Bartosz Bednorz: Reprezentacja? Czuję się bardzo dobrze w tej grupie

- Najważniejsza jest drużyna. Cieszę się, że mogłem zobaczyć wszystkich chłopaków zdrowych w tych cięższych dla nas czasach. Czuję się bardzo dobrze w tej grupie - mówi Bartosz Bednorz. Przyjmujący nie grał w reprezentacji Polski na MŚ 2018 i ME 2019, ale zapewnia, że czuje się częścią kadry, która już przygotowuje się do igrzysk olimpijskich w Tokio.

Od 1 do 13 czerwca reprezentacja Polski siatkarzy przebywała w Spale. Drugie tegoroczne zgrupowanie kadra ma przewidziane również w Spale od 29 czerwca do 11 lipca. Pod koniec lipca nasi mistrzowie świata rozegrają towarzyskie mecze z Niemcami (dwa - 22 i 23 lipca) oraz najpewniej z Finlandią (26 lipca) i Estonią (28 lipca).

Zobacz wideo "Z Leonem w składzie możemy marzyć o medalu w Tokio"

Łukasz Jachimiak: Polski Związek Piłki Siatkowej przysyłał dziennikarzom krótkie filmy ze zgrupowania. Na jednym z pierwszych Vital Heynen witał się z Wami i najpierw Ciebie poklepał po plecach i z Tobą zamienił słowo. My też zacznijmy od wątku Vitala - między Wami jest wszystko dobrze? Nie ma w Tobie żalu, że raz i drugi trener nie powołał Cię do reprezentacji?

Bartosz Bednorz: To wszystko przeszłość, która jest już dawno za nami. Gwarantuję, że między nami nie ma żadnego konfliktu, mamy dobre, zdrowe relacje.

Był podczas zgrupowania czas, żebyście dłużej porozmawiali jeden na jeden?

- Odbywały się takie rozmowy. Vital lubi rozmawiać z zawodnikami indywidualnie i bardzo lubi spacerować, więc łączył jedno z drugim.

Czyli pospacerowaliście po spalskich lasach i pogadaliście?

- Po spalskich lasach nie, ponieważ nie mogliśmy wychodzić poza ośrodek. Ale po ośrodku tak.

Pytał Cię o Zenit? Cieszy się, że przeszedłeś z Modeny do jeszcze większego klubu?

- Tak, rozmawialiśmy o tym i cieszę się, że wierzy w mój sukces i dobry sezon w Rosji.

Jest w Tobie spokój po pierwszym zgrupowaniu kadry? Czujesz, że ta grupa ludzi to jest Twoje miejsce?

- Jak najbardziej. Czuje się bardzo dobrze w tej grupie i cieszę się, że po prawie rocznej przerwie mogłem zobaczyć wszystkich chłopaków zdrowych w tych cięższych dla nas czasach. To najważniejsze.

Co robisz, czekając na drugie zgrupowanie?

- Spędzam czas z rodziną. Do 29 czerwca chcę pobyć z najbliższymi ile tylko mogę. Wielu z nich długo nie widziałem. Zabieram ich na wypoczynek.

Egzotyczne wakacje przez pandemię koronawirusa odpadają?

- Niestety, nic takiego nie wchodzi w grę. Zabieram też dziadków i nie chcę ich narażać. Jedziemy więc nad polskie morze, w spokojne miejsce.

Ale zgrupowaniem w Spale się nie zmęczyłeś? Przecież trener do ciężkiej pracy Was nie zagonił.

- Wiadomo, że to zgrupowanie miało lżejszą formę. Pandemia mocno nam skomplikowała ostatnie miesiące. Niestety, siedząc w domach trenowaliśmy jak się tylko dało, ale trudno jest utrzymać formę, wyłącznie ćwiczeniami w mieszkaniu. Jak już wróciłem z Włoch do Polski i odbyłem kwarantannę, to przez miesiąc dzień w dzień ćwiczyłem, żeby się przygotować do zgrupowania. Chciałem być pewny, że mój organizm od razu dobrze zareaguje na pracę z drużyną. I że nie doznam żadnej kontuzji. Praca w Spale była spokojna. Najważniejsze było, żeby nikt sobie nic nie zrobił, żebyśmy stopniowo wracali do normalnej siatkówki, której bardzo nam brakowało.

