- Z ciężkim sercem informuję, że z powodów zdrowotnych nie będę mógł wystąpić w tegorocznym sezonie reprezentacyjnym. To dla mnie niezwykle trudna decyzja, ponieważ reprezentowanie Polski zawsze było i jest dla mnie ogromnym zaszczytem i marzeniem - przekazał kilka dni temu Mateusz Bieniek. Tym samym doświadczony środkowy i jeden z liderów reprezentacji Polski wypadł z jej składu tuż przed startem Ligi Narodów. Na jego absencję już zareagował trener Nikola Grbić.
Selekcjoner męskiej kadry do sprawy podszedł dość spokojnie. - To nie jest pierwszy raz, gdy go nie ma, gdy brakuje kilku zawodników. W ostatnim sezonie brakowało ośmiu spośród tych, którzy byli w Paryżu (na igrzyskach olimpijskich - red.) i wygraliśmy złoto (Ligi Narodów - red.) - skomentował krótko w rozmowie z Polsatem Sport.
Mateusza Bieńka w reprezentacji Polski nie oglądaliśmy również przez cały poprzedni sezon. Wtedy także wykluczyły go problemy ze zdrowiem. Grbić nie ukrywał, że to bardzo duża strata. - Gramy tym, co mamy. "Bieniu" jest bardzo ważny dla nas. Znaczy bardzo dużo, ma wiele medali, ale prawda jest taka, że musimy się adaptować - dodał.
Zobacz też: Tak wygląda tabela Ligi Narodów po meczu Polek z Serbią
Pod nieobecność Bieńka swoją szansę będą mieli inni zawodnicy. Na pierwszy tegoroczny turniej Ligi Narodów Grbić powołał w sumie czterech środkowych. Są nimi: Szymon Jakubiszak, Bartłomiej Lemański, Jakub Majchrzak oraz Adrian Markiewicz. Kto zatem zastąpi zawodnika Aluronu Warty Zawiercie? - Mój pomysł jest taki, aby pozwolić grać wszystkim. Oczywiście nie wszyscy będą grali tyle samo. To będzie okazja, żeby im się przyjrzeć. Bo inną rzeczą są mecze towarzyskie, a inną, gdy gramy oficjalny turniej, gdzie każdy punkt, set i mecz ma znaczenie. Dlatego myślę, że będą grali wszyscy - wyjaśnił szkoleniowiec.
Reprezentacja Polski zmagania w Lidze Narodów rozpocznie 10 czerwca meczem z Kubą (godz. 7:00). Na turnieju w Chinach spotka się także ze Słowenią (11 czerwca, godz. 14:00), Japonią (12 czerwca, godz. 14:00) i Ukrainą (14 czerwca, godz. 7:00).