Od tygodnia wiadomo, że nowym trenerem FC Barcelony jest Hansi Flick. Niemiecki szkoleniowiec zastąpił na tym stanowisku Xaviego Hernandeza. Jeszcze pod koniec kwietnia wydawało się, że 44-latek wypełni kontrakt i przez kolejny rok zostanie w klubie, ale nagle Joan Laporta zmienił zdanie i zwolnił legendę. Cała sytuacja przypominała latynoską telenowelę i nie brakowało głosów zniesmaczonych kibiców z powodu takiego rozwiązania całej sytuacji.
To, że całą sprawę ze zwolnieniem Xaviego można było inaczej rozwiązać, potwierdził także Joan Laporta w rozmowie z platformą Barca One. - Xavi wykonał dobrą pracę. Przejął zespół w najtrudniejszym momencie. W zeszłym sezonie z nim wygraliśmy mistrzostwo i Superpuchar Hiszpanii. W tym sezonie sprawy nie potoczyły się jednak dobrze - przyznał prezydent FC Barcelony.
- W lutym pozwoliłem mu na odejście w czerwcu, ponieważ jest cule i ponieważ nie musieliśmy pilnie szukać następcy. Następnie poprosił nas o szansę kontynuowania pracy. Zapytałem go, czy wierzy w zespół, a on odpowiedział, że tak. Po czasie coś się zmieniło w zespole i to mi uświadomiło, że potrzebny jest kolejny impuls. To skłoniło mnie do rozważenia ponownie całej sytuacji i wtedy pomyślałem o Hansim Flicku. Pożegnaliśmy się w dobrych stosunkach z Xavim - opowiedział Laporta.
- Czy można było to zrobić lepiej? Wszystko można zrobić lepiej. [...] Serce podpowiadało mi, żeby dalej pracował, ale głowa nie. Mam nadzieję, że będziemy mieć dalej dobre relacje. Doświadczyłem tego już z Koemanem, Pique, Albą, Messim, Busquetsem, a teraz Xavim. Wszystkie decyzje są podejmowane dla dobra Barcelony w tej pustynnej wędrówce, której koniec powoli widać. Interes klubu jest ponad wszystkim - podsumował.
W tej samej rozmowie Laporta poinformował, że zadłużenie klubu zostało zniwelowane o 200 milionów euro, oraz że klub będzie starał się przedłużyć wypożyczenia Joao Felixa i Joao Cancelo na kolejny sezon.