnych), ale jej gra była bardziej płynna.

- Trzeba pamiętać, że włoska drużyna powstawała w czasie turnieju. Włoscy dziennikarze, z którymi rozmawiałem przed grupowym meczem, nie wiedzieli, jak ich zespół zagra. Wtedy Prandelli mógł uznać taką decyzję za korzystną dla swojego zespołu. Dziwię się, że nie powtórzył tego przed finałem, bo powinien być konsekwentny. Być może zobaczył zespół grający ofensywnie i skutecznie w dwóch spotkaniach i uznał, że nie będzie to miało dużego znaczenia - zastanawia się Trzeciak.