FC Barcelona w czwartek 15 maja odniosła wyjazdowe zwycięstwo nad Espanyolem (2:0), dzięki czemu zapewniła sobie mistrzostwo Hiszpanii. Co jest dodatkową motywacją, aby podnosić poziom zespołu, sprowadzając cenionych graczy. Tyle że rywalizacja o nich jest zacięta.
Jak poinformowała "La Gazzetta dello Sport", plany Barcelonie spróbuje pokrzyżować Inter Mediolan, który dopiero co pokonał ją w półfinale Ligi Mistrzów. "Monitorują sytuację Kanadyjczyka od miesięcy. [...] Jakiś czas temu złożyli zawodnikowi propozycję i teraz czekają na odpowiedź" - czytamy.
Mistrzowie Włoch już napotkali przeszkody, bowiem ich oferta jest niższa niż oczekiwane przez piłkarza 5 mln dolarów rocznie. Ponadto ze względu na politykę firmy Oaktree, zarządzającej klubem, nie będą płacić dużych prowizji agentom, co jest powszechne przy transakcjach bez konieczności płacenia odstępnego poprzedniemu klubowi.
Zobacz też: Ostatni gwizdek, a Yamal robi coś takiego. Nie czekał nawet chwili
Zatem w czym mediolańczycy upatrują swojej szansy? "Decydujący może okazać się poziom osiągnięty przez Inter w ostatnich latach, jak również przez samego Davida: dwa finały Ligi Mistrzów w ciągu trzech lat przyciągnęłyby każdego" - podkreślono. Ale nawet to może być niewystarczające, gdyż "napastnika obserwują Barcelona, Napoli, Liverpool, Chelsea, Bayern Monachium i Real Madryt. Krótko mówiąc, konkurencji nie brakuje".
Przyszłość Kanadyjczyka powinna wyjaśnić się już po zakończeniu sezonu, którego ostatnim akcentem będzie finał LM pomiędzy Interem a PSG, zaplanowany na 31 maja. Dzień później otworzy się wczesne okno transferowe, związane z klubowymi mistrzostwami świata.