WePlay Academy League promuje młode talenty. Którzy gracze się wyróżniają?

Czwarty sezon WePlay Academy League dobiegł końca. Wzięła w nim udział rekordowa liczba uczestników względem minionych edycji, a kolejne młode talenty wpadły w oko obserwatorom sceny CS:GO. Pora wyróżnić kilka z nich.

WePlay Academy League to idealna płaszczyzna dla nowych zawodników na profesjonalnej scenie CS:GO do spróbowania swoich sił w grze o realną stawkę. Młodzieżowe ekipy rywalizują między sobą, ucząc na własnych błędach i czując tą nutę adrenaliny - chęć zwycięstwa oraz walkę o określony cel. Coraz więcej prospektów z WAL awansuje potem do dorosłych składów, dzięki czemu ma opcję rywalizować na najwyższym poziomie. Po 4. sezonie grono kandydatów do zrobienia kariery w esporcie tylko się powiększyło. Ponownie swoją jakość udowodnili też Polacy.

Zobacz wideo Marcin Gortat i Bogusław Leśnodorski zainwestowali w żyłę złota. Biznes marzeń

"mhL" pracuje na konkretny transfer?

Część zespołów mocno odbiła się od konkurencji jak od ściany, ale krótsze bądź dłuższe przebłyski zanotował każdy z nich - no może poza Eternal Fire Academy, którzy to odpadli ze stawki bez choćby jednego zwycięstwa. Po wielu zawodnikach widać było, że brakuje im jeszcze pewnego rodzaju ogłady i wyuczonego spokoju. Sporo nerwowych odruchów czy komunikacyjne błędy to typowe mankamenty, nad którymi wypada im popracować. 

Najpierw warto oddać zwycięzcom, co im należne. W MOUZ NXT wyróżniło się przede wszystkim dwóch graczy - Miłosz "mhL" Knasiak oraz Dorian "xertioN" Berman. Polak ponownie potwierdził, że jest klasowym snajperem, a wcześniejsze plotki o zainteresowaniu Liquid i fnatic to nie przypadek. Knasiak umie dostosować się do narzuconej sytuacji. Radzi sobie zarówno grając indywidualnie jak i pod kolegów. "mhL" przede wszystkim ma impakt na grę całej formacji, co od razu jest odczuwalne. Na przestrzeni turnieju snajper wykręcił rating 1.26, mając jednocześnie najwięcej rozegranych map ze wszystkich zawodników z czołówki (20). Dodatkowo Knasiak wyszedł ze statystykami "na minus" tylko raz! Coś niebywałego.

Mikyx, zawodnik Excel w League of LegendsZaskoczenie w europejskich rozgrywkach. G2 nie zdominowało ligi

Berman wypadł niewiele gorzej, bowiem z liczbami na poziomie ratingu 1.23. Izraelczyk wyrasta na rasowego otwierającego, a takowych wiele formacji szuka ze świecą. Dla "xertioNa" nie ma sytuacji niemożliwych. Ma już poziom niemal mechanicznej precyzji. 17-latek przez ostatni rok wykonał ogromny progres, łapiąc dodatkowo potężną dozę doświadczenia. Prawdziwa perełka na scenie CS:GO do wyjęcia, chociaż MOUZ łatwo go ze swoich rąk nie wypuści.

Na pewno warto też podkreślić rozwój, jaki poczynił Kamil "siuhy" Szkaradek. Polak wciąż pełni w składzie MOUZ NXT rolę prowadzącego. I robi to wyjątkowo modelowo. W trakcie fazy grupowej czasem w grę "Młodych Myszy" wkradał się chaos, ale na play-offy ewidentnie przygotowano dużo bardziej ścisłe schematy. W kluczowych spotkaniach Szkaradek potrafił świetnie pokierować kolegami, dowożąc przy tym również świetne liczby indywidualne.

Dwa wielkie nazwiska odchodzą z Premier League. Fernandinho i Lacazette wyróżnieni w FIFA 22Dwa wielkie nazwiska odchodzą z Premier League. Fernandinho i Lacazette wyróżnieni w FIFA 22

Kuźnia talentów w szkółce BIG Academy

Świetnie wypromował się również skład BIG Academy, który drugi raz z rzędu doszedł do finału WePlay Academy League, gdzie ponownie przegrał z MOUZ NXT. Pierwszy nick warty do zapamiętania należy do Marcela "hypeda" Köhna. Był to znakomity turniej w wykonaniu 21-letniego snajpera i niech nie przykryje tego nawet nieco słabsza dyspozycja w finale. Na przestrzeni całego WAL "hyped" radził sobie naprawdę znakomicie - tylko dwa razy na przestrzeni 16 map wychodził z liczbami na minus. On i Elias "s1n" Stein są najnowszymi nabytkami akademii, gdyż dołączyli do niej dopiero od tego roku. Mimo wszystko jednak to na nich skład bazował bardzo często na przestrzeni całego turnieju. Swoje dołożył też David "prosus" Hesse, który co ciekawe w swojej karierze miał już okazję pracować chociażby w akademii fnatic.