Trudno będzie Ci ułożyć wszystko tak, żeby uczestniczyć w kolejnych zgrupowaniach kadry i nie spóźnić się na początek przygotowań w Kazaniu? Zdaje się, że masz tam być jeszcze w lipcu, tymczasem pod koniec lipca reprezentacja będzie grała mecze towarzyskie.

- Wszystko wyjaśni się na dniach. Po pierwsze w Rosji wciąż jest trudna sytuacja przez koronawirusa. A poza tym do 29 lipca zgrupowanie ma reprezentacja Rosji. Nasze ostatnie zgrupowanie też mniej więcej tak się skończy, więc podejrzewam, że dopiero po wszystkim, pod koniec lipca, polecę do Kazania.

Już wiesz do czego polecisz? Masz wybrane mieszkanie, jakoś się urządziłeś?

- Jeszcze nie. Pandemia wszystko trochę wydłuża, utrudnia. Ale spokojnie, mam teraz trochę luzu, więc i odpocznę, i wszystkiego sobie przypilnuję wraz z menedżerem. Nie mam żadnych obaw, bo widzę, że Zenit o wszystko dba. Klub tak podchodzi do sprawy, że zapewnia ci wszystko, czego tylko chcesz, żebyś ty się mógł skupić jedynie na siatkówce.

Zdaje się, że z Twoich przenosin do Kazania cieszy się Wilfredo Leon, który przez kilka lat był tam największą gwiazdą.

- Zgadza się, Wilfredo przekazał mi kilka cennych wskazówek. W ogóle sporo rozmawiamy, jednak ostatnio pojawiają się zwłaszcza tematy związane z Kazaniem, bo każda wskazówka jest przydatna. Tak samo pod koniec sezonu w Modenie o wszystkim co związane z Zenitem i miastem rozmawiałem z Mattem Andersonem.

Wspominając Andersona przypomniałeś mi wypowiedź Twojego agenta. Gdy już oficjalnie ogłoszono, że zostałeś siatkarzem Zenita, Jakub Michalak powiedział na Sport.pl, że w Modenie wysysałeś krew ze swoich partnerów na przyjęciu, czyli najpierw z Tine Urnauta, a później z Andersona. Co teraz zrobisz z Earvinem Ngapethem?

- Ha, ha! Nie czytałem tego.

Ale podobno to Ty sam powiedziałeś, że jesteś wysysaczem krwi.

- Tak było, tak się kiedyś z Kubą śmialiśmy. Może trochę tak to wyglądało, ale ja nie podchodzę do sprawy w ten sposób, że muszę przyjechać, wyssać ze wszystkich krew i pokazać, że jestem najlepszy. Najważniejsza jest drużyna. W Kazaniu będzie mi bardzo zależało na tym, żebyśmy stworzyli fajny, zgrany kolektyw i żebym się jak najszybciej wtopił w zespół. I o to się absolutnie nie obawiam, bo z tym nie mam nigdy problemu. Przeciwnie: to się zawsze dzieje bardzo szybko. Czuję się w pełni gotowy na nowe wyzwanie i już się nie mogę doczekać pierwszego treningu w nowym miejscu, z nowymi kolegami.

Rosyjskiego już się uczysz?

- Powoli, bez pośpiechu. Na pewno z rozmów na bieżąco będę pochłaniał słownictwo.

Z trenerem Alekną rozmawiałeś?

- Jeszcze nie. Znów muszę powtórzyć, że wszystko działoby się szybciej, gdyby nie pandemia. A tak to nawet mój menedżer nie mógł polecieć do Kazania i zająć się takimi kwestiami jak wybór mieszkania. Ale na wszystko przyjdzie czas. Na ważne rozmowy też.

Więcej o: