Nikola Grbić w czwartek 16 kwietnia ogłosił szeroką kadrę reprezentacji Polski na tegoroczny sezon reprezentacyjny. W składzie brakuje kilku gwiazd, m.in. Bartosza Kurka, Bartosza Bednorza, Norberta Hubera, Grzegorza Łomacza czy Łukasza Kaczmarka, spośród których część sama wycofała się z gry. W przyszłości na takie ruchy miejsca nie będzie.
O powołaniach Serb opowiedział w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej. Temat jest kompleksowy. - W głowie mam szerszą perspektywę, ale oczywiście biorę pod uwagę trzy rzeczy. Pierwsza to odpoczynek dla tych doświadczonych zawodników, żeby dać im czas na regenerację, na wakacje. Kilku z nich musi mieć zabiegi medyczne. Druga rzecz, że ci sami doświadczeni gracze muszą się przygotować do turnieju, który chcemy wygrać - wyjaśnił. To nie wszystko.
Sprawdź również: Kadrowicz zwraca uwagę na jedno w powołaniach Grbicia. "Zadziwiające"
- Trzecia to fakt, że w tym samym czasie muszę rozwijać młodych zawodników, którzy będą przyszłością polskiej siatkówki, bo z jednej strony naszym celem jest Los Angeles, ale przecież polska siatkówka nie skończy się po Los Angeles - zauważył serbski trener. - Muszę rozwijać tych młodych siatkarzy, którzy będą gotowi kontynuować to, co teraz robią Leon, Fornal czy Kurek. Połączenie tych trzech rzeczy nie jest łatwe - dodał. O tym, że dostrzega młodych siatkarzy, dobrze świadczy powołanie dla 16-letniego Jakuba Przybyłkowicza.
Młodzi zawodnicy pod nieobecność kilku weteranów będą musieli wziąć na siebie nieco większą odpowiedzialność za wyniki. Może to być dla nich dobre przetarcie przed dwoma kolejnymi sezonami, w trakcie których odbędą się mistrzostwa świata (2027) oraz igrzyska olimpijskie (2028). Na dwie najważniejsze imprezy selekcjoner będzie potrzebował najlepszych zawodników, przez co w przyszłym roku nie będzie już taryfy ulgowej przy powołaniach, wyłączając kontuzjowanych.
- Jest bardzo trudno wszystko zorganizować tak, żeby nie grać w Lidze Narodów, ale potem występować w najważniejszej imprezie, bo są one naprawdę bardzo blisko i nie ma czasu na budowę formy. Ci, na których będę liczyć, będą z nami przez cały następny sezon. Jeśli nie, to koniec. Nie mają szans na igrzyska. W przyszłym roku mamy mistrzostwa świata u nas, które ja naprawdę chciałbym wygrać. To jest też rok przed olimpiadą. Musimy budować zespół, który będzie grał w Los Angeles - stanowczo zapowiedział Grbić.
W tym roku imprezą docelową dla Polaków są mistrzostwa Europy - na parkietach w Bułgarii, Finlandii, Rumunii oraz Włoszech będą bronić tytułu sprzed trzech lat. Wcześniej będzie Liga Narodów, a sezon rozpoczną pod koniec maja towarzyskim turniejem w Sosnowcu i Katowicach.