Koniec traumy Barcelony. Tak dobrze nie było od dawna. Xavi może przejść do historii

Barcelona zamknęła pierwszą część ligowego sezonu z 50 punktami na koncie. To naturalny trend, aby osiągnąć magiczną granicę stu oczek, co w historii ligi hiszpańskiej udało się tylko dwa razy. Xavi może dołączyć do Jose Mourinho oraz Tito Vilanovy.

FC Barcelona, rozgrywając w środę zaległy mecz z Realem Betis, zamknęła ligową pierwszą połowę sezonu 2022/2023. Barca wygrała na Benito Villamarin 2:1 i na półmetku zmagań może pochwalić się dorobkiem 50 punktów. Jeśli utrzyma ten trend i zakończy rozgrywki z trzycyfrową liczbą punktów, Xavi będzie dopiero trzecim takim trenerem w historii.

Zobacz wideo Tak ma wyglądać sztab Santosa w Polsce. PZPN ujawnia szczegóły

Xavi jak Vilanova i Mourinho?

Zespół Roberta Lewandowskiego ma za sobą rundę kontrastów. Fatalnie poszło jej w Champions League, gdzie nie wyszła z grupy, ale na krajowym podwórku prezentuje się świetnie. Wygrali Superpuchar Hiszpanii, awansowali do półfinału Pucharu Króla, a przede wszystkim są liderem LaLiga. W dodatku z imponującym bilansem. W 19. kolejkach zdobyli 50 punktów, stracili raptem siedem goli, a sami strzelili ich aż 39. Tylko trzy razy nie zwyciężyli - to remisy z Rayo Vallecano i Espanyolem oraz porażka w El Clasico z Realem Madryt.

Katalończycy są na odpowiednim torze, aby w rozgrywkach 2022/2023 zgromadzić co najmniej sto punktów. To byłoby historyczne wydarzenie, gdyż do tej pory zrobiły to tylko dwie ekipy - Real Madryt Jose Mourinho 2011/2012 oraz Barcelona Tito Vilanovy rok później - lecz ich licznik zatrzymał się na równej liczbie 100 oczek. Drużyna Xaviego może być pierwszą, która ją przekroczy.

Co ciekawe, tej granicy nigdy nie osiągnęła drużyna prowadzona przez Pepa Guardiolę, która do dzisiaj jest przez niektórych uważana za najlepszą w historii futbolu. Najbliżej byli tego w 2010 roku, lecz zabrakło im jednego punktu, mimo iż na półmetku mieli ich aż 52. Podobny wynik na tym etapie rozgrywek w sezonie 2017/2018 uzyskał Ernesto Valverde. Natomiast Luisowi Enrique, który prowadził Barcę przez trzy lata, nigdy się to nie udało.

Jednak 50 punktów na półmetku sezonu nie zawsze gwarantuje tytuł mistrzowski. Przekonała się o tym sama FC Barcelona w sezonie 2013/2014 prowadzona wówczas przez Gerardo "Tatę" Martino. Na koniec sezonu miała na koncie 87 punktów. Przegrała tytuł w ostatniej kolejce z Atletico Madryt, które zgromadziło ich o trzy więcej.

Przybycie Xaviego całkowicie odmieniło wyniki Dumy Katalonii w lidze po traumatycznych rezultatach z Ronaldem Koemanem i Kike Setienem na ławce. Od jego przybycia nie było zespołu, który zdobył więcej punktów w LaLiga - 106 oczek w 45 meczach. Tylko Real Madryt wytrzymuje to tempo - 101 punktów w 44 meczach.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.