Od 1 do 13 czerwca reprezentacja Polski siatkarzy przebywała w Spale. Drugie tegoroczne zgrupowanie kadra ma przewidziane również w Spale od 29 czerwca do 11 lipca. Pod koniec lipca nasi mistrzowie świata rozegrają towarzyskie mecze z Niemcami (dwa - 22 i 23 lipca) oraz najpewniej z Finlandią (26 lipca) i Estonią (28 lipca).
Bartosz Bednorz: To wszystko przeszłość, która jest już dawno za nami. Gwarantuję, że między nami nie ma żadnego konfliktu, mamy dobre, zdrowe relacje.
- Odbywały się takie rozmowy. Vital lubi rozmawiać z zawodnikami indywidualnie i bardzo lubi spacerować, więc łączył jedno z drugim.
- Po spalskich lasach nie, ponieważ nie mogliśmy wychodzić poza ośrodek. Ale po ośrodku tak.
- Tak, rozmawialiśmy o tym i cieszę się, że wierzy w mój sukces i dobry sezon w Rosji.
- Jak najbardziej. Czuje się bardzo dobrze w tej grupie i cieszę się, że po prawie rocznej przerwie mogłem zobaczyć wszystkich chłopaków zdrowych w tych cięższych dla nas czasach. To najważniejsze.
- Spędzam czas z rodziną. Do 29 czerwca chcę pobyć z najbliższymi ile tylko mogę. Wielu z nich długo nie widziałem. Zabieram ich na wypoczynek.
- Niestety, nic takiego nie wchodzi w grę. Zabieram też dziadków i nie chcę ich narażać. Jedziemy więc nad polskie morze, w spokojne miejsce.
- Wiadomo, że to zgrupowanie miało lżejszą formę. Pandemia mocno nam skomplikowała ostatnie miesiące. Niestety, siedząc w domach trenowaliśmy jak się tylko dało, ale trudno jest utrzymać formę, wyłącznie ćwiczeniami w mieszkaniu. Jak już wróciłem z Włoch do Polski i odbyłem kwarantannę, to przez miesiąc dzień w dzień ćwiczyłem, żeby się przygotować do zgrupowania. Chciałem być pewny, że mój organizm od razu dobrze zareaguje na pracę z drużyną. I że nie doznam żadnej kontuzji. Praca w Spale była spokojna. Najważniejsze było, żeby nikt sobie nic nie zrobił, żebyśmy stopniowo wracali do normalnej siatkówki, której bardzo nam brakowało.
- Wszystko wyjaśni się na dniach. Po pierwsze w Rosji wciąż jest trudna sytuacja przez koronawirusa. A poza tym do 29 lipca zgrupowanie ma reprezentacja Rosji. Nasze ostatnie zgrupowanie też mniej więcej tak się skończy, więc podejrzewam, że dopiero po wszystkim, pod koniec lipca, polecę do Kazania.
- Jeszcze nie. Pandemia wszystko trochę wydłuża, utrudnia. Ale spokojnie, mam teraz trochę luzu, więc i odpocznę, i wszystkiego sobie przypilnuję wraz z menedżerem. Nie mam żadnych obaw, bo widzę, że Zenit o wszystko dba. Klub tak podchodzi do sprawy, że zapewnia ci wszystko, czego tylko chcesz, żebyś ty się mógł skupić jedynie na siatkówce.
- Zgadza się, Wilfredo przekazał mi kilka cennych wskazówek. W ogóle sporo rozmawiamy, jednak ostatnio pojawiają się zwłaszcza tematy związane z Kazaniem, bo każda wskazówka jest przydatna. Tak samo pod koniec sezonu w Modenie o wszystkim co związane z Zenitem i miastem rozmawiałem z Mattem Andersonem.
- Ha, ha! Nie czytałem tego.
- Tak było, tak się kiedyś z Kubą śmialiśmy. Może trochę tak to wyglądało, ale ja nie podchodzę do sprawy w ten sposób, że muszę przyjechać, wyssać ze wszystkich krew i pokazać, że jestem najlepszy. Najważniejsza jest drużyna. W Kazaniu będzie mi bardzo zależało na tym, żebyśmy stworzyli fajny, zgrany kolektyw i żebym się jak najszybciej wtopił w zespół. I o to się absolutnie nie obawiam, bo z tym nie mam nigdy problemu. Przeciwnie: to się zawsze dzieje bardzo szybko. Czuję się w pełni gotowy na nowe wyzwanie i już się nie mogę doczekać pierwszego treningu w nowym miejscu, z nowymi kolegami.
- Powoli, bez pośpiechu. Na pewno z rozmów na bieżąco będę pochłaniał słownictwo.
- Jeszcze nie. Znów muszę powtórzyć, że wszystko działoby się szybciej, gdyby nie pandemia. A tak to nawet mój menedżer nie mógł polecieć do Kazania i zająć się takimi kwestiami jak wybór mieszkania. Ale na wszystko przyjdzie czas. Na ważne rozmowy też.