Real Madryt nie miał ostatnio dobrej passy na krajowym podwórku. W rozgrywkach LaLiga pogubił punkty w spotkaniach z Mallorcą (2:3) i Gironą (1:1). Kiepską serię przewał w zeszły wtorek, gdy pokonał 2:1 Deportivo Alaves. Strata do liderującej FC Barcelony na sześć kolejek przed końcem urosła jednak do 9 punktów. Piłkarze Alvaro Arbeloi w piątkowym meczu z Realem Betis nie mogli więc sobie pozwolić na kolejną wpadkę.
I rzeczywiście, Real spotkanie na La Cartuja w Sewilli rozpoczął z wielkim animuszem. Już na samym początku dwie dogodne sytuacje stworzył sobie Kylian Mbappe, ale dwukrotnie spudłował. W 17. minucie o uderzenie z dalszej odległości pokusił się zaś Federico Valverde. Piłkę, która zmierzała w dolny róg, z najwyższym trudem zatrzymał bramkarz Alvaro Valles. Problem w tym, że wybił ją przed siebie, co skrzętnie wykorzystał Vinicius Junior. Brazylijczyk ruszył do dobitki i bez przyjęcia skierował ją w drugi róg. Oczywiście się nie pomylił.
Real objął prowadzenie i nieco spuścił z tonu, choć niewiele brakowało, by wynik podwyższył Jude Bellingham. Anglik przymierzył pod poprzeczkę, ale dobrze interweniował Valles. Końcówka pierwszej połowy należała już jednak do Betisu. Gospodarze częściej gościli pod polem karnym rywala i momentami wydawali się bliscy wyrównania. Najlepszą ku temu okazję miał Anthony. W 44. minucie huknął zza pola karnego w kierunku dolnego narożnika, ale spektakularną paradą popisał się Łunin. Później gracze z Sewilli jeszcze kilkukrotnie pudłowali. Real prowadził po pierwszej części gry 1:0, ale przed przerwą dostał wyraźny sygnał ostrzegawczy.
Po zmianie stron Real Madryt odzyskał inicjatywę. Pokazał nawet odrobinę magii. W 54. minucie Trent Alexander-Arnold "krzyżakiem" obsłużył Kyliana Mbappe, a ten złożył się do strzału "nożycami" i wpakował piłkę do siatki. Niestety gol po tej przepięknej akcji nie został uznany. Sędziowie odgwizdali bowiem spalonego przed podaniem Anglika.
Zobacz też: Obrażał gwiazdora Realu, w końcu się doigrał. Jest decyzja UEFA
Swoją wielką szansę mieli też piłkarze Betisu. W 65. minucie po koszmarnej stracie Realu w środku pola przedostali się pod bramkę, a strzał z woleja oddał Cucho Hernandez. Po raz kolejny bohaterem okazał się Łunin, który wybił na rzut rożny. Kilka minut później celnym uderzeniem z drugiej strony boiska popisał się Mbappe. Z jego próbą z ostrego kąta poradził sobie jednak Valles. Obie ekipy szły wówczas cios za cios, bo w odpowiedzi Betisu stworzył zagrożenie z rzutu rożnego. Zaskoczyć Łunina próbował Natan, ale ukraiński bramkarz odbił piłkę końcówkami palców.
Kibiców Realu mogła też zaniepokoić sytuacja z 80. minuty. Wtedy do Kylian Mbappe sam wymownym gestem poprosił o zmianę, co może sugerować problemy zdrowotne. Chwilę później w jego miejsce wszedł Gonzalo Garcia. Francuski gwiazdor, schodząc, wyciągnął jednak kciuk w górę.
W końcowych minutach Real miał jeszcze dwie dogodne sytuacje. Indywidualne akcje przeprowadzili Valverde i Vinicius. Jednemu i drugiemu zabrakło jedynie wykończenia. Obaj trafili prosto w bramkarza. Prawdziwy koszmar rozegrał się jednak w doliczonym czasie. W 94. minucie pod końcową linię zapędził się Anthony i próbował dośrodkować. Piłkę wybił Ruediger, ale ta trafiła wprost pod nogi Hectora Bellerina. Były prawy obrońca Barcelony bez namysłu huknął w dolny róg i trafił idealnie przy słupku.Tym samym doprowadził do remisu 1:1, a Real nie miał już czasu odpowiedzieć. Chwilę później sędzia zakończył mecz.
Remis sprawia, że Real Madryt ma na koncie 74 punkty i wciąż jest drugi w tabeli LaLiga. Tym samym zmniejszył straty do liderującej FC Barcelony tylko o jeden punkt - wynosi aktualnie osiem oczek. Katalończycy rozegrali jednak jeden mecz mniej. Szansę, by odpowiedzieć, będą mieli już w sobotę 25 kwietnia. Zagrają wówczas na wyjeździe z Getafe. Początek o godz. 16:15. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.