Trzy brązowe medale w trzech ostatnich edycjach Ligi Narodów. Takimi sukcesami może pochwalić się reprezentacja Polski. W tym roku podopieczne Stefano Lavariniego mierzą jednak wyżej - w złoto. Pierwszy turniej rozpoczęły udanie, bo od zwycięstwa nad Belgią (3:2) i Czechami. W piątek czekał na nie pierwszy prawdziwy sprawdzian, bo po drugiej stronie siatki stanęły... Serbki, mistrzynie świata z 2018 i 2022 roku. Ten mecz mógł mieć spore znaczenie dla tabeli.
Początek był wyrównany, jednak powoli Serbki zaczynały przejmować kontrolę. Największym problemem naszej kadry było przyjęcie, a później także atak. I było to widać na tablicy wyników. Rywalki wygrały pierwszy set aż do 17. W drugiej odsłonie spotkania Polki się podniosły! Błyskawicznie zbudowały solidną przewagę. I choć później ją straciły, prowadząc tylko jednym punktem, to do nich należała końcówka. Wyrównały stan rywalizacji na 1:1 po triumfie 25:19.
Jak wyglądał trzeci set? Biało-Czerwone rozpoczęły go kapitalnie. Miały już nawet pięciopunktowe prowadzenie (12:7). Jednak podobnie jak w drugiej partii, tak i w trzeciej zdarzyła im się chwila dekoncentracji. Mimo wszystko znów Polki wyszły z tarapatów obronną ręką. Wygrały do 18! Czwarty set był najbardziej wyrównany. Niestety zakończył się wynikiem 22:25 z perspektywy naszej kadry. Doszło więc do tie-breaka, a w nim lepsza była Polska - 17:15!
Jak ten wynik wpłynął na tabelę? Przed meczem Polki zajmowały trzecią lokatę z dorobkiem pięciu punktów, a rywalki były piąte. A teraz? Nasza kadra przejęła prowadzenie. To nowy lider tegorocznych rozgrywek! Ma siedem "oczek" na koncie, tylko o jeden więcej od Brazylii, ale też o jeden mecz rozegrany więcej od czołówki. Serbia awansowała na czwarte miejsce.
Zobacz też: Świat siatkówki w żałobie. Nie żyje Błażej Czarnecki. Miał 30 lat.
Kolejny mecz Polki rozegrają już 7 czerwca. Rywalkami będą gospodynie turnieju, a więc Chinki. Początek o godzinie 13:00.