Właśnie, zahaczając o fnatic - w ich młodzieżówce także kryje się nieoszlifowany talent na pozycji snajpera. Iulian "regali" Harjau, bo o nim mowa, dał się poznać jako zawodnik dynamiczny, który umie wziąć ciężar gry na siebie. A tak się składa, że musiał to robić dość często, gdyż fnatic Rising na przestrzeni całego sezonu grało z dość rozchwianą formą. Wkradało się dużo chaosu. Czwarte miejsce to dla nich lekkie rozczarowanie, ale gdyby nie Rumun mogło być znacznie gorzej.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Brak wyróżnienia dwójki Lucas "decenty" Bacelar-Kaue "kauez" Kaschuk z akademii byłby grzechem. To dwaj zawodnicy o typowym dla Brazylijczyków stylu. Świetni indywidualnie, lubiący agresywną grę, a dodatkowo niezwykle pewni swoich umiejętności. Czasem przydałoby się jednak trochę lodu na głowę, ażeby pomyśleć wpierw o interesie drużyny, a nie swoim - komunikacja i współpraca przede wszystkim. "decenty" dodatkowo może z powodzeniem grać w roli snajpera. W Ameryce Południowej nie brakuje składów, w których i jeden i drugi mogliby się wykazać. Pytanie jednak, jakie plany ma wobec nich sama FURIA, która w przeszłości awansowała już jednego ze swoich wychowanków do głównej drużyny. Mowa tu o André "dropie Abreu.

Jankos, G2 Esports, LECEvil Geniuses odmówiło treningu G2 Esports? Jankos w mocnych słowach o Ameryce Północnej

Wygrani wśród przegranych

Wszyscy z wymienionych wyżej zawodników należą do drużyn, które zdołały załapać się do finałowej czwórki całej ligi. Nie można jednak pominąć kilku nazwisk, jakie wybiły się w nieco słabszych formacjach, udowadniając swoją jakość i umiejętności. 

Na start młodzik, który zasmakował już gry na wysokim szczeblu, a teraz tylko potwierdza, że zasługuje na stały przeskok o poziom wyżej. Danił "headtr1ck" Walitow to obecnie największy skarb akademii Natus Vincere. Jaki ma potencjał szkółka ukraińskiej organizacji, fani CS:GO doskonale wiedzą. Walerij "b1t" Wakhowskij i Ilja "m0NESY" Osipow robią obecnie kariery na najjaśniejszych esportowych salonach. Wydaje się, że "headtr1ck" niebawem pójdzie w ślady kolegów - jeśli szansy nie da mu jego macierzysty zespół, to z pewnością znajdą się chętni, którzy wykupią Ukraińca. 

Natus VincereOgromne kontrowersje wokół esportowca. Po kompromitujących zdjęciach zostanie raperem?

Swoje walory pokazały również składy Young Ninjas oraz Astralis Talent. Obydwa składy były o włos od awansu do play-offów, przegrywając decydujące spotkania w barażach o finałową czwórkę. Ze szkółki Ninjas in Pyjamas należy wspomnieć o Maxie "maxsterze" Janssonie. Szwed to zupełnie nowa postać na scenie CS:GO, ale dzięki kapitalnemu występowi w 4. sezonie WePlay Academy League dosłownie wszedł w nią z drzwiami. Bardzo ciekawe, gdzie poprowadzą go dalsze szlaki.

Młode Astralis bazowało przede wszystkim na Alexandrze "Altekzie" Givskovie, ale dużo dało też wprowadzenie do drużyny Frederika "fessora" Sørensena, który wcześniej kilkukrotnie otarł się o wysokiej rangi turnieje, reprezentując barwy HYENAS czy South.

Ostatnie słowne wyróżnienie wędruje do Artema "ArtFr0sta" Karitonowa. Snajper Spirit Academy zostawił po sobie nadzwyczaj dobre wrażenie, chociaż jego skład wypadł na tle konkurencji miernie, odpadając na samym starcie barażów. Wobec skomplikowanej obecnie sytuacji wśród rosyjskich organizacji esportowych być może któraś będzie niebawem zmuszona do rozważania nowych opcji. Karitonow z pewnością zapunktował dzięki WePlay Academy League w odróżnieniu do samego Spirit.

MOUZ NXT podczas WePlay Academy League Season 2Ile można wygrywać? Esportowcy z Polski trzeci raz obronili tytuł

Więcej o: