Pierwszy turniej Ligi Narodów siatkarek w Pekinie dobiegł końca. W ostatnim meczu, po dwóch zwycięstwach z Tajlandią i Chinami oraz porażce z Turcją przyszedł czas na starcie z Belgią. Z siatkarkami tej nacji graliśmy jak równy z równym od 2019 roku Biało-Czerwone rozegrały sześć spotkań z Belgijkami i wygrały trzy z nich.
Podopieczne Stefano Lavariniego bardzo dobrze weszły w ten mecz. Od wyniku 3:3 cały czas odskakiwały rywalkom. Najpierw na trzy oczka (6:3), potem na sześć (11:5), aż w końcu Biało-Czerwone prowadziły różnicą dwunastu punktów (22:10). Ostatecznie pierwsza partia zakończyła się wynikiem 25:11.
Druga partia mogła się zakończyć jeszcze większą różnicą. Wszystko przez to, że już na samym starcie Polki wyszły na prowadzenie 7:0, które następnie podwyższyły do różnicy dziewięciu "oczek" (12:3). Przy wyniku 22:10 Biało-Czerwone wpadły w lekki dołek, przegrywając cztery akcje z rzędu, ale mimo to rozbiły rywalki 25:15. Trzecia partia okazała się najbardziej wyrównana z nich wszystkich. Siatkarki grały na przewagi, ale ostatecznie to podopieczne Stefano Lavariniego wygrały 27:25 i zatriumfowały w tym meczu 3:0.
Dzięki temu zwycięstwu Polki przesunęły się na pierwsze miejsce z dorobkiem 10 pkt po czterech meczach. Drugie są Japonki z dziewięcioma "oczkami" po trzech starciach. Podium zamykają Brazylijki z dorobkiem 8 pkt w trzech meczach.
Zobacz też: Musisz to zobaczyć! Tak Turcy przywitali reprezentantkę Polski
W następnym turnieju tegorocznej edycji Ligi Narodów Polki będą rywalizować w Belgradzie w dniach 18 - 22 czerwca. Następnie 9-13 lipca Biało-Czerwone udadzą się do Chibe w Japonii. Z fazy zasadniczej awansuje siedem najlepszych drużyn + Polska, czyli gospodarz finałów. Decydujące spotkania odbędą się 23-27 lipca w Łodzi.