Reprezentacja Polski siatkarek trzy razy z rzędu sięgała po brąz Ligi Narodów. W tym roku nasz zespół jest trochę przebudowany i można było mieć obawy o to, jak będzie spisywał się na początku rozgrywek. Tymczasem Biało-Czerwone na inaugurację pokonały Belgijki wynikiem 3:2, następnie bez straty seta ograły Czeszki, a w trzeciej kolejce wygrały z Serbią 3:2.
Po trzech meczach sytuacja naszej ekipy w tabeli wyglądała zatem naprawdę dobrze. Mieliśmy trzy zwycięstwa i siedem punktów. Po rozegraniu wszystkich spotkań trzeciej kolejki wyprzedzały nas tylko Włoszki, Japonki i Brazylijki. Wszystkie te trzy ekipy miały na swoich kontach dziewięć "oczek".
W czwartej kolejce podopieczne Stefano Lavariniego zmierzyły się z Chinkami, czyli gospodyniami turnieju Ligi Narodów, w którym grają Polki. Nasze rywalki zawsze potrafią być groźne. Pierwszy set mimo wszystko okazał się fenomenalny w wykonaniu naszych siatkarek.
Biało-Czerwone wygrały go 25:16. Kolejna partia padła łupem reprezentacji Chin, która wyraźnie poprawiła swój poziom gry, zwyciężając 25:18. W trzeciej odsłonie rywalizacji początkowo Chinki uzyskały dużą przewagę, a później nasze zawodniczki były w stanie odrobić straty. Kiedy wydawało się, że ten set będzie należał do nich, to w końcówce posypały się gorsze akcje, a rywalki to wykorzystały (wynik 25:23).
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla Chin. W czwartym secie rywalki triumfowały 26:24. W tym momencie Polki zajmują szóste miejsce w Lidze Narodów.
W tabeli po czwartej kolejce może rzecz jasna dojść jeszcze do przetasowań. Czekamy, jak poradzą sobie Brazylijki, Włoszki i Japonki.