- Sędzia narzucił mocne zasady, jakieś przez siebie wymyślone - ocenia Jakub Kochanowski. Siatkarz reprezentacji Polski nie ma wątpliwości, że arbiter z meczu z Bułgarią w Lidze Narodów niepotrzebnie reagował w kilku sytuacjach. - Myślę, że gwizdanie błędu ustawienia też powinno mieć jakieś granice - zaznacza. Ostrzega też przed rewelacją ekipy rywali.
Wystarczyło niewiele ponad pół seta wtorkowego meczu z Bułgarami w Lidze Narodów, a polskim siatkarzom dwukrotnie odgwizdano rzadko wskazywany błąd ustawienia. Po tej nieudanej partii poukładali lepiej grę i wygrali 3:1, ale po spotkaniu Jakub Kochanowski nie krył, że jego zdaniem sędzia nie zachował się dobrze w tamtych sytuacjach.
"Zawsze popełniamy takie błędy". Kochanowski zwraca uwagę na rewelacyjnego nastolatka
Biało-Czerwoni za pierwszym razem, gdy drugi sędzia Alblooshi Ismail Ibrahim wskazał u nich na błąd ustawienia, zareagowali lekkim zdziwieniem i krótką rozmową z arbitrem ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Japończykiem Muranaką Shinem, który był głównym rozjemcą. Przy powtórce tej sytuacji, która nastąpiła w dość krótkim czasie, ich cierpliwość została wystawiona już na mocniejszą próbę, a do dyskusji włączył się też trener Nikola Grbić. Gdy po jakimś czasie sędziowie taki sam błąd stwierdzili u Bułgarów, to Polacy nieco ironicznie fetowali to niczym punkt na wagę zwycięstwa w ważnym meczu.
- Dziś sędzia narzucił mocne zasady, jakieś przez siebie wymyślone. Myślę, że gwizdanie błędu ustawienia też powinno mieć jakieś granice. Bo umówmy się, w siatkówce zawsze popełniamy błędy w ustawieniach, każda drużyna to robi i gdyby nam to zabrano [margines błędu - red.], to nie dałoby się grać w siatkówkę w obecnych czasach. Rozumiem jeśli błąd jest ewidentny, ale mam wrażenie, że dziś sędzia troszkę za bardzo chciał pokazać, że biegamy po boisku - podsumowuje Kochanowski.
Środkowy jednak przyznaje, że w tej części spotkania Polakom przytrafiały się też błędy, które nie powinny mieć miejsca. Podobnie jak podczas pierwszego tegorocznego turnieju LN w Antalyi jeden z kadrowiczów przekroczył czas przewidziany na wykonanie zagrywki. Według testowanych w tych rozgrywkach reguł wynosi on osiem sekund.
- Ten ciekawy system, który wymyślono na Ligę Narodów... Trzeba tego po prostu pilnować, że nie ma tyle czasu, ile normalnie na zagrywkę - kwituje mistrz świata z 2018 roku i wicemistrz globu 2022.
W pierwszym secie po stronie Biało-Czerwonych było jeszcze sporo błędów. Kochanowski jednak zapewnia, że nie wynikały one z jakiegoś zaskoczenia ze strony Bułgarów.
- Wiedzieliśmy, jak ten mecz będzie wyglądał. Robili mniej więcej to, co przewidzieliśmy. Dla niektórych chłopaków u nas to był pierwszy mecz w sezonie kadrowym i myślę, że może ten delikatnie śnięty pierwszy set był wynikiem właśnie tego, że nie mieli jeszcze żadnego przetarcia wcześniej. Ale na szczęście trwało to tylko seta, a potem narzuciliśmy swoje warunki i kontrolowaliśmy to spotkanie - podkreśla mistrz Europy.
Najwięcej punktów w polskiej drużynie - 15 - zdobył przyjmujący Tomasz Fornal, a na drugim miejscu znalazł się środkowy Norbert Huber (11). Liderem Bułgarów był atakujący Dimityr Dimitrow (17), ale bezsprzecznie gwiazdą tego zespołu jest Simeon Nikołow. Niespełna 18-letni rozgrywający zdobył aż siedem "oczek", a warunkami fizycznymi przebija zdecydowaną większość graczy na tej pozycji - mierzy aż 207 cm. Kochanowski nie kryje, że to siatkarz o wielkim potencjale.
- Ma jeszcze dużo pracy przed sobą, ale jak na niespełna 18-latka to jest bardzo obiecujący rozgrywający. Jeśli popracuje, to w najbliższych latach może być jednym z najlepszych. Z takimi warunkami, jeśli będzie grał i dalej się rozwijał, to może być monster - zapewnia.
W środę polscy siatkarze będą jedynie w Fukuoce trenowali. Do grania wrócą w czwartek spotkaniem z Turkami.