Polacy byli na podium, a potem skoczył Kubacki. Katastrofa

Jeden fatalny skok Dawida Kubackiego, mimo dobrej formy Aleksandra Zniszczoła, nie pozwolił Polakom powalczyć o podium konkursu duetów w Lake Placid. Biało-Czerwoni uplasowali się na siódmym miejscu. Zwyciężyli Austriacy przed Niemcami i Norwegami.

Przed rokiem w Lake Placid stała się rzecz historyczna. Pierwszy w historii Pucharu Świata konkurs duetów został wygrany przez Polaków, a konkretnie Dawida Kubackiego i Piotra Żyłę. W sobotnie popołudnie Kubacki w parze z Aleksandrem Zniszczołem szukali kolejnego dobrego występu, tym bardziej, że szczególnie Zniszczoł rano mógł rozbudzić nadzieje kibiców na końcówkę tego sezonu wywalczeniem szóstej pozycji w konkursie indywidualnym. Faworyci byli jednak inni, a patrząc realnie, Polacy wydawali się być piątą - szóstą siłą tych zawodów.

Zobacz wideo Polskie skoki mają nowego lidera? Szok i niedowierzanie

Polacy byli na podium, a potem skoczył Kubacki. Dopiero siódme miejsce

Zaczęło się jednak bardzo dobrze dla reprezentacji Polski. W pierwszej z trzech serii Biało-Czerwoni skakali przede wszystkim równo, co przełożyło się nawet na drugie miejsce. Dawid Kubacki skoczył 121,5, a Aleksander Zniszczoł 121 metrów, podczas gdy najgroźniejsi rywale, poza Norwegią, mieszali skoki lepsze i gorsze. 

Poza Norwegią, bo Marius Lindvik i Johann Andre Forfang skakali zgodnie powyżej 125 metrów, co dało im prowadzenie z przewagą ponad 12 punktów nad Biało-Czerwonymi. Za plecami Polaków z kolei stworzył się kocioł, bo między nimi a piątymi Słoweńcami różnica wynosiła zaledwie 7,6 punktu.

W drugiej serii polscy kibice zostali jednak odarci ze złudzeń po fatalnej próbie Dawida Kubackiego, który osiągnął słabiutkie 106 metrów i Polacy stracili jakiekolwiek szanse na dobry wynik. Kolejna dobra próba Aleksandra Zniszczoła (124 metry) pozwoliła jedynie wyprzedzić zaskakująco przeciętną Słowenię i plasować się na szóstym miejscu. 

W czołówce znakomite skoki zaprezentowali w tej serii Austriacy. 127 metrów Michaela Hayboecka i 125,5 metra Stefana Krafta pozwoliło nie tylko dogonić, ale nawet przegonić Norwegów i objąć nieznaczne, czteropunktowe prowadzenie. Straty Niemców, Japończyków i zaskakująco dobrych w Lake Placid Włochów były już zdecydowanie większe.

Ostatnia seria nie przyniosła rehabilitacji Dawida Kubackiego, bo po jego próbie na 114 metrów Polacy spadli ponownie na siódme miejsce. Tej pozycji nie poprawił także Aleksander Zniszczoł, który musiał długo czekać na zgodę na start, a następnie skoczył 116 metrów.

Emocji nie brakowało za to w samej czołówce, bo przed ostatnim skokiem Norwegia miała 2,3 punktu przewagi nad drugą Austrią i 6,8 nad trzecimi Niemcami. Andreas Wellinger skoczył świetnie - 128 metrów i choć Stefan Kraft osiągnął o pięć metrów mniej, to dzięki znacznie większej rekompensacie za wiatr i przewadze po pięciu skokach Austriacy ostatecznie wyprzedzili Niemców o zaledwie 0,2 punktu!

To okazało się kluczowe do zwycięstwa, bo ostatni z Norwegów Johann Andre Forfang nie wytrzymał i skoczył tylko 118,5 metra, przez co jego drużyna spadła na miejsce trzecie. Kolejne lokaty zajmowali kolejno Japończycy, Włosi i Słoweńcy.

W niedzielę w Lake Placid odbędzie się jeszcze jeden konkurs indywidualny (bez kwalifikacji!), który rozpocznie się o godzinie 15:15 czasu polskiego

Więcej o:
Copyright © Agora SA